Za co lubię rok 2018 ? i jakie mam plany na 2019 ?

Za co lubię rok 2018 ? i jakie mam plany na 2019 ?

Kazdy rok niesie ze sobą duzo pozytywnych, ale i negatywnych wydarzeń. Warto jednak uczyć sie doceniać małe rzeczy, bo jest to krok po prostu do szczęśliwego życia.Warto zorbic sobie listę rzecz/ wydarzeń za, które lubię rok 2018 i co Wam dobrego dał/ przyniósł. Dzisiaj zrobiłam swoją własną listę za co lubię i doceniam ten rok! Zapraszam na post :)


1. Podjęcie pierwsze prawdziwej pracy na umowę- Niby nic, ale uważam, ze dla młodej osoby jest to coś ważnego i dużego. Swoją pierwsza prace znalazłam sama, od razu na początku października czyli po powrocie na studia. Nawet spoko stawka, fajni ludzie i przede wszystkim doświadczenie i dobre obiady w Ikea <3

2. Zdobycie najwyższego stopnia stypendium

3.Dalej angażuje się  w rozwój bloga :D

4. Regularne uczęszczanie na siłownie w okresie wakacyjnym

5.Rozwój osobisty, poznawanie swoich wa di korygowanie ich.

6. Wygranie walki z trądzikiem

7. Kolejny rok dobrego mieszkania z współlokatorką. Dogadujemy się w 100% oby tka dalej.

8. Granie w serialu Diagnoza

9. Bycie wolontariuszem na Comic Con

10. Kupienie voucheru na autograf z idolem (Ian Somerhalder)

11. Ciągły rozwój z zakresu Grafiki. Tworzenie portfolio i projektów.

Na 2019 mam również plany, które chciałabym zrealizować. Chciałabym pójść na strzelnicę. Zawsze chciałam nauczyć się strzelać z broni i trochę bliżej poznać ten świat, zobaczyć jak trzyma się broń w ogóle w dłoni.  Również z tego kręgu mam w planach pojeździć na  quadach. Zawsze kręciła mnie taka rozrywka, a mam trochę odłożonej kasy. Ze współlokatorką mamy równiez plan wycieczke po Polsce, prawdopodobnie w majówke. Odwiedzić najciekawsze miejsca i miło po prostu spędzic czas, plus tez wycieczka po parku Kampinowskim. Co wyjdzie ? Czas pokaże !

A Wy za co lubicie 2018 rok ? Podzielcie się w komentarzach :)



Maseczka Garnier HairFood

Maseczka Garnier HairFood

Hejka kochani! Serie Hair Food kojarzy już chyba każdy. Myślę, że sama firma Garnier nie sądziła, iż zrobi taki hit. Do wyboru mamy, aż cztery produkty : Banan, Goji, Macadamia, Papaja. Mój wybór padł na Banana, maska odżywcza, do włosów bardzo suchych. Jak się sprawdziła i czy ja polubiłam ? Zapraszam na post ! :)


Garnier odwalił dobrą robotę pod sprawą marketingu w przypadku serii Fruicts. Reklamy męczył ypraktycznie na każdym kroku, a znane vlogerki i blogerki chętnie podejmowały temat tych maseczek. Jakiś czas, temat tej serii był tak popularny jak teraz otwieranie kalendarzy adwentowych.
Tu firma zdecydowanie nie zawiodła, jednak jak wypada ogólnie ten produkt ?

W plastikowym opakowaniu dostajemy 390 ml produkty w cenie 27zł. Ja zakupiłam ją w SuperPharm za 20 zł, to była naprawdę dobra okazja. Od razu po otwarciu uderza nas zapach bananów. Jednak ubolewam nad brakiem zabezpieczenia produktu. Nie ma on żadnej folii zabezpieczającej, nic dodatkowego. Tak naprawdę każdy w sklepie może odkręcić pojemniczek i nawet nikt tego nie zauważy. Moim zdaniem tu ogromny leci minus.
Wracając do zapachu, bardzo przyjemny, nie chemiczny. Nawet długo utrzymuje sie na włosach, ale nie dominuje i nie dusi.

Zauroczył mnie fakt rozpisania dokładnie składu. Czytanie składu jest tematem na czasie, a Garnier podjął rękawice i całkiem nieźle wybrnął z tej sytuacji. Wiadomo, nie jest to zrobione wszystko jeszcze idealnie, ale fajnie, że firma zauwazyła, iż konsumenci interesują się coraz bardziej składem
produktu, który kupują.



































W sprawie działania produktu uważam, że jest to dosyć zdominowany temat przez marketing. Maseczka działa po prostu dobrze. Ułatwia rozczesywanie, włosy mniej się puszą, są gładkie, sypkie.  Jednak nie jest to produkt rewolucyjny. Bardzo dużo firm, na przykład Biovax zapewnia nam ten sam efekt. Bardzo lubię tą maseczkę i spokojnie mogę dać jej bardzo dobrą opinie, jednak nadal uważam, że za dużo zostało zrobione szumu wokół niej. Szczególnie te ohy, i ahy osób promujących tą serie. Jest to po prostu dobry, przyjemny produkt jakich jest już dużo na rynku. U mnie efekt jest potęgowany przy wcześniejszym olejowaniu włosów bez tego, maska jest nawet powiem średnia.



Peelingi z The Body Shop + Życzenia

Peelingi z The Body Shop + Życzenia

Hejka kochani! Black Friday juz minął, ale dopiero dzisiaj zdradzam Wam tajemnice, co miałam okazje upolować tego dnia. Przyznam, że nie dałam się ponieść wariacji zakupów. Z rozwagą tego dnia nie poszłam na pierwsze zajęcia na uczelni hah i specjalnie poszłam rano do galerii, by zakupić wybrane cudeńka. Wybór padł na sklep The Body Shop, a w nim na peelingi. Czemu akurat peeling ? Od dawna szukam już dobrego peelingu do ciała w rozsądnej cenie. Jak się dowiedziałam, ze The Body Shop robi naprawdę korzystną promocje, bo zaledwie 30 zł za peeling, to jak mogłam nie skorzystać hah! Czy były warte tej sumy, a moze są warte nawet oryginalne 60 zł? Zapraszam na post!



Różany peeling do ciała

 

Jeśli dobrze pamiętam, było po pierwsze opakowanie z peelingów jakie mi wpadło w oko w sklepie. Najlepszy moim zdaniem design. Czerń od zawsze w marketingu mówiła, ze mamy do czynienia z produktem droższym i luksusowym. Cudny nadruk róży na wieczku ? I bum, zostałam kupiona. Zauroczył mnie również zapach, świeża nuta zapachowa róży po prostu olśniewa. Muszę jednak przyznać, że po prysznicu nie zostaje ona długo na skórze. Jednak etap oczyszczenia skóry jak najbardziej na plus. Przyjemne, dokładne, nie mam zastrzeżeń. Polecany jest jednak po nim kolejny etap pielęgnacji, peeling ten odświeża, oczyszcza ale nie nawilża. Minusem niestety jest tutaj skład. Osoby, które są wrażliwe na tym punkcie średnio będą zadowolone.

 

 

     Aqua, Glycerin, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Juglans Regia (Walnut) Shell Powder, Parfum, Polysorbate 20, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Cellulose Acetate, Mel, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Rosa Gallica Flower Powder, Sodium Hydroxide, Benzyl Salicylate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Benzophenone-3,disodium Edta, Limonene, PEG-30 Dipolyhydroxystearate, Trideceth-6,citronellol, Geraniol, Rose Extract, Linalool, Denatonium Benzoate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, CI 17200


Źle się patrzy na składniki typu :
Benzyl Salicylate, Benzophenone-3 oraz
Geraniol. Tak jak juz wiecie, nie mam obsesji na punkcie składów, ale lubię wiedzieć czego używam. Ci powyżsi milusińcy są potencjalnymi groźnymi nawet alergenami. U mnie nie było żadnej wysypki i innych komplikacji, ale kto wie czy u innej osoby nie będzie ?


Peeling Mleczko migdałowe i miód

Ten peeling zdecydowanie mniej mnie urzekł wizualnie niż róża, ale zainteresowała mnie jego funkcja poza oczyszczającą też nawilżająca. W Bath&Body miałam przyjemność testować przecudowny peeling, który spełniał te dwie funkcje w 100%. Uwierzyłam, ze The Body Shop stanął też na wysokości zadania. Zapach tu inny, ale również przyjemny. Uważam, że dla osób, które nie lubią mocnych i wyrazistych zapachów, ten będzie idealny. Delikatna nuta mleka migdałowego i szczypta miodku. Również nie utrzymuje się długo na skórze. Jeśli chodzi o funkcje nawilżenie bardzo subtelne, nie zadowoli ono wymagającej skóry, peeling również subtelny, ale daje radę. Przyjemnie się używa.  

 

 

          Aqua, Glycine Soja Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Sesamum Indicum Seed Oil, peg-100 stearate*, Hydrogenated Jojoba Oil, Parfum, Dimethicone, Mel, Butyrospermum Parkii Butter, Orbignya Oleifera Seed Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Cetyl Alcohol, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2,caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Myristamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate, Luffa Cylindrica Fruit, Prunus Amygdalus Dulcis Shell Powder, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Carbomer, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, Tocopherol, Myristyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Denatonium Benzoate, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Citric Acid, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Helianthus Annuus Seed Oil, Dehydroacetic Acid


W tym przypadku skład również nie należy do wzorcowych składów. Przynajmniej stronka cosdna.pl nie pokazuje żadnych bardzo silnych alergenów, ale skład jest widocznie dłuższy. Nie wywołał kosmetyk  u mnie jednak żadnych podrażnień też.


