Pierwsze prace dorywcze, hostessa i statysta

Witajcie ! Chyba każdy, jak już ma wolny czas i przekroczy pewien wiek, wpada na myśl, ze jednak chciałby trochę zarobić. Jak się okazuje, rynek pracy jest otwarty na młodych ludzi, przynajmniej tak  moze się wydawać. Jednak, jak jest faktycznie z tą  praca dorywczą dla młodych ? Czy tak łatwo ją zdobyć ? Jako, że i w tym  i w tamtym roku zdobyłam trochę doświadczenia w paru pracach myślę, ze mogę coś w tym temacie napisać. Więc zainteresowanych zapraszam do czytania!

Im większe miasto, tym większe perspektywy i niestety z tym przekonaniem muszę się zgodzić. Trudno jest porównywać znalezienie pracy w stolicy do mniejszego miasta. W mniejszym mieście naprawdę trudno jest o prace i myśle, ze nikt tu nie zaprzeczy.

Pierwsze prace, podjęłam w czasie roku studenckiego jako statysta  w serialach. Byłam pewna, ze będzie to interesujące przeżycie i faktycznie było. Praca statysty jest bardzo w skrócie nijaka. Statysta ma przejść przez korytarz, udawać, ze z kimś rozmawia, być po prostu tłem. Czasami można spedzić na planie nawet do 10-12h, a stawka niestety nie będzie podniesiona za nadgodziny. Mozna zarobić dziennie 60-100 zł Jest to w porządku kwota, ale trzeba sie przygotować na prace od 7-19, a występujemy czasami w maks 3-4 ujęciach. Większość czasu możemy po prostu siedzieć i nic nie robić. Niektórzy zachwycają sie możliwością stania obok znanego aktora. Ja spotkałam, Zakościelnego oraz Bohosiewicz na planie Diagnozy, jednak czy to było dla mnie przeżycie ? Zdecydowanie nie. Gościu był zmęczony, prawie jak cała ekipa. Nakładał na twarz maskę i po prostu grał, reszta ludzi była dla niego powietrzem. Smutne było, że po scenie, statyści musieli opuszczać po cichu plan zdjęciowy i czekać w tak zwanej poczekalni zdala od reszty.
Podsumowując, fajny sposób na szybki zarobek, ale trzeba sie przygotować na stratę całego dnia oraz wrazenie/ uczucie bycia na samym końcu łańcucha pokarmowego w ekipie filmowej. Uwierzcie to nie jest przyjemne uczucie.


Kolejną prace jaką podjęłam była praca hostessy. Nie były to jakieś duze eventy, a raczej połączenie mówienia i rozdawania ulotek w galerii i supermarkecie. To wspominam o wiele lepiej, bo nie czułam się po prostu jak ktoś niepotrzebny albo przeszkadzający. Nie bylo  nigdy złej i nerwowej atmosfery, a jako hostessa mogłam się poczuć jako część duzego eventu. W większych miastach sa zarobki 20-30 zł na godizne , w mniejszych około 13-15 zł zazwyczaj trwa to do 8-10h maksymalnie. Oczywiście przysługują tez przerwy. Jako hostessa trzeba przede wszystkim tez sie uśmiechać i być życzliwym, niektóre agencje jeszcze patrzą na wygląd, w tym wzrost. Mozna dostać umowę o dzieło lub w lepszym wypadku umowę zlecenie.
Podsumowując, jest to moim zdaniem przyjemna i nie jakąś wyjątkowo ciezka, ale często po prostu nudna praca. Jeśli ktoś chce sobie dorobić, to przyjemna, dorywcza praca na weekendy. Z tego co wiem, szukani są coraz częściej tez panowie :D


A jaka Wasza była pierwsza praca dorywcza ?








40 komentarzy:

  1. Nie spodziewałam się, że praca statysty może być tak nudna :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale tez trzeba pamietac, ze to zalezy od filmu/ serialu Z tego co wiem, to statyści graja tez dublerów głownych aktorów.

