Czy polubiłam minerałki ? - Lily Lolo

Hej mordeczki! Temat minerałów jest już chyba wszystkim, sumiennym blogerkom dobrze znany. Jest to chyba też temat trochę na czasie, bo aktualnie jest okres życia zdrowo, byciem fit i wszystko natural. Dzisiaj przybliżymy się trochę tematowi minerałów i kosmetykom ogólnie Lily Lolo. Zapraszam na post !



O minerałach usłyszałam z blogosfery. Niekoniecznie wiedziałam czym są i jakie są ich zalety, postanowiłam trochę wgłębić temat. Kosmetyki między innymi Lily Lolo wolne są od drażniących substancji chemicznych, sztucznych barwinków oraz wypełniaczy, 100% mineralne podkłady Lily Lolo są nie tylko delikatne dla skóry, ale w ich skład wchodzi także tlenek cynku, który ma właściwości lecznicze. Z tego względu minerały polecane są osobom z cerą problematyczną i wrażliwą. Dzięki zawartości miki, która rozprasza światło, podkłady mineralne sprawią, że cera będzie wyglądała promiennie i zdrowo. Ponadto kosmetyki te nie były testowane na zwierzętach i są polecane dla Vegan. Warto też dodać, że podkład ma filtr UV, co dla mnie jest niezwykle istotne przez pielęgnacje już Anti Age. 

Pierwszy test z Lily Lolo przeprowadziłam w tym tyg na moim IG. Dla tych co nie mają mojego Instagrama serdecznie zapraszam @PaulaUrodowo! Dodaje tam relacje, nowinki kosmetyczne itp ;)




Podkład mineralny SPF 15

Przyznam, że byłam dosyć sceptycznie nastawiona do tego podkładu. Ogólnie nie lubię testować takich rzeczy. Naprawdę boję się, że taki produkt może mnie zapchać, a moje skóra źle znosi tego  typu sprawy. Ten podkład jest jednym z niewielu jakie dopuściłam do swojej cery. Mój faworyt to Bourjois i nie chciałam zmian, jednak trochę zmusiłam się do nich. Ponadto dodam Wam, że nie lubię pudrów. Zazwyczaj bardzo podkreślają moje zmarszczki mimiczne co dla mnie je już przekreśla. Dlatego jak widzicie miałam naprawdę sporo obaw. 
 Ze strony wizualnej wszystkie opakowania prezentują się po prostu świetnie. Elegancja, subtelność, minimalizm. Designer odwalił kawał całkiem dobrej roboty! Podkład po otwarciu faktycznie przypomina puder, ale jest jakby od niego o wiele delikatniejszy. Ważną sprawą jest dobranie odcienia, ale to już sprawa indywidualna. Na stronie Costasy macie tabelkę, która pomoże Wam w tym wyborze, polecam !
Sama aplikacja przebiegła dosyć sprawnie. Preferuje nakładanie na mokro, czyli przed aplikacją spryskuje mgiełką pędzel kabuki, wysypuje podkład a wieczko, nabieram i aplikuje na twarz. Zalecam koliste ruchy, najlepiej wtedy się rozprowadza. Jest bardzo delikatny,lekki  mam wrażenie, iż nie mam na twarzy podkładu, a sam krem, cudne uczucie. Minusem tylko jest krycie, trzeba nałożyć 2-3 warstwy by efekt po prostu jakiś był, poza ujednoliceniem koloru cery. Nie jestem pewna czy osoby z cera trądzikową, by były zadowolone.  
Ja natomiast podkład bardzo polubiłam. Przy nakładaniu nie muszę się martwić, iż został on źle nałożony i zostanie jakiś ślad, bo wiecie jak to jest rano, przy słabym świetle. Na razie mnie nie zapchał i liczę, ze to nigdy nie zastąpi.

MICA, ZINC OXIDE [+/- CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77492 (IRON OXIDE), CI 77491 (IRON OXIDE), CI 77499 (IRON OXIDE)]. 

Naturalny Prasowany Korektor

 Zalecenia  to przede wszystkim stosowanie na cienie pod oczy i przyznam, że na początku tak stosowałam. Aplikacja korektora w tej wersji jest naprawdę ciekawą opcją. Przyznam tez, że nie byłam pewna co do odcienia, ale zaryzykowałam biorąc Lemon Drop, który ma żółtawy odcień. Co najważniejsze korektor  nie powodował, że skóra  pod oczami wyglądała sucho jak u starszej osoby. Wyjątkowo delikatna w tamtym miejscu skóra, wyglądała po prostu na nawilżoną. Lekka formuła i dobre krycie można uzyskać spokojnie przy 2-3 warstwach.  W takim produkcie można na pewno się zakochać! Jest to naprawdę spory konkurent dla mojego ulubionego Catrice. W opakowaniu znajdujesz się 4g, ale czuje, że szybko go nie zużyje :)

MICA, ZINC OXIDE, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL, TOCOPHEROL, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, [+/- CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77007 (ULTRAMARINES), CI 77492 (IRON OXIDE)]



Naturalna Mgiełka Utrwalająca Makijaż
Jest to mgiełka przeznaczona do utrwalenia lub odświeżenia makijażu.  Przyznam, że tu lepiej by się sprawdziła przezroczysta buteleczka, lubię widzieć ile mi zostało produktu, ale wtedy średnio pasowałaby do całej serii. Mgiełka spełnia swoje zadanie, bez niej makijaż trzyma się po prostu krócej. Jest bardzo delikatna i nie czuć po niej jakiejś nieprzyjemnej warstwy. Z przyjemnością stosuje ją też w ciągu dnia.