Podsumowując, peelingi są przyjemne i warte dla mnie 30 zł, ale na pewno nie sa warte 60 zł. Dobre w miarę ścieraki, ale w cenie 60 zł oczekuje też już dobrego nawilżenia i całkiem ładnego, wyrazistego zapachu. Peeling różany był całkiem blisko, ale niestety, nie nawilża. Czy polecam ? Tak! Ale czy za 60 zł ? Zdecydowanie nie :p


Poza tym, jest to ostatni przedświąteczny post, więc chciałabym Wam wszystkim życzyć spokojnych, radosnych świąt  w rodzinnym gronie. Kolejny post pojawi się dopiero 26-27 grudnia. Całuski i Pozdrawiam ;*

 

 

 

 


Serum It's skin -Drożdże Drożdże

Serum It's skin -Drożdże Drożdże

Hej kochani! U Was też tak ładnie śnieg dosypał? U mnie za oknem, gdy pisze ten post jest cudownie biało i brakuje mi tylko ciepłej herbaty i kapci po które zaraz pójdę hah. Dzisiaj jednak trochę, w wiosennej odsłonie przedstawiam Wam moje serum wodne od It's skin z drożdżami. Zapraszam na post !

Powiem Wam otwarcie, że dobre serum ciężko znaleźć. Bardzo często sugerujemy się reklamami i poleceniami od znanych blogerów i vlogerów, jednak nie w tym tkwi moim zdaniem sekret, bo to trochę  pójście łatwa drogą. Bardzo często odpowiedzią na idealne serum jest skład. On mówi nam większość już o produkcie. Bardzo dobre, ale juz i drogie sera mają na pierwszym miejscu w składzie nie wode, a na przykład wyciąg z jakiejś rośliny, skład nie jest tez skomplikowany i długi. Warto też jak nasze serum zawiera juz kwas hialuronowy. Jest on niezwykle niezbędny i warto na niego zwracać uwagę, jeśli chcemy mieć ładną i wygładzoną twarz.
Jednak czy to wszystko znalazłam w  serum, które Wam dzisiaj przedstawiam ? Niekoniecznie, ale dałam mu szanse.



Serum, które zakupiłam jest z firmy it's skin. Jest to koreańska firma i na rynku koreańskim dosyć przeciętna. Zdecydowanie moim zdaniem przoduje przed europejskimi markami, ale za typowymi i dobrymi azjatyckimi jest dosyć daleko.Oceniam ją po prostu jako średnią. Kremy wodne juz dawno wpadły mi w oko, wiec wiedziałam, że niedługo jeden z nich zakupie, wtedy tez tak bardzo nie interesowałam się składami. Oferta it's skin w kremach wodnych jest baaardzo bogata. Ja zdecydowałam się na drozdze, poniewaz próbka jakiej miałam okazje uzyć bardzo fajnie się sprawdziła na mojej twarzy. Miałam przyjemnoność testować próbke brązową drozdze. Producent obiecuje tu naprawdę dużo.

Skoncentrowany regenerująco-naprawczy krem wodny (serum).
Serum zawiera wyodrębnione z ekstraktów drożdżowych proteiny o silnym działaniu naprawczym, dzięki czemu kompleksowo regeneruje skórę oraz przywraca jej dobrą kondycję, witalność oraz utracony blask.
Serum pobudza syntezę kolagenu oraz stymuluje odnowę komórkową, dzięki czemu odbudowuje prawidłową strukturę skóry oraz przyspiesza regenerację stanów zapalnych, wyprysków oraz mikrouszkodzeń naskórka. Dodatkowo, bardzo intensywnie nawilża skórę oraz zwiększa jej odporność na czynniki zewnętrzne.
Serum ma przepiękny zapach oraz wyjątkowo lekką konsystencję, dzięki czemu nadaje się także do pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej. 


Produkt otrzymujemy w szklanej, przezroczystej buteleczce z pipetą. Wizualnie wygląda naprawdę dobrze. Konsystencja wodnista, ale wydaje sie też treściwa, kolor jakby mętnej wody. Bezproblemowo się nakłada. Skóra bardzo szybko wręcz wchłania tą esencje. Solidna baza przed nałożeniem kremu na noc, na dzień. Przy intensywnym używaniu wystarczy na 1-2 miesiące.

Skład nie jest najdłuższy, ale tez nie rzuca na kolana, nie jest najlepszy.

 Aqua (Water), Butylene Glycol, Glycerin, Polyglutamic Acid, Pseudoalteromonas Ferment Extract, Neopentyl Glycol Diheptanoate, Dipropylene Glycol, Ethyl Hexanediol, Triethanolamine, Carbomer, Ethylhexylglycerin, Peg-60 Hydrogenated Castor Oil, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Ppg-26-Buteth-26, Parfum (Fragrance), Disodium Edta, Saccharomyces Polypeptides 

 Uwage zwróciłam na Triethanolamine, który może wydzielać szkodliwe substancje oraz na PEG-60 i
PEG-4.Nie jest to zdecydowanie produkt dla osób, które lubią naturalne składy. Większość składu to substancje trzymające serum w całości

Jeśli chodzi o działanie, to wpływa w małym stopniu na wygładzenie twarzy, w tym zmarszczek mimicznych. Delikatny, ale subtelny i nawet przyjemny efekt. Nie jest to jednak efekt długotrwały i nie wpływa on u mnie na stany zapalne i wypryski. Serum daje skórze przede wszystkim przyjemny blask i świeżość z nutką wygładzenia. Jednak nie jest to produkt marzeń. Jednak jego cena również nie jest wygórowana bo 69 zł. Za ta cenę nie spodziewam się cudów i efekty są w miarę zadowalające. Bez porównania do serum z firmy AVA. Z it's skin jestem jeszcze ciekawa serum z Wit C tylko. Czy je kupie ? Czas pokaże ;)

Hydrolat Róża Damasceńska- Czy dobra i czym się różni od MACa ?

Hydrolat Róża Damasceńska- Czy dobra i czym się różni od MACa ?

Hej kochani ! Niedawno mieliście przyjemność czytać moją recenzje o mgiełce z MACa. Wywołał on spora dyskusje i komentarze "że nie warto przepłacać" Dziś przychodzę do Was z hydrolatem z firmy Bioline, który spełnia podobne funkcje, a jest zdecydowanie tańszy. Czym różni się hydrolat i czy faktycznie można go używać jako zamiennika MACa ? Zapraszam na post !

O hydrolatach  z firmy Bioline miałam już przyjemność kiedyś dla Was pisać. Oceniłam je bardzo pozytywnie. Spełniają spokojnie rolę toniku oraz mgiełki, którą możemy stosować w ciągu dnia i poprawiać stan naszej skóry.  Nie zauważyłam jednak, poprawienia kolorytu skóry oraz jakiegokolwiek działania przeciwzmarszczkowego. Kwestią sporną jest też zapach. Moja mama jak i współlokatorka bardzo go nie lubią. Trzeba przyznać, że zapach tej róży nie należy do najprzyjemniejszych, jest bardzo specyficzny.  Na plus trzeba dodać, że nie był testowany na zwierzętach oraz, iż jest odpowiedni dla Vegan i ma certyfikat Eco. Skład równiez nienaganny, bo tylko  Rosa damascena bio. Jeśli dobrze poszukacie, to możecie go dostać nawet za 19 zł



Jednak, jeśli chodzi o MACa to naprawdę są to dwa, różne produkty. Mogę i chwale hydrolaty, ale one nie utrwalą makijażu, tak jak MAC. Hydrolaty również nie mają właściwości scalających makijaż. Hydrolat delikatnie nawilży skórę, ale nie sprawi, że będzie on wyglądała jakąś o wiele lepiej i zdrowiej. Ponadto hydrolat, by go poczuć musimy rozpylić 2-4 razy, w przypadku MACa wystarczy naprawdę tylko 1 maksymalnie dwa razy. Oba produkty bardzo lubię, ale zdecydowanie nie powinno się ich porównywać. Hydrolat jest produktem typowo pielęgnacyjnym, a mgiełka MACa jest produktem dla osób kochających makijaż, ale tez z właściwościami pielęgnacyjnymi, jako przyjemny dodatek.





Pierwsza, polska książka o seksie #Sexedpl moim okiem

Pierwsza, polska książka o seksie #Sexedpl moim okiem

Edukacja seksualna w Polsce jest daleka od ideału. Moim zdaniem jest po prostu żartem. Zajęcia z WDŻ nie da się skomentować, bo jak skomentować fakt, iż w 90% przypadków mówi o nich osoba co najmniej niekompetentna  i puszczająca filmy z lat 90. Nic z tych zajęć nie wyniosłam, a słowo SEKS chyba nigdy tam nie padło. Jest to słowo w Polsce tematem tabu. Młodzi ludzie poznają świat seksualny z internetu lub z innych, nie zawsze odpowiednich źródeł.
 Przecież tak nie musi być, może uda nam się ruszyć naprzód ?



Uważam, że książka Anji Rubik jest ogromnym krokiem ku świadomości młodych ludzi. Spora inicjatywa osoby wpływowej, znanej, ale też będącej autorytetem wśród młodzieży. Smutne jest to, że wiele osób nie chciało brać udziału w tej kampanii i jak zdradza to Anja były to osoby młode.
Autorka nie ma z tej książki żadnych zysków, a wszystkie pieniądze ze sprzedaży zostaną przekazane na cele fundacji #sexedpl


Książka napisana jest bardzo prostym językiem, co rzuca się od razu w oczy na pierwszych stornach pozycji. Poruszane są tematy dorastania w bardzo przystępny, a nawet humorystyczny sposób. Spodobał mi się opis zmiany naszych ciał pod względem fizycznym, jak i emocjonalnym. Obalone zostało wiele mitów typu "nie można zajść podczas pierwszego współżycia w ciąże", "chłopcy sa ciągle napaleni" , "metoda kalendarzyka" itp. Zostały również przedstawione proste schematy naszych narządów rozrodczych.