      Usuń
  2. Szkoda, że będąc statystą trzeba się przygotować na stratę całego dnia i niezbyt fajną atmosferę. Gdybym miała wybierać, to zdecydowanie wolałabym być hostessą.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście w małych miastach bardzo ciężko znaleźć jakąkolwiek pracę.. no niestety :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja pierwsza praca dorywcza to były inwentaryzacje w sklepach i wykładanie towaru.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super :) Pamiętam pierwsza pracę, tłumaczyłam instrukcje z angielskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem z mniejszej miejscowości i moją pierwszą pracą była zwykła praca w zawodzie dopiero po studiach, w większych miastach jest łatwiej, ale u mnie to znalezienie czegoś dorywczego było praktycznie niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie nigdy nie pracowałam tak dorywczo.

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie pierwszą pracą było zbiór owoców :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Straszliwie smutno brzmi praca statysty :/ Nigdy się nad tym nie zastanawiałam.. Ale ostatecznie to zawsze praca na chwilę :) Może wręcz działać motywująco do osiągania własnych celów! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja pracowałam tylko na magazynie spożywczym i raczej nie była to praca dorywcza, więc w sumie nie mogę tego do siebie porównać. W każdym razie praca statysty byłaby dla mnie całkiem ok, jeśli miałabym sobie tylko dorobić. Na rozdawanie ulotek bym się nie zdecydowała.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja pierwsza praca dorywcza to korepetycje :D W sumie niewiele się zmieniło, bo wciąż pracuję w tym samym zawodzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez chciałam kiedyś udzielać, ale zrozumiałam, ze nie mam cierpliwosci xD

      Usuń
  12. Wydaje mi się, że statysta to coś fajnego na jeden raz - żeby zobaczyć, jak wygląda prawdziwy plan ;) Ale stawki nie są najlepsze, jeśli faktycznie trzeba siedzieć tak długo :/
    Ja nie miałam nigdy dorywczej pracy ;) Pierwszy raz poszłam do pracy po 1 roku studiów, ale za to od razu na całe wakacje, na cały etat do biura :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja robię na planach filmowych od drugiej strony i czasem statysty mają takie wymagania że to aż szczęka opada...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja byłam kiedyś hostessą i bardzo dobrze to wspominam :D musiałam namawiać ludzi do konkursu i to było dla mnie bardzo fajne zadanie :D wiadomo, że nie każdy był miły, ale zdarzali się ludzi, którzy byli bardzo serdeczni i chętnie ze mną rozmawiali :D jeśli ktoś chciałby spróbować to polecam z całego serduszka, ale niestety teraz jest strasznie duża konkurencja i z 50 osób może być wybrana tylko 1 no ale cóż, warto próbować! :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Również byłam kiedyś statystką - jest,to fajna przygoda - nie mniej jednak na prawdę,to czasochłonna praca za grosze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja pierwsza praca dorywcza była w kafejce internetowej:D
    Zawsze zastanawiała mnie praca statysty:) Kiedyś jako nastolatka myślałam, że ekipy filmowe "wypożyczają" teren np. posterunku policji wraz z ludźmi hahaha:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie pracowałam ani jako statysta, ani jako hostessa. Powód: gdy ja szukałam prac dorywczych, to był jeszcze ten czas w naszym kraju, gdzie nie było stawki minimalnej i ciężko było nawet o umowę śmieciową (zlecenie/dzieło), bo nawet takiej pracodawcy nie chcieli zawierać. Domyślam się, że w wielkich miastach, ze względu na możliwość kontroli (np. centrum handlowe - pracująca w sklepie ekspedientka, będąc w miejscu publicznym, nie może udawać, że tam wcale nie pracuje), ale w mniejszych - o umowie nie było mowy. Co najwyżej, podpisywali taką w razie nieszczęśliwego wypadku, którą zamierzali zgłosić dopiero, gdyby się coś stało (wypadek w pierwszym dniu pracy:D).
    Pracowałam przy zbiorze owoców, pieczarek, robiłam koszyki do truskawek. Prace różne, a stawki iście studenckie. Tak jak mówisz, rynek pracy jest bardzo otwarty na młodych ludzi - Ci nie mają finansowych zobowiązań, kredytu hipotecznego, rodzin/dzieci na utrzymaniu, więc można im płacić grosze. No i zawsze się ktoś do takiej pracy znajdzie, bo taki pracownik szuka pracy tylko na chwilę, żeby dorobić, zniesie zatem wszelkie niedogodności, a nawet jak odejdzie, to na jego miejsce przyjdzie inny student. Wszystko to przerabiałam i jest to przecież do zniesienia, bo to tylko dorywcze, na chwilę:)