AQUA (WATER), GLYCERIN, PANTHENOL, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, ALOE BARBADENSIS (ALOE VERA) LEAF JUICE POWDER, CITRUS PARADISI (GRAPEFRUIT) SEED EXTRACT, CITRIC ACID, LYCIUM CHINENSE (GOJI BERRY) FRUIT EXTRACT, PUNICA GRANATUM (POMEGRANATE) FRUIT EXTRACT, CAMELLIA SINENSIS (GREEN TEA) LEAF EXTRACT
Osobno chciałam poruszyć temat składu. W mojej opinii nie mam im nic do zarzucenia. Wiadomo zawsze znajdzie się produkt, który bardziej mnie może kogoś uczulać, ale nie ma tu jakiś strasznych "niespodzianek". Myślę,że w tej kwestii fanatycy składów mogą być spokojni ^^

Na koniec macie efekt końcowy z wykorzystaniem samego podkładu, korektora i mgiełki. Bardzo subtelny :)

26 komentarzy:

  1. Bardzo dużo zachwytów słyszałam o tej marce, chociaż sama jej nie znam 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę się skusić i wypróbować. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam kosmetyki Lily Lolo, zarówno podkład, jak i puder, tusz do rzęs i błyszczyki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super akurat Lily lolo nie mislam tylko Annabelle ale lubię wracać do minerałów

    OdpowiedzUsuń
  5. Od lat kocham tę markę i polecam takze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Great post, love it!
    If you want that we follow each other let me know by leaving a comment here --> https://beautyshapes3.blogspot.com/2018/12/blog-post.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja lubię mineraly i chętnie sięgam po nie latem, ale tylko w formie sypkiej. Miałam podkład w płynie i krem BB, ale były beznadziejne! Nie z Lily Lolo, ale zraziłam się do płynnych formuł mienralnych. A z Lily w sumie nic nie miałam jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zużyłam ich cały podkład :). Mam jeszcze róż, bronzer i rozświetlacz, oraz korektor mineralny ale sypki. Że wszystkiego jestem mega zadowolona :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele razy słyszałam o tych kosmetykach
    Ale nie miałam jeszcze okazji ich używać

    OdpowiedzUsuń
  10. Też używam kosmetyków mineralnych Lily Lolo od miesiąca i bardzo je sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja wolę minerały od klasycznych podkładów, bo przynajmniej nie pogarszają stanu cery:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię ich cienie i zastanawiam się nad zakupem korektora :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Duzo slyszlalam o tej firmie ale nigdy nic z niej nie maialam

    OdpowiedzUsuń
  14. Z Lily Lolo mam podkład, puder, kabuki i korektor. Wszystkie cztery produkty lubię, ale pędzel skradł moje serce i stał się ulubieńcem ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja używam minerałów na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tych minerałów jeszcze nie miałam, ale nie wiem właśnie czy bym pokochała taką formę, więc nie kuszą mnie. Czytałam i słyszałam jednak o nich same super opinie, a przynajmniej większość.

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam minerały - mam jednak z innej firmy. Przyznam że pudry nakładam na sucho - u mnie na mokro się nie sprawdziło. W kwestii krycia - u mnie wystarcza jedna warstwa, góra dwie i jest OK. Wydaje mi się, że osoby z cerą trądzikową właśnie powinny używać minerałów - skóra oddycha, minerały nie zapychają i...pomagają w gojeniu się ran...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię Lily Lolo, szczególnie cienie do powiek.

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam ich podkład i jeszcze kilka innych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakby dobranie koloru przez internet nie było takie trudne to z pewnością już dawno bym kupiła. Fajnie że pomyślano o produkcie który zdejmuje pudrowość. Ja też wolę jak opakowania są bardziej przejrzyste. Narobiłaś mi chęci na minerały... może znajdę jakieś mini próbki kolorów w niskiej cenie.. Z pewnością ułatwiłyby i uprzyjemniły poranną aplikację. Nie trzeba się martwić o plamy, tak jak napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja uwielbiam bronzer Honolulu:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam kosmetyki tej marki!

    OdpowiedzUsuń

Hej misiek! Cieszę się, ze tu jesteś ! Każdy konstruktywny komentarz powoduje uśmiech na mojej twarzy i motywuje mnie do dalszej pracy.
Jeśli będę miała czas, z pewnością odwiedzę Twojego bloga i nie musisz zostawiać linku do niego, na pewno go znajdę ;)

Copyright © 2014 Zyciowo i Urodowo u Pauliny , Blogger