W kolejnych działach został położony nacisk na dojrzewanie emocjonalne. Orientacje płciowe zostały dokładnie podzielone na grupy i pokrótce wytłumaczone. Myślę, że osoby mające problemy ze swoją orientacją mogą znaleźć w tej książce odpowiedzi na podstawowe pytania. Ponadto wszystko jest poruszane w sposób lekki i naturalny. Homoseksualizm, jak i inne orientacje nie są demonizowane, a pokrótce tłumaczone i objaśnione. Wiecie, że jest grupa Chrześcijan wspierająca gender ? Nazywają się "Wiara i Tęcza".



Dalej omawiane są tematy miłości do własnego ciała i ogólnej samoakceptacji. Świadomość swojego ciała jak i jego seksualnych potrzeb. Wydaje mi się, że na większość krępujących pytań można znaleźć tu odpowiedź. Również nie został tu pominięty temat pierwszego współżycia. Jest to wyjątkowo stresujący i emocjonalny moment w życiu młodego człowieka. Ma się wiele pytań i zagwozdek, ta pozycja pomoże w rozwiązaniu z pewnością większości z nich.

Mimo XXI wieku nadal młodzi ludzie nie są świadomi swoich praw. Mdłości mam, gdy są rozprawy sądowe, gdzie gwałciciel wychodzi na wolność, BO TO BYŁA WINA KOBIETY. Bo założyła koronkową bieliznę lub kusiła. Nie da się mówić o takich absurdach spokojnie i bez emocji, ciesze się, że ta książka poruszyła również i te tematy.



Czy książka #sexedpl ma jakieś wady ? Moim zdaniem nie, bo jest to pierwsza, dobrze napisana książka o dorastaniu, miłości i seksie. Nie ma w Polsce drugiej takiej pozycji, więc dodatkowo podchodzę do tej książki z większym uznaniem. Odpowiada ona na nurtujące pytania w prosty sposób. Uważam, że każdy odpowiedzialny rodzic, który ma już dziecko w wieku dorastania powinien obowiązkowo zakupić mu tą książkę.






Targi Oh Beauty Warsaw

Targi Oh Beauty Warsaw

Hej kochani! Piszę ten post na świeżo z targów na które miałam przyjemność dostać zaproszenie. Targi Oh Beauty Warsaw odbyły się jak nazwa wskazuje w Warszawie 1-2 grudnia. Była to z pewnością niesamowicie duża okazja na  bliższe spotkanie ze światem pielęgnacji, ale przede wszystkim z makijażem. Miałam okazje uczestniczyć w pokazach makijażu prowadzonych przez Magde Iwańską oraz Magdalene Pieczonkę. Pokazy obu Pań zapełniły całą sale. Nic dziwnego, bo były to bardzo pozytywne i uśmiechnięte osoby zarażające swoją energią.



Jeśli chodzi o wystawców to było ich całkiem sporo, spokojnie dało się u nich trochę wydać ;) Oczywiście zakupiłam dwie płachty na stoisku Asia Green.
Również miałam okazję poznać kremy nowej, rozwijającej się firmy Uzdrovisco. Powiem Wam, że zapachy były obłędne, a konsystencja bardzo bogata. Jednak nie zdecydowałam sie na zakup, bo trochę szkoda mi było kasy. Będę jednak obserwowała poczynania tej firmy i jeśli zdecyduje się na któryś z produktów będę Was informować.





Nie przeszłam również obojętnie obok Manufaktury Lawenda. Olśnił mnie zapach wosku pomarańcz i cynamon oraz ich kominki. Mój akurat nadawał się tylko do wyrzucenia, co mogliście zobaczyć na story moim na IG. Resztę stoisk również dobrze wspominam, ale jednak starałam się trochę pilnować swojego portfela hah.



Torba prezentowa również zrobiła na mnie również bardzo dobre wrażenie. Otrzymałam, dwa produkty firmy Rimgana oraz korektor od Revolution i pomadke firmy Soiree, cudna czekoladka <3





Ochorna UV nawet zimą z Iwostin

Ochorna UV nawet zimą z Iwostin

Wydaje się, ze ochrona UV obowiązuje tylko latem, jednak okazuje się, że nie tylko. Promienie słońca są ciągle, a pamiętajmy również, ze  przyspieszają  one proces starzenia się naszej skóry ! Ponadto, jak się okazuje kremy z filtrem chronią nas przed smogiem i innymi zanieczyszczeniami  w powietrzu. Zapraszam na post !





Krem Solecrin Purritin, Krem ochronny SPF 50+ dostałam jako ambasadorka Iwostin w wakacje. Przyznam, że był w porządku, ale latem ogólnie średnio się z nim lubiłam. Miałam wrażenie, ze był za ciężki dla mojej skóry oraz, ze twarz po nim miała trochę ziemisty kolor.Używałam go ze średnią przyjemnością. 

Sytuacja zmieniła się, gdy wróciłam na studia. Powietrze w dużych miastach jest w tragicznym stanie. Bardzo często po powrocie do mieszkania, skóra była sucha i przypominała "kapeć", bardzo złe uczucie. Kremy nawilżające bardzo mało dawały, miałam wrażenie, ze moja skóra wręcz chłonie jak gąbka ten syf z powietrza. Któregoś dnia przeczytałam artykuł o kremach z UV w walce ze smogiem, zainteresowałam się tym tematem, a że miałam jeden wolny pod ręką to co mi szkodziło ?



Musze przyznać, że krem sprawdza się po dziś dzień naprawdę świetnie. Dobrze współpracuje z makijażem oraz nie przeciąża skóry. Mam wrażenie, że brud i syf z powietrza nie jest już jakby wciągany przez skórę, ale zostaje na jej powierzchni. Skóra nie wygląda jak zmęczona życiem, a zmarszczki nie są tak mocno podkreślone po całym dniu. 
Nie wiem czy kupię ten krem ponownie, ale na pewno krem z filtrem będzie od teraz moim "must have".


Skinoren- Krem o kilku twarzach

Skinoren- Krem o kilku twarzach

Hej kochani! Mimo, że post o trądziku już był, to ta zmora nadal lubi do mnie w większym lub mniejszym stopniu wracać. Najbardziej chyba dokuczliwe były dla mnie krostki podskórne i przebarwienia i to na nie postanowiłam użyć kremu Skinoren

Uważam na wstępie, że ludzie niepoważnie podchodzą do kremów na trądzik. Używają je, gdy mają małe problemy tego typu, bądź jest to dla nich zamiennik kremu. Myślę, ze warto zachować przy tych produktach wyjątkową ostrożność i zdrowy rozsądek. Nie są to kremy nawilżające, są to mocniejsze specyfiki i bez rozwagi można sobie nimi zrobić krzywdę. Wystarczy wejść na fora, gdzie dziewczyny krzyczą i płaczą, że tego typu kremy pogorszyły problem i trudno było go naprawić.

W temacie samego kremu. Jest on polecany dla osób z małymi i średnimi problemami trądzikowymi.
Niektórzy nawet mówią, że jest to ostatni RATUNEK przed zdecydowaniem się na dermatologa.
Krem zawiera  w sobie 200 mg kwasu azelainowego. Jego zamiennikiem jest żel, ale podobno działa o wiele słabiej. Cena jego to koło 30-40 zł, na tyle musimy się przygotować. Jego tańszym zamiennikiem jest Ance Derm. Różnią się tak naprawdę nie głównym składnikiem, a tymi kolejnymi i ich kolejnością w składzie.



Maść zakupiłam za 35 zł w Aptece. Powiem Wam, że długo myślałam nad rozpoczęciem kuracji nim.  Wizualnie zrobił na mnie dobre wrażenie. Wcześniejsza wersja mocno przypominała maść typowo leczniczą. Chyba też ona była kiedyś na receptę? Teraz design mówi coś typu " Jestem maścią lecznicza, ale luz bierz mnie".  Maść jest białego koloru, konsystencja jak zwykłego kremu.

Na początku używałam go 2 -3 tyg  w kwietniu. Raz dziennie, na noc. Niestety nie było żadnych efektów poza szczypaniem i pieczeniem. Zostałam tym zniechęcona i go odstawiłam.
Ostatnio pod wpływem impulsu, w październiku postanowiłam, że spróbuje zakończyć tym kremem sprawę przebarwień i krostek podskórnych. Stosowałam tylko PUNKTOWO przez dobry miesiąc, rano i wieczorem. Efekty były dopiero po miesiącu. Krostki podskórne zaczęły znikać, a przebarwienia wyrównywać. Jednak bardzo słabo radził sobie u mnie z pojedynczymi cystami.

Ale czemu nazwałam ten krem, że ma wiele twarzy? Bo u każdego działa inaczej. U jednych osób dobrze radzi sobie z cystami, u jednych z przebarwieniami, a u ostatnich może nic nie robić.
Mam wrażenie, ze producenci sami nie wiedza jak  u kogo ten krem zadziała, dlatego tu zwraca, uwagę znowu, ze warto być ostrożnym. Ponadto, krem mocno przesusza cere, nie warto stosować go na całej powierzchni twarzy, a punktowo.