    Najgorszy jest jednak ten moment po zakończeniu studiów, kiedy już nie ma "na chwilę" i kiedy szukamy czegoś na stałe, bo trzeba z czegoś żyć. Kiedy szukamy czegoś, co będziemy musieli na stałe znosić. I tu zaczyna się problem, bo nieważne, jakie studia się zrobi, w mniejszych miastach bez znajomości i tak się nie znajdzie pracy, nawet jeśli wykażemy się wszystkimi umiejętnościami i wiedzą na 3-godzinnej rozmowie kwalifikacyjnej - przez to też przeszłam i kłaniam się z Zielonej Góry, miasto nie takie małe, a sposób zatrudniania mocno przypomina obsadzanie stanowisk w rządzie naszego ukochanego kraju. Dodam, że mam wykształcenie techniczne mocno poszukiwane w tym regionie, ofert pracy jest jak grzybów po deszczu, ale za każdym razem na rozmowie kwalifikacyjnej okazuje się, że w zasadzie to bardziej by mnie widzieli u siebie w innej roli, najczęściej niewymagającej w ogóle studiów, oczywiście za pieniądze mniejsze niż w Biedronce czy Lidlu. To ja się pytam: po co mnie zapraszali, skoro aplikowałam na konkretne stanowisko? Efekt: czujesz się wtedy jak taki statysta na planie filmowym, z tą różnicą, że jeszcze bardziej czujesz, że jako aktorka z wykształceniem i doświadczeniem w branży, nie powinnaś w tym miejscu być, nie na samym końcu tego łańcucha pokarmowego. I smutne jest to, że jako kobiety, również przez rząd, jesteśmy ustawiane na gorszej pozycji. Zarabiamy dużo mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach, choć często jesteśmy lepiej wykształcone, a jako alternatywę dla poprawy naszej sytuacji na rynku pracy dano nam super rozwiązanie - zawsze możemy nie pracować i zrobić sobie czwórkę dzieci, wtedy dostaniemy 500+ w wysokości najniższej krajowej od Państwa. Przecież to takie dobre, idealny plan na życie <3

    Za tak długi komentarz przepraszam, ale temat jest dla mnie tak aktualny, że musiałam go wyczerpać:D Życzę powodzenia w kolejnych pracach i trzymaj się koniecznie dużych miast! Im mniej ludzie się znają w takim mieście, tym zdrowszy rynek pracy:)

    Pozdrawiam serdecznie!
    Tov :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow naprawdę długi i obszerny komentarz! Super się czyta takie wypowiedzi, hah mysle, z ewieksza długość ni z moj post xD Ja dopiero raczkuje w szukaniu roboty, ale sama wiem, z epo studiach będą problemy i to juz mnie przeraza. Papier juz nic nie znaczy, a najwiecej zalezy od znajomosci i byleby sie gdzieś "wbić". Zbyt szara rzeczywistosc o ktorej az nie chce myslec :/

      Usuń
    2. Dlatego nie dziwi mnie, że tak wiele osób już w trakcie studiów buduje sobie miejsce pracy w sieci - rozwijają swoje biznesy na różne sposoby, np. kanał na Youtube. Zwyczajnie koszt poszukiwania tej pracy bez znajomości oraz świadomość, że wykształcenie, nawet jak się przyłożysz, nic nie znaczy i pracodawca nie będzie chciał ci zapłacić nawet tyle co Biedronka czy Lidl swoim kasjerom... To wszystko przekłada się na to, że zwyczajnie studia i praca na etacie dziś nie mają żadnego sensu. Szkoła, studia, cały system uczą dalej, jak zostać idealnym pracownikiem. Nie uczą, jak zostać przedsiębiorcą. Tylko że kompletnie nie uwzględniają, że dziś już bez znajomości pracownikiem (pełnowartościowym, na równi z innymi w firmie, pewnym swojej posady i tego, że się jej z dnia na dzień nie straci) się nie zostanie. Stąd tak wiele młodych osób zakłada własne firmy i absolutnie to popieram. Bo nawet jeśli na swoim nie zarobią grubych milionów, to i tak lepiej zarobić tą pensję Lidlową czy Biedronką (2,5 tys.) na swoim, u siebie (np. na zwykłym kanale na Youtube), zamiast wymieniać za nią 40 h tygodniowo, 40 godzin swojego życia i cennego czasu, pracując u kogoś, na kogoś, robiąc coś, czego nie lubimy i nie sprawia nam przyjemności (koniec końców, nawet jeśli ktoś z pasji wybiera jakiś zawód, zostanie pracownikiem u kogoś często tą pasję zabije szybciej, nim człowiek się obejrzy - wystarczy doświadczyć na własnej skórze tego poczucia bezsilności, że nasze zdanie się nie liczy i mamy tylko niczym robot wykonywać polecenia szanownego pracodawcy: nieważne czy słuszne czy nie, nieważne są nasze kompetencje i to, że wiemy, jak coś zrobić lepiej; robot nie zadaje pytań, robot wykonuje polecenia).

