środa, 26 lutego 2020

Oleje, kwasy zakupy w Ecospa

9
Hej kochani!
Ostatnio miałam przyjemność robić zakupy w sklepie internetowym Ecospa, który specjalizuje się w poszczególnych składnikach do tworzenia własnych kosmetyków. Bardzo szybko i prosto robi się tam zakupy, a ceny nie odstraszają. Miałam okazje tam zamówić: Kwas hialuronowy, algi, opuncje figową, a w gratisie ze względu na walentynkowy weekend dostałam płatki róż. Wszystkie produkty miałam już okazje raz użyć z czego jestem jest zadowolona i napisałam im wam krótko pierwsze wrażenie oraz dlaczego na nie się zdecydowałam.




Potrójny kwas hialuronowy 1,5% roztwór


Aktualnie używam krem z silikonem, dlatego mam świadomość, że muszę podwójnie dbać o cerę i zwracać uwagę na produkty które są jeszcze pod spodem. Mam bardzo dobre serum z witaminą C, ale miałam poczucie, że można było je jeszcze wzmocnić. W tym celu zamówiłam ten kwas i powiem Wam, że jak najbardziej spełnia on swoją rolę. Nakładam  go po toniku, ale przed serum. Buźka jest ślicznie wygładzona, a zmarszczki mimiczne delikatnie wprasowane. Jestem ciekawa jak sprawdzi się w najbliższym czasie przy regularnym używaniu. Na to chwile jak najbardziej polecam!
14,50zł/50ml

Olej z opuncji figowej


Zamówiłam go ze względu na wyjątkowo problematyczną moją strefę pod oczami. Jest ona bardzo wymagająca, skóra bardzo cieniutka, a pierwsze zmarszczki już dawno na niej się pojawiły :/
Słyszałam, że ze względu na dosyć mocne odżywcze właściwości może zadziałać cuda, a więc próbujemy ;) Po pierwszym użyciu czuć faktycznie odżywienie skóry, ale nie zauważyłam nagłego wpływu na zmarszczki. Używam wyłącznie na noc, pod krem. Planuje też jego użycie na inne strefy.
40zł/10ml



Algi

Mam wrażenie, że wszystkie maseczki do oczyszczania, peelingi mają zbędne, czasem nawet szkodliwe składniki. Dużo dobrego słyszałam o algach, nawet pamiętam, jak moja mama je stosowała, dlatego sama uznałam, że ich zakup będzie dobrym pomysłem. Jednak na początku trzeba przebrnąć przed okropny zapach, wręcz duszący. Mokrego jakby siana? Trudno mi go z czymś porównać. Gdy przez to przebrnęłam kolejnym problemem jest zrobienie odpowiedniej konsystencji. Jednak jak się uda, otrzymujemy naprawdę dobry, wydajny produkt. Algi ładnie oczyszczają buźkę i odżywiają. Zdecydowanie produkt będę używać regularnie mimo okropnego zapachu.
19,80zł/50g




Suszone płatki róży - czerwone

Produkt otrzymany za darmo, ze względu na walentynkowy weekend. Przyjemny zapach, jednak przyznam, że nie ma z nich wiele korzyści. Możne je dodać do kąpieli, ewentualnie do peelingu solnego. W kąpieli dają przyjemny, odprężający zapach, trudno mi stwierdzić czy działają nawilżająco, nie zauważyłam czegoś takiego. Na szczęście nie są też drogie.
9,90zł/50g



Ogólnie zakupy oceniam bardzo pozytywnie,  z pewnością zajrzę tam jeszcze nie raz. Jeśłi chodzi o długotrwałe efekty po używaniu produktów będę pisać wkrótce.
Czytaj dalej »

niedziela, 23 lutego 2020

Słoik zakochany w słoikach

9
Lasy w słojach są aktualnym trendem, szczególnie w Warszawie.  Są to mini ekosystemy stworzone w zamkniętych słoikach. W dużych naczyniach ze szkła odtwarza się naturalne środowisko leśne, umieszczając w nich mchy, paprocie, sukulenty, a nawet rośliny kwitnące. Miniaturka lasu postawiona na parapecie czy regale wyglądem będzie przypominała zieloną, zaklętą w słoju krainę z baśni, która ubarwi domową przestrzeń w mieście. Bólem jak dla mnie są tylko ceny, zazwyczaj większy słój jest powyżej 100zł. Coraz więcej osób decyduje się natomiast na wykonanie takiego słoja w domowym zaciszu. Wychodzi to zdecydowanie taniej. Dzisiaj tym krótkim postem chce wam pokazać dwie, moje śliczności, a ich kolekcja na pewno się powiększy. Zakupione w sklepie Green Balls, który również polecam, ale  najniższych cen właśnie nie ma :(


 Pielęgnacja takiego słoja jest naprawdę prosta. Raz w miesiącu, gdy zauważe, że jest sucho, dolewam odrobine wody. Gdy słój mocno paruje odkrywam go na parę minut. Ważne jest nie stawiać go przy grzejniku lub w mocno naświetlonym miejscu. Przez to moje zaniedbanie w niektórych miejscach mech stał się żółty co nie za ładnie wygląda. Jednak  naprawdę rekomenduje taki słoik komuś na prezent. Jest to nadal dosyć oryginalny pomysł, bo poza stolicą nie zauważyłam by był popularny ;)
Czytaj dalej »

środa, 19 lutego 2020

Ranking balsamów do ust

13
Hej kochani! Dzisiaj pomówimy o balsamach do ust. Od słynnego, niekoniecznie naturalnego balsamu Carmex, przez firmę Weleda, do Sylveco. Zapraszam na recenzje!