Jeśli interesują Was delikatniejsze produkty zapraszam na post  Walka z tradzikiem -Zdjęcia + moi sprzymierzeńcy

A Wy znacie może krem Skinoren ?

Kocie oko- Hit tej jesieni

Kocie oko- Hit tej jesieni

Nie wiem czy każdy miał już okazje usłyszeć o kocim oku, ale zauważyłam, że jego popularność stopniowo wzrasta i sporo marek robi swoje własne "oczka". Powiem Wam, że  z wielu firm jakie miałam okazję oglądać tylko z Semilac zrobił  na mnie największe wrażenie. Kolory są żywe i wyróżniające się, a nie mdłe i po prostu nudne.
Semilac  w swojej ofercie oferuje  5 odcieni kociego oka. Ja na wzorniku zakochałam się w fiolecie, ale niestety nie było go na stanie ! :c Zdecydowałam się jednak na kolor 634 i powiem Wam, że on też podbił moje serce ! Zdjęcia macie poniżej.










Do wykonania kociego oka 3D z Semilac trzeba pamiętać, że potrzebny nam jeszcze pod spód czarny lakier i magnez.  Jeśli wszystko podliczymy, to wychodzi całkiem sporo, jak na jedno manicure. Za kocie oko musimy zapłacić 33zł plus magnez za około 8-10zł. Jeśli chodzi o trwałość to zależy przede wszystkim od Waszej płytki, u mnie to 1-2 tyg.
Jednak, kocie oko uważam za absolutny hit tej jesieni i każda paznokciomaniaczka powinna go mieć w swojej kolekcji :D
Moje nowości -Listopad

Moje nowości -Listopad

 Hej wszystkim! Listopad jest dla mnie wyjątkowym miesiącem, bo oprócz powrotu do masażów twarzy, również zrobiłam sporo zakupów oraz otrzymałam super upominki od BeautyDays. Jeśli jesteście ciekawi moich nowości, w tym nie tylko kosmetycznych to zapraszam :)


Bardzo żałuje, że nie miałam okazji być na ostatnim BeautyDays, ale przyznam, że moim usprawiedliwieniem było całkiem mocne osłabienie organizmu jeszcze po chorobie, więc wydaje mi się, iż można mi to wybaczyć. Mam nadzieję, ze w następnym roku uda mi się tam wybrać, ale już jako influencerka! W przyjemnościach jakie dostałam są cudne zapachowo zestawy do kąpieli od Fluffy Cloud oraz dwie pomadki i róże do policzków. Zapowiada się naprawdę cudnie i pachnąco!


Ksiazke Anji Rubik zakupiłam bardziej w celu wsparcia projektu o edukacji seksualnej niźli w celu edukacyjnym, jednak już po paru stronach wiedziałam, że to będzie dobra książka. Z powagi tematu myślę, że będę o niej dawała nawet osobną recenzje. Edukacje seksualna w polskich szkołach to po prostu DNO i TRAGEDIA. Myślę, ze każdy nastolatek powinien mieć taką książkę, a każdy rodzic powinien zakupić swojemu dorastającemu dziecku tą lekturę. Więcej o niej juz niedługo.
Poza tym, postanowiłam kupić absolutny hit wśród włosomaniaczek, a dokładnie widoczny na zdjęciu Garnier HairFood w SuperPharm za jedyne 17 zł! O efektach rowniez już niedługo, ale juz zdradzę, że zapach jest cudny!


Ostatnimi moimi zakupami jest kolejny hydrolat  z Bioline, tym razem z róża Damasceńska oraz cudowne kocie oko, które pewnie na dniach będę wykonywać. Prawdopodobnie po pierwszym mani z kocim okiem będą zdjęcia na IG na który Was zapraszam @PaulaUrodowo. Przyznam, że jestem delikatnie podekscytowana :3

A Wy jakie macie listopadowe nowości ? Znacie któreś z moich ?
Mgiełka od MACa- Czy warta 90 zł ?.

Mgiełka od MACa- Czy warta 90 zł ?.

Firme Mac zna chyba każdy więc nie trzeba jej przedstawiać. Znana najbardziej z super pomadek i ogólnie kolorówki. Dzisiaj jednak przychodzę do Was z mgiełką od MACa. Czy warto zainwestować w taki produkt za 90 zł ?

Firma Mac jest jedną z tych firm, która ma dobra opinie nie kupioną, a wyrobiona za swoje naprawdę dobre produkty. Płacimy tu za firmę, skład, ale i przede wszystkim za działanie. Mgiełke z MACa miała okazje kupić na prezent, ale przy okazji sama miałam możliwość jej przetestowania.
Produkt jak i przy takiej cenie ma również wiele obietnic i zastosowań  – rozświetla podkład, zintensyfikuje kolor, utrwala make up i nawilża oraz wygładza zmęczoną skórę. Dodatkowo nawilża, koi, odświeża, rozświetla cerę i wydłuża trwałość makijażu.
Wydaje się produktem naprawdę idealnym i wręcz absolutnym "must have"

W przezroczystym opakowaniu mamy zamknięte 100 ml płynu za 90 zł. Cena poraża, ale gdy przyjrzymy sie samemu składowi sprawa już trochę bardziej się rozjaśnia i nabiera sensu.

 Water, Glycerin, Butylene Glycol, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Tocopheryl Acetate, Caffeine, Panthenol, Arginine, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, PPG-26-Buteth-26, Fragrance, Disodium EDTA, Phenoxyethanol.

Mgiełka nie ma substancji utrwalających takie jak alkohole. Ponadto znajdziemy tu liczne nawilżacze, składniki kojące oraz antyoksydanty. To chyba robi naprawde dobre wrażenie, prawda ?
Zaleca się aplikacje w odległosci 30 cm od twarzy. Jest to jak najbardziej uzasandione, bo naprawdę dostajemy dużo produktu po psiknięciu, a zaskakujące jest to, że mało go z butelki ubywa.
Zastosowanie również nie jest jedno. Mgiełke można używać przed nałożeniem podkładu oraz po. Wszystko zależy od Was. Każdy ze sposobów jest dobry. Przed nałozeniem mam uczucie ekstremalnego nawilżenie i przygotowanie twarzy na nałożenie podkładu. Prezentuje się on naprawdę o wiele lepiej i mniej wnika w zmarszczki mimiczne.
Po nałożeniu podkładu stosuje go na koniec jako utrwalacz albo po 8h noszenia podkładu jako proste odświeżenie skóry twarzy, działa cudnie. W Większych miastach  zpowodu wielu nieczystości w powietrzu, twarz naprawde szybko może wyglądać na suchą, ziemistą i zmęczoną. Mgiełka zdecydowanie poratuje nas w takiej sytuacji.

Ogólnie uważam, iż nie jestem to produkt "must have" ale na pewno ułatwia życie. Uważam, że idealne wyjście dla osób, które kochają makijaż i nie wyobrażają sobie bez niego dnia. Jako sama mgiełka nawilżająca to wydaje mi się fajna, ale jednak to trochę fanaberia. Warto wtedy po prostu rozejrzeć się za dobrym hydrolatem.
Bycie wolontariuszem Jak to wygląda ? Czy warto ? #WOŚP #ComicCon

Bycie wolontariuszem Jak to wygląda ? Czy warto ? #WOŚP #ComicCon

Bycie wolontariuszem brzmi bardzo szlachetnie, ale wiąże się miedzy innymi wprost mówiąc z pracą za darmo. Czy ma to jakieś zalety ? Czy warto brać w takich akcjach udział? Dzisiaj chętnie opowiem Wam o dwóch akcjach wolontariackich w których brałam udział  miedzy innymi wolontariat w WOŚP oraz na evencie Warsaw Comic Con Zapraszam!

Wolontariat WOŚP

Brałam w nim udział już pare dobrych lat temu, bo w 1 klasie LO. Zawsze popierałam akcje Owsiaka i ze swojego portfela zawsze trochę dokładałam. Uważam ponadto, że to jedna z niewielu akcji w Polsce tak uczciwych i na tak dużą skale. W przypadku WOŚP wszystko przebiegało bardzo sprawnie. Zgłaszaliśmy się do nauczyciela koordynującego, a on nas zapisywał. Na początku była akcja ze zbiórką pięniedzy z babeczek na terenie szkoły. Już podczas tej zbiórki miałam okazje poznać dwie bardzo miłe dziewczyny, które były niedaleko mojej grupy podczas zbiórek pieniedzy do puszek. Spotkanie organizacyjne przed główną zbiórką przebiegało bardzo sprawnie. Ogólne ogłoszenie od organizatorów, a potem otrzymywał każdy plekietke wolontariusza i chyba pakiet startowy od Play, jeśli dobrze pamiętam. Nie było zamieszania, wszystko przebiegało bardzo sprawnie.
W dniu zbiórki pieniędzy przysługiwały nam przerwy z powodu niskich temperatur. Pamietam, że mieliśmy nieograniczoną ilość dolewki cudownego soku jabłkowego, którego smak pamiętam do dzisiaj :D Ponadto czuliśmy się bezpiecznie, patrol policji tego dnia mijał nas z 3-4 razy. A na sam koniec ogromny tort dla wszystkich wolontariuszy. Współprace z WOŚPem uważam za bardzo udaną chociaż również myślę, że powinien być dla wolontariuszy również zrobiony jakiś katering. Nie mam pojęcia jak to wygląda w dniu dzisiejszym.