      Pozdrawiam!
      Tov :)

      Usuń
  18. Moja pierwsza praca to również Hostessa :)

    OdpowiedzUsuń
  19. My first job is accountant ^^ Really great post!

    Would you like to support each other by follow GFC and G+?
    Let me know if you follow me and I will follow back asap!

    Xoxo,
    Erika

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawie opisalas pracę statysty, zawsze mnie to interesowało ☺

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja chciałabym kiedyś spróbowac jako statystka! ♥

    londonkidx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie w mieście wszystkie ogłoszenia o pracę dla hostessy są dla osób, które ładnie wyglądają. Mam kilka koleżanek, które w tym pracują i same mówią, że gdyby nie wygląd to by ich nie zatrudnili. Dobrze, że w każdej pracy tak nie ma, bo nic bym nie znalazła :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja dorywczo pracowałam tylko w polu lub przy inwentaryzacjach, ale w większych miastach akurat z pracą na chwilę nie ma problemu. Gorzej, gdy przychodzi znaleźć coś na dłużej... wtedy to dopiero zaczynają się schody :/

    OdpowiedzUsuń
  24. praca statysty za marne grosze. 100 zł za 12 godzin to niecała dycha za godzinę... to ja wolę udzielać korepetycji :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Moja siostra pracuje w jednej z największych agencji hostess w Polsce, która znajduje się w Warszawie. Monika bardzo chwali sobie tę pracę - elastyczne godziny pracy oraz wysokie wynagrodzenie to niewątpliwe atuty owej profesji. Zapotrzebowanie na profesjonalne hostessy do wynajęcia jest bardzo duże. W stolicy organizuje się bowiem mnóstwo eventów, targów oraz imprez branżowych - obecność atrakcyjnych dziewczyn sprawia, że zaproszeni na wyżej przytoczone imprezy goście bawią się wyśmienicie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Praca hostessy jest teraz bardzo popularna. Coraz więcej firm promuje swoje produkty i usługi na różnych targach, eventach, konferencjach i potrzebuje osób ich reprezentujących. Jest więc popyt i podaż :) Obecnie praca hostessy nie musi być tylko dorywczym zajęciem. Można pracować jako profesjonalna hostessa w agencji.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja też sobie dorabiam jako hostessa i fordanserka - bardzo to lubię i na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie z tego zrezygnować. Wiem, że ta agencja https://www.fordanserki.eu/praca-dla-hostess-fordanserek.html szuka dodatkowych hostess, które potrafią tańczyć.

    OdpowiedzUsuń
  28. Moim zdaniem jeśli chodzi o szukanie pracy, to bardzo dobrym rozwiązaniem jest zrobienie tego poprzez agencję pracy. Moja znajoma korzystała niedawno z usług agencji MG Solutions i z tego co wiem to na prawdę udało jej się znaleźć bardzo fajną pracę

    OdpowiedzUsuń
  29. praca dodatkowa jako hostessa to także praca na różnych festiwalach np. w Krakowie, więc można także spotkać znane osoby :)

    OdpowiedzUsuń

Hej misiek! Cieszę się, ze tu jesteś ! Każdy konstruktywny komentarz powoduje uśmiech na mojej twarzy i motywuje mnie do dalszej pracy.
Jeśli będę miała czas, z pewnością odwiedzę Twojego bloga i nie musisz zostawiać linku do niego, na pewno go znajdę ;)

Copyright © 2014 Zyciowo i Urodowo u Pauliny , Blogger