Wolontariat  Warsaw Comic Con

Dla niewtajemniczonych, Comic Con jest ogromnym festiwalem popkulktur znany na całym świecie. Jest on stworzony dla fanów gier, seriali filmów, a nawet komiksów i anime. W Polsce jest on zaledwie od 1,5 roku czyli bardzo krótko. Jako wielka fanka tego eventu postanowiłam się zgłosić na wolontariuszke. Jak się okazuje jest tam sporo do roboty między innymi: pilnowanie atrakcji (komiksy, wystawa lego, wystawa gwiezdnych wojen), pomaganie przy Cosplay, kolejkowa (stanie i sprawdzanie biletów/voucherow do zdjęć/autografów z gwiazdami), grupa informacyjna ( informuje uczestników gdzie są dane atrakcje).
 Ja miałam średnią przyjemność trafić do grupy pilnowaczy atrakcji, ale o tym potem.
Przede wszystkim bardzo słaba organizacja. Wszystko to dosyć spory harmider, a organizatorzy sami do końca nie wiedzą kto bierze udział w wolontariacie danego dnia (Comic Con trwa 3 dni). Brak organizacji i opieki nad wolontariuszami da się odczuć już pierwszego dnia. Miałam przyjemność poznać tam bardzo miłe dziewczyny, ale niestety zostałyśmy rozdzielone, bo każda musiała pilnować swojej alejki z komiksami. Pilnowałyśmy komiksów, które były za szkłem! A na obiekcie był ochroniarz i dwie kamery. Ponadto jak z dziewczynami chciałam porozmawiać, koordynator tego działu zwracał nam uwage, że nie po to tu jesteśmy. Powiem Wam szczerze, że byłam oburzona i zniesmaczona. Nasz wolontariat odbywamy za darmo, mamy do wyrobienia  około 20h, i tak jesteśmy traktowani? Tak naprawdę za naszą pracę, wyrobienie 20h jakiś upominek, który myślę, że jest bardzo skromny. Uważam, że powinno się traktować te osoby z większym szacunkiem na jaki zasługują. Przez między innymi podejście mojego koordynatora nie zostałam do końca dyżuru. Nigdy nie byłam osoba, która pochyli głowę w dół i wykona bez problemu jakieś polecenie.
Zaletą jest z pewnością możliwość uczestniczenia w evencie za darmo. Po wykonaniu dyżuru możesz korzystać z atrakcji jakie ma do zaoferowania event. Ponadto, osoby w grupie kolejkowej mają możliwość spotkania swojego idola, blisko i na żywo, co jest chyba największym bonusem wolontariatu, ale nie jest to łatwe do osiągnięcia. Każdy chce stać przy swoim idolu, ale udaje się to nielicznym. W skrócie, jeśli Twój idol jest bardzo popularny, to szansa na stanie przy nim bardzo sie zmniejsza. Ponadto może Wam zostać przydzielony dyżur  w czasie kiedy na przykład wasz idol jest na panelu.




Zalety Wolontariatu

-  poznanie fajnych ludzi
-walka z nieśmiałością
-nowe doświadczenie
-możliwość pomocy (jeśli bierzesz udział związanej w akcji charytatywnej)

Minusy

-możliwa zła organizacja
- brak szacunku do wykonywanej przez Ciebie pracy
-poczucie stracenia czasu


Podsumowując, uważam, że wolontariat ma sporo zalet, ale też i wad o których nie można zapomnieć. Wszystko zależy od akcji w jakiej chcecie brać udział oraz od samych organizatorów.
Przed wzięciem udziału zastanówcie się czy warto i zasięgnijcie opinii innych uczestników z ubiegłego roku. To pozwoli Wam logicznie spojrzeć na sytuacje i trafnie podjąć decyzje. Ja obu eventów w których brałam udział nie żałuje. Są to nowe doświadczenia i zrozumiałam, że nie mam w sobie takiej cechy jak nieśmiałość, bo bardzo często musiałam biegać po rożnych miejscach i coś załąawiać^^ Takie wydarzenia pomogą Wam sprawdzić wasze mocne i słabe strony charakteru.




Wielki test odżywek do paznokci !

Wielki test odżywek do paznokci !

Nie rozpocznę tematu z super odkryciem pisząc, że dobra odzywka jest bardzo ważna, jednak taka jest prawda :D  Odzywka do paznokci często służy mi jako ratunek albo oddech po hybrydach. Również jest bazą pod lakier do paznokci. Jest bardzo dużo firm na rynku, dlatego wybór tej jedynej nie jest taki prosty. Dzisiaj zrobię dla Was dogłębną analizę 5 odżywek popularnych marek. Zapraszam do czytania!



JOKO Bomba Witaminowa

Jest to firma, którą najlepiej wspominam jeszcze jak byłam w podstawówce. Miała zupełnie inną szatę graficzną i mam wrażenie, że o wiele lepsze działanie. Gdy zdecydowałam się na zakup bomby witaminowej naprawdę pokładałam spore nadzieje w tym produkcie. Dyktowałam się dobrymi wspomnieniami z lat dzieciństwa oraz dużymi obietnicami producenta. W obietnicach przede wszystkim jest kładziony naprawdę duży nacisk na odbudowę płytki paznokcia i dużą ilość witamin A C E B5. Producent sam sugeruje, ze odzywka jest polecana przy zdjęciu tipsów.


Odżywkę dostajemy w przezroczystej buteleczce, co jest chyba jedynym plusem tego produktu.
Z aplikacja nie ma problemu, ale tylko na początku. Po 3 tyg używania odzywka nie zasycha tak szybko na płytce, ale nie jest to jedyna wada. Odzywka nie robi nic praktycznie z moimi paznokciami. Płytka po hybrydach jest tak samo osłabiona. Mam wrażenie jakbym nałożyła bezbarwny lakier, a nie odżywkę na paznokcie :/

Cena 12zł/10ml


BIOGENA Multiwitamina

Jest to odżywka, którą poznałam z polecenia. Dzięki koleżance miałam okazję przetestować ją na własnych paznokciach. Spodobała mi się i z czasem postanowiłam ją  zakupić.
Odżywkę dostajemy również w przezroczystej buteleczce. Jest o wiele bardziej gęsta od Joko, jednak nie schnie od niej dłużej. Przy drugiej warstwie trzeba z 20s zaczekać.  Produkty Biogeny możemy zakupić tylko w aptekach. Jednak czy to przekłada się na dobry skład ? Niekoniecznie, skład odżywki jest bardzo przeciętny co możecie zobaczyć poniżej :

Butyl Acetate, Ethyl Acetate, Nitrocellulose, Acetyl Tributyl Citrate, Phthalic Anhydride/Trimellitic Anhydride/Glycols Copolymer, Isopropyl Alcohol, Stearalkonium Hectorit, Adipic Acid/Fumaric Acid/Phthalic Acid/Tricyclodecane Dimethanol Copolyer, Tocopheryl Acetate, Citric Acid, Retinyl Palmitate, Ethyl Linoleate, Ethyl Linolenate, Ethyl Oleate, Tocopherol, CI 15850.

Aplikacje Clean Beauty zwróciła uwagę na  parę składników, jednak ich liczba nie jest przerażająca :

Butyl Acetate - Substancja syntetyczna, rozpuszczalnik, substancja maskująca, może działać toksycznie na drogi oddechowe i błony śluzowe.
 

Ethyl Acetate- Substancja syntetyczna, rozpuszczalnik, substancja zapachowa, opary w dużych dawkach działają drażniąco na układ oddechowy, błony śluzowe, oczy. 

Nitrocellulose- Substancja półsyntetyczna, nośnik, substancja filmotwórcza
 

Acetyl Tributyl Citrate-  Substancja syntetyczna, Substancja różnego pochodzenia, plastyfikator regulator lepkości, rozpuszczalnik, substancja filmotwórcza, substancja ochronna, substancja utrwalająca włosy, substancja wypełniająca, substancja zmiękczająca, substancja antykorozyjna, substancja maskująca

Jeśli chodzi o działanie, to jak najbardziej różnica jest znacząca. Przede wszystkim wzmocnienie płytki,  jest zauważalne. Czuje różnice w twardości  oraz w jej elastyczności. Efekt jest widoczny jednak dopiero po około 2-3 tyg stosowania. Na plus również prezentacja płytki, po aplikacji, daje wrażenie mlecznego lakieru, ładnie połyskuje. Nie przedłuża trwałości lakieru, więc średnio polecam go jako bazę pod lakier. Ponadto sa problemy z wydobyciem resztek, formuła bardzo gęstnieje i staje sie to niemożliwe. Nie był to efekt wow którego poszukiwałam, ale odzywka przyjemna i chętnie do niej wracam.

Cena 13zł/10ml


 BIOGENA Kreatyna

Odżywka nie z polecenia, ale mogłam ją kupić z multiwitaminką za 50% ceny, więc skorzystałam :)  Tutaj w sumie obietnice producenta są bardzo podobne. Przede wszystkim wzmocnienie płytki paznokcia i nadanie jej elastyczności, nic oryginalnego. Rożnica jest przede wszystkim w formule. Odzywka ma kolor jasno niebieski i jest trochę bardziej gęstsza od multiwitmainy.
Z aplikacją również nie ma problemu na początku używania. Problem zaczyna sie po 2 miesiącach. Jeśli jej nie zużyjemy do tego czasu możemy spodziewać się mocnego zagęszczenia produktu. Próba nałożenia jej naprawdę nie ma sensu. Nie popisała się rowniez jeśli chodzi o działanie. Bardzo zbliżona do Joko, czyli w skrócie nie robi nic specjalnego. Skład prawie identyczny jak w przykładzie powyżej, jednak sprawuje się o wiele gorzej. Do tego produktu na pewno nie wrócę mimo, że dobrze się zapowiadał.

 Cena 13zł/10ml 



Golden Rose, Nail Expert, Black Diamond Hardener


Można stwierdzić, ze to był absolutny hit wśród odzywek. Pojawiała się ona absolutnie wszędzie, ale chyba najbardziej jest znana ze sfery YT, gdzie wypromowała  ja trochę RLM (Red Lipstick Monster). Bardzo często polecana i z wysokimi ocenami. Czy naprawdę taki hit ?
Na początku zwróciłam uwagę na oryginalny design i buteleczkę. Trzeba przyznać, ze firma Golden Rose stara się przy wyglądzie swoich produktów.  Zwraca się na nie uwagę, a buteleczka zdecydowanie zapada w pamięć. Jednak dla mnie jej nieprzezroczystość jest na spory minus. Naprawdę lubię widzieć ile zostało mi produktu do zużycia :/
 W przypadku składu, bardzo typowy, jednak jest parę nowości których nie było w odżywce firmy BIOGENA.

Ethyl Acetate, Butyl Acetate, Nitrocellulose, Adipic Acid/Neopentyl Glycol/Trimellitic Anhydride Copolymer, Isopropyl Alcohol, Isopropyl Alcohol, Acetyl Tributyl Citrate, Trimethylpentanediyl Dibenzoate, Polyvinyl Butyral, Benzophenone-3, Alumina, Hexanal, Silica, Titanium Dioxide, Diamond Powder, Aluminum Hydroxide, Methicone, CI 60725

Butyl Acetate - Substancja syntetyczna, rozpuszczalnik, substancja maskująca, może działać toksycznie na drogi oddechowe i błony śluzowe.

Ethyl Acetate- Substancja syntetyczna, rozpuszczalnik, substancja zapachowa, opary w dużych dawkach działają drażniąco na układ oddechowy, błony śluzowe, oczy.

Nitrocellulose- Substancja półsyntetyczna, nośnik, substancja filmotwórcza

Benzophenone-3-Chemiczne filtry UV, sprzyjają podraznieniu skóry, dozwolone w małym stezneiu

Titanium  Dioxide- Substancja pochodzenia naturalnego, Substancja syntetyczna, Substancja różnego pochodzenia, Barwnik, Filtr UV, Pochłaniacz UV, Rozjaśniacz/Wybielacz, Substancja ochronna ,Substancja odbijająca światło,Substancja może podrażniać błony śluzowe, oczy oraz drogi oddechowe

Skład trzeba przyznać trochę gorszy, ale jej działanie jest nieporównywalne. Stosując ją regularnie naprawdę można odczuć wzmocnienie płytki paznokcia. Jest ona moim absolutnym MUST HAVE po dłuższej przyjaźni z hybrydą. Efekty widać szybko i są całkiem długotrwałe, ponadto mam wrażenie, ze trochę odzywka przyspiesza wzrost paznokcia, ale to moje osobiste spostrzeżenie.

 Cena 10zł/10ml


Golden Rose Oxygen Nail Growth

Kolejna odzywka, która rowniez wypromowana przez RLM. Tutaj producent nie obiecuje wzmocnienia paznokcia, a jego szybki wzrost. Coś w stylu słynnej odzywki od Eveline, ale bez formaldehydu.  Produkt mamy zamkniety w buteleczce z matowego szkła. O wiele bardziej podoba mi się design, bo widzimy ile mamy jeszcze produktu do zużycia. Nie ma problemu z aplikacją, odzywka nadaje paznokciom naturalny błysk. Tak samo jak wersje czarną można stosować jako baze pod lakier, nie barwi płytki.  Skład jednak bardzo długi i ma więcej niepokojących składników.

 Butyl Acetate - Substancja syntetyczna, rozpuszczalnik, substancja maskująca, może działać toksycznie na drogi oddechowe i błony śluzowe.

Ethyl Acetate- Substancja syntetyczna, rozpuszczalnik, substancja zapachowa, opary w dużych dawkach działają drażniąco na układ oddechowy, błony śluzowe, oczy.

Nitrocellulose- Substancja półsyntetyczna, nośnik, substancja filmotwórcza

Benzophenone-1-Chemiczne filtry UV, sprzyjają podraznieniu skóry, dozwolone w małym stezeniu

N-Butyl Alcohol- Substancja różnego pochodzenia

Aluminum Chloride-Substancja syntetyczn, Antyperspirant, Substancja aktywna, Substancja ściągająca, Substancja drażniąca dla bardzo wrażliwej skóry

Methylosthiazolinone-Substancja syntetyczna, Konserwant

 butyl acetate, ethyl acetate, nitrocellulose, adipic acid/neopentyl glycol/trimellitic anhydride copolymer, acetyl tributyl citrate, isopropyl alcohol, acrylates copolymer, stearalkonium bentonite, sucrose acetate isobutyrate, styrene/acrylates copolymer, silica, benzophenone-1, n-butyl alcohol, perfluorodecalin, trimethylpentanediyl dibenzoate, tocopheryl acetate, hexanal, helianthus annuus seed oil, polyvinyl butyral, dimethicone, aqua, trimethylsiloxysilicate, dimethyl oxobenzo dioxasilane,


Na efekt wzrostu paznokci trzeba poczekać do 3 tygodni. U mnie paznokcie rosną w miarę szybko, wiec nie miałam efektu wow, ale wiele innych blogerek chwali sobie ją. Mi ciężko ocenić, ale lubię ta odżywkę, jednak nie zastąpi ona z pewnością wersji czarnej z diamentem.











Kolejna przesyłka od Iwostin #Ambasadorka

Kolejna przesyłka od Iwostin #Ambasadorka

Hejka kochani! Jak wiecie zapewne, miałam przyjemność zostać ambasadorką Iwostin. Ostatnio przyszła do mnie kolejna paczka, co mogliście zobaczyć na Instagramie na którego zapraszam PaulaUrodowo. Dzisiaj chciałabym Wam przyjemniaczki  z którymi będę miała mieć przyjemność w najbliższym czasie oraz jest to przedsmak przyszłych recenzji :)



Kiedy usłyszałam, że będę mogła wybrać sobie kosmetyki do kolejnej paczki, oczywiście byłam bardzo zadowolona, ale chciałam też podjąć dobry wybór. Ze względu, iż to moja mama zapoznała mnie z firmą Iwostin, to i dla niej postanowiłam coś wziąć. Wybór padł na Ujędrnienie w kremie z serii Estetic, więc recenzja kremu dla skóry dojrzałej również pojawi się niebawem :)

Wybrałam również dwa produkty, które już znam, jest to Pianka do mycia twarzy, która swoim działaniem jest bardzo zbliżona do tej z firmy Pharmaceris na którą recenzje Was również zapraszam. Czy będzie osobna tej ? Jeszcze nie wiem :)
KOlejnym produktem dobrze mi znanym jest krem na noc z wit C+E. Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale witamina C sprawdza się w walce ze smogiem, a w dużych miastach to niestety o tej porze roku jest dramat i będzie gorzej. Ten krem świetnie odżywia moją twarz, a rano jest ona po prostu gładka i prawie, że gotowa na podkład.  Jednak nie używałam go juz z 3 lata, dlatego chce do niego ponownie podejść i zobaczyć jak będzie sie teraz zachowywał.
Trzecim kosmetykiem, który znam i również sobie cenie jest krem intensywnie nawilżający. Był on moim 1 kremem do twarzy wiec mam do niego ogromny sentyment. Jak sprawdzi się po tylu latach ? Sama jestem ogromnie ciekawa.
Ostatnim produktem, ale nie mniej ważnym jest krem+serum. U mojej mamy niestety się ono nie sprawdziło, ale jestem ciekawa jak będzie w moim przypadku :)
Pieczarka na bogato !.

Pieczarka na bogato !.

Co moze być lepszego niz ulubiona mamusina potrawa ? Jest to przepis, który mogę jeść chyba o kazdej porze roku i zawsze chętnie do niego wracam. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić danie o nazwie Pieczarka na bogato !

 

Składniki (dla  2 osób) :

 -1 pierś kurczaka
-10 dag makaronu- wstążki
-10g masła lub margaryny
-40-60 dag pieczarek ( na nich zazwyczaj nie oszczędzamy :D)
-2 dymki (niekoniecznie, ale warto do smaku)
-2 łyżki śmietany
-2 cebule 
-100 ml wywaru z warzyw
-200 ml chudego mleka
-2 łyzki mąki
-szczypiorek
-sól


Przygotowanie :
Cebule i dymkę obrać, umyć, drobno pokroić. Pieczarki oczyścić, umyć i pokroić w plasterki. Poddusić z cebulą. Zalać wywarem, dodać śmietane i mleko, przyprawić solą i pieprzem. Gotowac na małym ogniu 5 min. Zagęścić mąką i potem gotować jeszcze 2 min. Na osobnej patelni usmażyć małe kawałki piersi kurczaka. Dodać do gotowego sosu by się z nim zaprzyjaźniły.
Wstążki ugotować w duzej ilości osolonej wody. Odcedzić. Rozłożyć na talerze. Polać sosem grzybowym. Posypać drobno pokrojonym szczypiorkiem.

Smacznego :)
Ulubione trio od Pharmaceris

Ulubione trio od Pharmaceris

Hejka kochani! Po Iwostinie, Pharmaceris jest moją drugą, ulubioną marką z której używam produktów do pielęgnacji twarzy już od wielu lat. Pharmaceris mam wrażenie, że jest jedną  delikatniejszych marek kosmetyków, z półki średniej na rynku. Można ich kosmetyki dostać, jak Iwostin w aptekach. Zapraszam na post !



Łagodząca pianka myjąca

 Produkt do codziennego mycia twarzy i oczu dla skóry szczególnie wrażliwej i podatnej na alergię. Preparat odpowiedni dla skóry w każdym wieku. Zastępuje tradycyjne mydło.
Delikatna i przyjemna w użyciu pianka Pharmaceris A usuwa zanieczyszczenia oraz makijaż. D - pantenol oraz Glucam przywracają odpowiedni poziom nawilżenia eliminując uczucie suchości i nadmiernego napięcia naskórka. Immuno - Prebiotic Formula łagodzi podrażnienia i zmniejsza nadwrażliwość skóry. Pianka nie zawiera mydła.

Piankę dostajemy w ładnym, przezroczystym opakowaniu. Dzięki temu widzimy ile jeszcze produktu zostało nam do zużycia. Delikatny design, który jest uważam atutem tej firmy podkreśla ich przeznaczenie dla skóry suchej i wrażliwej. Pompka od pianki bardzo sprawnie chodzi, nie ma problemu z wydobyciem produktu. Produkt jest bardzo delikatny i jest bezzapachowy. Bez problemu rozprowadza sie po skórze i potem spłukuje. Na pierwszym miejscu moim zdaniem wysuwa się duża delikatność pianki. Nie zostawia żadnego nieprzyjemnego filtru itp. Czuć faktyczne oczyszczenie twarzy może nawet delikatne nawilżenie? Na minus tego produktu daje o sobie znać skład, gdyż jest tam Disodium Edta i Phenoxyethanol.

 Aqua,Glycerin, Betaine, Cocamidopropyl Betaine, Methyl gluceth- 20, Disodium Ricinoleamido MEA-Sulfosuccinate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Panthenol, Hydroxyethylcellulose, Disodium EDTA, Lonicera Caprifolium Flower Extract, Inulin, Lonicera Japonica Flower Extract, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Phenoxyethanol

Mi te składniki nie przeszkadzają, ale wiem, że dla niektórych mogą być rażące. Jednak podkreślam, iż jest to półka średnia cenowo (30zł około) więc myślę, że nie trzeba wymagać tu idealnego składu. Poza tym pianke bardzo lubię i jestem pewna, że zagości u mnie w domu jeszcze wiele razy.



Łagodzący tonik nawilżający do twarzy  


Tonik do codziennego oczyszczania i pielęgnacji skóry szczególnie wrażliwej i podatnej na alergię. Preparat odpowiedni dla skóry w każdym wieku.Działanie: Tonik przywraca skórze prawidłowe pH usuwając zanieczyszczenia i pozostałości makijażu. Immuno-Prebiotic Formula łagodzi podrażnienia i zmniejsza nadwrażliwość skóry. Kwas hialuronowy nawilża zapewniając długotrwałe uczucie komfortu. Hipoalergiczny Wysoka tolerancja i skuteczność Przebadano klinicznie i dermatologicznie
Formuła Immuno- Prebiotic - formuła łagodząca podrażnienia i zmniejszająca nadwrażliwość skóry.
Kwas hialuronowy - substancja łącząca w skórze właściwej włókna kolagenowe i elastynowe zatrzymująca proces starzenia się skóry. Doskonale wiąże wodę w naskórku zapewniając skórze nawilżenie, poprawia elastyczność i ujędrnienie.

Produkt również w przezroczystym opakowaniu i z delikatnym designem. Tutaj jednak mamy podłużną butelke i troche więcej informacji o produkcie, wszystko nie jest rozmieszczone tak ścisło. Tonik również jest bezzapachowy, przypomina mi troche wode utlenioną hah. Szybko wnika w skórę i pozostawia ją delikatnie nawilżoną. Nie jestem przekonana do obietnic łagodzenia podrażnień, robi to, ale bardzo delikatnie. Tutaj aplikacja Clean Beauty zwraca uwagę również na dwa składniki Disodium Edta jak powyżej oraz Methylisothiazolinone (MIT).

 

 Aqua, Glycerin, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Inulin, Citric Acid, Disodium EDTA, Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Hialuronian Sodu, Methylisothiazolinone

Tonik jest dostępny w aptekach  w cenie 22 zł za 200ml. Bardzo przyjemny, ale przyznam, że hydrolaty tu zrobiły na mnie lepsze wrazenie. Odczuwałam wieksze nawilżenie skóry oraz mogłam w ciągu dnia się nim spryskać. Tu niestety nie mam takiej możliwości. Jeśli tonik byłby z pompką to myśle, że mogłąbym do niego jeszcze wrócić.



Lekki krem głęboko nawilżający



Krem do codziennej pielęgnacji skóry nadwrażliwej, podatnej na alergię, z tendencją do odwodnienia i przesuszenia.
Krem nawilża, wygładza oraz przywraca skórze miękkość i elastyczność. Substancje nawilżająco-odżywcze wzmacniają płaszcz hydrolipidowy skóry. Chronią przed odwodnieniem oraz przesuszeniem naskórka w wyniku działania czynników zewnętrznych. Zawarte filtry UV chronią skórę przed fotostarzeniem. Formuły Immuno - Prebiotic oraz Leukine - Barrier ukierunkowane są na regulację systemu immunologicznego skóry i łagodzenie podrażnień. Stymulują wzrost ochronnej, fizjologicznej mikroflory naskórka, zmniejszając nadwrażliwość skóry. Zapobiegają podrażnieniom, zaczerwienieniom, świądowi oraz pieczeniu, wpływając na zdrowy wygląd i stan skóry.

Krem otrzymujemy w nieprzezroczystym opakowaniu. Jest mały, poręczny, delikatny i skromny design. Uważam, że jest on pionierem w swojej firmie, bo właśnie z tego kremu marka jest najbardziej znana. Używam go juz od 3 lat, około i nigdy mnie nie zawiódł. Był na zmiane stosowany z kremem z firmy Iwostin. Mimo, że mam cere mieszaną, a nie suchą to krem sprawdza się już od tylu lat bez zarzutu. Konsystencja bardzo delikatna, ale nie wodnista. Nawilżenie odczuwane na cały dzień, dobrze sie sprawdza pod makijażem. Jeśli będa szukała jego zamiennika to z firmy Vichy lub La Roche Posay. Skład w przypadku tego kremu jest o wiele dłuższy niż w przypadku powyższych produktów. Aplikacja również zwróciła tu uwagę na dwa składniki Ethylhexyl Methhoxycinnamate.



 Aqua, Glycerin, Ethylhexyl Methoxycinnamate, C12-15 Alkyl Benzoate, Ethylhexyl Triazone, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Dicaprylyl Ether, Di-C12-13 Alkyl Tartrate, Isopropyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Methyl Gluceth-20, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Cetyl Alcohol, 1,2-Hexanediol, Butylene Glycol, Imperata Cylindrica Root Extract, Hydrogenated Olive Oil Decyl Esters, Sodium Polyacrylate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Ethylhexylglycerin, Allantoin, Triethanolamine, Caprylic/Capric Triglyceride, PEG-8, Codium Tomentosum Extract, Carbomer, Inulin, Laminaria Ochroleuca Extract, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Phenoxyethanol.

Jednak jak w poprzednich przypadkach, nie odrzuca mnie on i na pewno przez niego nie zrezygnuje z tego kremu bo jest po prostu świetny :) Cena jego waha sie w 30-38 zł za 50 ml

A Wy znacie firme Pharmaceris ?
Rozgrzewające napoje na jesień

Rozgrzewające napoje na jesień

Jesień jest porą roku, gdy przede wszystkim opada nasza odporność i jesteśmy podatni na spora ilość infekcji. Jest to czas, gdy powinniśmy wyjatkowo zadbać o nasz organizm, a poza tym mozemy poprawić nasze samopoczucie. Dzisiaj przedstawie wam parę moich ulubionych przepisów na rozgrzewające napoje.

Gorąca czekolada

 -kilka kostek czekolady
-100 ml mleka
-bita śmietana
-kolorowa posypka

W kąpieli wodnej rozpuścić czekoladę mleczną (lub inną, wasza ulubioną). Gdy rozpuścimy czekoladę, mieszamy ją z mlekiem, podajemy z bitą śmietaną i posypkami. Można dodać syropu cukrowego. Może i kaloryczne, ale jakie dobre na poprawę samopoczucia :)

 Czekolada -dzięki dużej zawartości magnezu, szybko usuwa zmęczenie i koi nerwy. Niacyna uwalnia energię zawartą w pokarmach, a flawonoidy działają jak przeciwutleniacze.


Cytrynowo miodna 

-Czarna  herbata
- łyzka miodu
-plaster cytryny

Prosty przepis, a jaki skuteczny i dobry na jesienną aurę. Jest to jedna z moich ulubionych herbatek na wzmocnienie odporności i przy okazji trochę słodyczy. :)

Cytryna -to dobre źródło beta-karotenu, witamin z grupy C, B, E, potasu, magnezu, sodu i żelaza. Są w niej też terpeny pobudzające wytwarzanie śliny. A ponieważ wraz z wydzielaniem śliny rośnie produkcja enzymów trawiennych, cytryna pobudza procesy trawienne, przyśpieszając oczyszczanie organizmu - sprzyja zatem odchudzaniu.

Miód-  Miód wzmacnia serce, koi nerwy, ożywia mózg, goi rany. Ma właściwości antybakteryjne - niektóre bakterie zwalcza lepiej niż antybiotyki. Ponadto miód zawiera duże ilości mikroelementów: potas, chlor, fosfor, magnez, wapń, żelazo, molibden, mangan i kobalt oraz witamin: A, B1, B2, B6, B12, C, kwas foliowy, pantotenowy i biotynę.


Mleko z masłem i miodem

 -300ml mleka
 -pół łyzeczki masła
-łyżka duża miodu

Również przepis z serii " na przeziębienie" i mocne rozgrzanie. Mleko wlewasz do garnka i podgrzewasz, a następnie dodajesz masło i miód. Wystarczy, ze mleko będzie ciepłe, nie trzeba gotować, wtedy miód traci właściwości lecznicze.

Mleko- Mleko zmniejsza ryzyko wielu chorób, w tym osteoporozy, nadciśnienia tętniczego, raka jelita grubego i choroby niedokrwiennej serca.Zawiera tez duzo witaminy D i wapnia.

Kawa z czekoladą i chili

 -50 ml słodkiej śmietanki
-kilka kostek gorzkiej czekolady
-papryczkę chilli
-czarna kawa

W kąpieli wodnej rozpuść czekoladę w śmietance. Następnie dodaj rozkruszone chilli. Na koniec dolej świeżo zaparzoną kawę.

chilli-Tradycyjne zastosowania papryki chili wykazuje ekstremalne działanie rozgrzewające, wzmacnia osłabione funkcje wątroby, pobudza układ krążenia, powstrzymuje krwawienie.


A Wy macie swoje ulubione napoje na jesień ?


Kosmetyki od Roge Cavailles .

Kosmetyki od Roge Cavailles .

Hejka kochani! Z kosmetykami Roge Cavailles miałam przyjemność już zapoznać się jakiś czas temu. Ostatnio spotkała mnie kolejna miła niespodzianka, bo dostałam możliwość przetestowania ich. Byłam z tego powodu bardzo zadowolona, gdyż znam juz tą firmę i wiem, że moja skórą bardzo ją polubiła. Dzisiaj przychodzę do Was z produktami pod prysznic, a dokładnie : Kremy pod prysznic oraz ultrabogaty krem myjący.

Firma Roge Cavailles prowadzi swoją działalność już od bliska 100 lat. Jest pionierem w pielęgnacji skóry wrażliwej  Produkty Rogé Cavaillès zawierają w sobie unikalne połączenie niedrażniących składników dobranych do potrzeb wrażliwej skóry oraz przyjemną konsystencję i zapach.
W 1855 roku słynna apteka Rogé Cavaillès przy bulwarze Haussmann w Paryżu z myślą o swoich klientach zaczęła opracowywać receptury kosmetyków do pielęgnacji różnych rodzajów skóry . W roku 1924 w tej właśnie aptece powstało mydło emoliencyjne na bazie kompleksu lipidowego Surgras!



Krem pod prysznic Masło migdałowe i róża

 Producent składa tu trochę obietnic, jednak nie mogę powiedzieć, że są one bez pokrycia. Krem stworzony specjalnie do mycia skóry suchej i wrażliwej. Formuła wzbogacona o masło migdałowe głęboko nawilża i pomaga chronić skórę przed wysuszeniem. Delikatny zapach z naturalnym ekstraktem z róży w połączeniu z bogatą, kremową konsystencją zmienia codzienny prysznic, w przyjemny rytuał.  Twoja skóra stanie się miękka, sprężysta i nawilżona. Spłukać po użyciu.

Produkt mamy zamknięty w plastikowej, półprzezroczystej buteleczce. ładny, prosty i przyjemny dla oka design produktu. Krem jest koloru różowego. Konsystencja żelowo-kremowo z przyjemnym, a nawet mogę napisać cudnym zapachem. Nie jest on mocny, ale wyczuwalny. Całkiem długo utrzymuje sie na skórze. Ogólnie do składu również nie mam zastrzeżeń. Nie zawiera mydła, jest bez parabenów i hipoalergiczny. Testowany klinicznie na skórze wrażliwej. Aplikacja Clean beauty zwróciła uwagę na PEG i Disodium EDTA. Reszte składu możecie zobaczyć poniżej.

 Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin Acrylates Copolymer, Sodium Lauroyl Glutamate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Cocamidopropyl Betaine, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Potassium Olivoyl Hydrolyzed Oat Protein, Olive Oil PEG-7 Esters, Rosa Centifolia Flower Extract, Polysorbate 20, Citric Acid, Parfum, Tocopherol, Glycol Distearate, Cocamide MEA, Titanium Dioxide, Hydrogenated Vegetable Oil, Xanthan Gum, Propylene Glycol, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA



Jeśli chodzi o działanie to bardzo przyjemne. Krem przede wszystkim działa nawilżająco. Nie odczuwam po nim potrzeby nakładania dodatkowego balsamu. Skóra jest oczyszczona i delikatnie nawilżona, gładka w dotyku. Nie jestem jednak pewna przy produkt sprawdzi sie w przypadku skóry bardzo suchej. Otrzymujemy 250 ml w cenie około 25zł

Krem pod prysznic Masło shea i magnolia


Nie musisz już wybierać między pielęgnacją Twojej wrażliwej skóry a przyjemnością płynącą z codziennego prysznica. Krem pod prysznic został wzbogacony w masło shea, które delikatnie oczyszcza oraz głęboko odżywia suchą i wrażliwą skórę. Krem pod prysznic z masłem shea i kwiatem magnolii zawiera zmiękczające składniki, które chronią skórę przed agresywnymi zewnętrznymi czynnikami oraz dbają o jej odpowiednie nawilżenie. Po głębokim nawilżeniu, skóra jest miękka, odzyskuje gładkość i uczucie komfortu.  Naturalny ekstrakt z magnolii, delikatny zapach białego kwiatu i ultra kremowa konsystencja z pewnością Cię zachwycą.

Sytuacja wygląda podobnie jak powyżej w przypadku sfery wizualnej. Krem jest zamknięty w identycznej buteleczce i takiej samej szacie graficznej. Rożnica jest jedynie w kolorze produktu, tutaj jest on biały.  Zapach również jest inny, ale tak samo przyjemny. Delikatna kwiecista magnolia i nutka masła shea. Uważam, ze to kolejna, świetna i trafiona kompozycja zapachowa.  Krem również rozprowadza sie bezproblemowo po skórze, a konsystencja jak w przypadku powyżej jest taka sama. Skóra  bez problemu przyjmuje krem, brak jakichkolwiek podrażnień. Delikatne i przyjemne nawilżenie. Aplikacja Clean Beauty zwróciła uwagę na te same składniki. Skład poniżej.



Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Potassium Olivoyl Hydrolyzed Oat Protein, Glycerin, Acrylates Copolymer, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauroyl Glutamate, Xanthan Gum, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Butyrospermum Parkii Butter, Olive Oil PEG-7 Esters, Polysorbate 20, Magnolia Officinalis Flower Extract,Glycol Distearate, Parfum, Citric Acid, Cocamide MEA, Titanium Dioxide, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA



Dermo-U.H.T. Ultrabogaty krem myjący

Dermo-U.H.T. - Specjalnie opracowany dla cery suchej i bardzo suchej. Krem myjący o wysokiej tolerancji zapewnia maksymalną ochronę i bezpieczeństwo skóry.
 Opracowana wspólnie z dermatologami formuła zawiera wyłącznie składniki bezpieczne dla skóry oraz starannie dobrane substancje myjące, które delikatnie działają na skórę.
 Krem myjący Dermo-U.H.T. zawiera masło z orzecha illipe, które jest bogate  w naturalne kwasy tłuszczowe. Ultrabogaty krem myjący łatwo się wchłania, zapewniając skuteczną ochronę suchej skóry.Preparat zapewnia natychmiastowe i długotrwałe nawilżenie.  Dzień po dniu, skóra jest lepiej odżywiona i odzyskuje uczucie komfortu.

W przypadku tego kosmetyku sytuacja wygląda trochę inaczej. Produkt mamy zamknięty w dużym, podłużnym opakowaniu, tym razem nie jest ono przezroczyste. Etykieta tak samo przejrzysta i czytelna. W tym przypadku konsystencja jest bardziej kremowa i gęsta, ma się wrażenie, że o wiele bardziej treściwa. Zapach delikatniejszy, ale również przyjemny i całkiem trwały.  Po obietnicach producenta ma sie wrażenie, ze ten produkt jest dostosowany do naprawdę suchej i wymagającej skóry. Po dłuższym stosowaniu mogę stwierdzić, ze faktycznie daje długotrwałe nawilżenie. Jest ono intensywne i jak najbardziej wystarczające na długi czas. Produktu mamy tez o wiele więcej bo az 500 ml w cenie 35- 39 zł. Żel jest bardzo wydajny. Aplikacja Clean Beaty zwraca uwagę tylko na jeden składnik w składzie, a mianowicie PEG




 Aqua, Magnesium Laureth Sulfate, Hydrogenated Starch Hydrolysate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Xylitol, Erythritol, Cocoyl Methyl Glucamide, Shorea Stenoptera Seed Butter, Coco-Glucoside, Polysorbate 20, Parfum, Citric Acid, Styrene/Acrylates Copolymer, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Sodium Benzoate, Sorbic Acid, PEG-80 Hydrogenated Glyceryl Palmate, Sodium Hydroxide.


Podsumowując, produkty Roge Cavailles wspominam bardzo dobrze. Z pewnością do nich wrócę jeszcze nie raz, bo zapewniają oczyszczenie, jak i nawilżenie mojej skórze oraz nie muszę bać się o podrażnienia. Minusem może być jedynie cena, ale  w przypadku kosmetyków dermo musimy być na nia przygotowani.

Copyright © 2014 Zyciowo i Urodowo u Pauliny , Blogger