Od Camexa byłam zdecydowanie uzależniona. Wydawał mi się dobry. Cudny zapach wanilii, który uwielbiam oraz dotrzymanie obietnicy producenta. Spełniał swoją rolę, usta były gładziutkie, miałam nawet wrażenie ich wypełnienia. Problem zauważyłam, gdy zapomniałam go raz z domu. Usta szybko zrobiły się spękane, wręcz pozbawione życia, a przestawienie się na inny produkt trochę mi zajęło. Ponadto zaczęłam zwracać uwagę na skład. A skład Carmexa Vanilia jest dosyć brzydki. Co nie jest dobrym znakiem, bo wierze, że zdarza się nie tylko mi czasem zlizać trochę balsamu do ust.

Petrolatum, Lanolin, Euphorbia Cerifera Cera, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Ozorkerite, Benzophenone-3, Paraffin, Cetyl Esters, Cera Alba, Theobroma Cacao Seed Butter, Limnanthes Alba Seed Oil, Parfum, Camphor, Isopropyl Myristate, Caprylic/Capric Triglyceride, Menthol, Ethyl Vanillin, Vanillin, Salicylic Acid.

Jest tu parę składników, które nie cieszą się dobrą sławą. Warto zwrócić na to uwage, ale też nie panikowć, nie oto chodzi. Nadal mam balsam Carmex i planuje zużyć go do końca ;)
Carmex  kosztuje 11zł w Rossmanie.

W kolejce stoi balsam do ust od Weleda  Skin Food Lip Butter. Nazywany nawet pomocą w nagłych wypadkach. Podkreślany za swoją naturalność i dogłębne działanie. Przeznaczony dla osób ze suchą i spierzchniętą skórą. Masełko prezentuje się dosyć fajnie. Ma żelową konsystencje, łatwo rozprowadza się po ustach. Skład zdecydowanie lepszy od Carmexa, ale czy produkt faktycznie działa? W moim przypadku ani trochę :/ Usta nijak zareagowały na balsam. Ciekawy zapach i smak, ale nic więcej, niestety. A za balsam trzeba aż zapłacić 20-30zł. 


  • Helianthus Annuus (Sunflower),Seed Oil
  •  
  • Lanolin
  •  
  • Cera Alba (White Beeswax), Extract
  •  
  • gliceryna 
  •  
  • Viola Tricolor (Pansy), Extract
  •  
  • Rosmarinus Officinalis (Rosemary), Leaf Extract
  •  
  • Chamomille Recutita (Matricaria), Flower Extract
  •  
  • Calendula OffIcinalis (Calendula), Flower Extract, 
  •  
  • Alcohol, 
  •  
  • Aqua (Water), 
  •  
  • Fragrance (Parfum), 
  •  
  • Limonene, 
  •  
  • Linalool, 
  •  
  • Geraniol
    • Trzecim produktem jest Sylveco Brzozowa pomadka ochronna z betuliną. Ta pomadka ma najśliczniejszy skład ze wszystkich trzech, ale czy też jest najlepszy?        
    •                                            Masło karite (Shea),  Wosk pszczeli,  Olej sojowy,  Olej jojoba,  Olej z wiesiołka,  Masło kakaowe,  Betulina, Wosk carnauba                                                                                                                                                                                                                                                                         
    • Przyznam, że odrobine gorszy w działaniu Carmexa. Nie ma efektu "wow", super gładziutkich ust, ale uważam, że daje rade. Używam go codziennie i usta mają lepsze, gorsze dni, ale są ładnie odżywione. Zapach subtelny, niedrażniący. Ja na razie zostaje przy nim i czekam na kolejną perełkę jaka wpadnie mi do rąk.  Za ten balsam musimy zapłacić 8-12zł. 
Czytaj dalej »

piątek, 14 lutego 2020

Szkodliwość filmu 365 dni?

8
Hej kochani! Jestem świeżo po seansie filmu 365 dni, ekranizacja książki Blanki Lipińskiej. Jest to film wokół którego jest wiele kontrowersji o których dzisiaj chciałabym pomówić. Omówić sam film, jego wykonanie, greę aktorską w tym, ale też domniemany problem społeczny. Chcecie wiedzieć czy warto pójść na "dzieło"? Czy omijać je szerokim łukiem? Zapraszam na recenzje!



Przede wszystkim na film polecam iść z dużym dystansem. Nie jest to kino wysokiej klasy, ale czy az tak bardzo złe? Przekonajmy się.  Już na początku są bardzo irytujące wstawki z muzyką, które kompletnie nie pasują do określonego w tej chwili momentu. Plus za ładne widoki i całkiem dobrą prace kamery. Ma się odczucie, że zostało włożone trochę pieniędzy w tą ekranizacje. Film był w dużej części w języku angielskim. Uważam, że jak na polską produkcje, aż tak język angielski nie był kaleczony, był całkiem niezły. Główna aktorka starała nie męczyć naszych uszu. Kolejną kwestią jest gra aktorska. Michele Morrone bardzo się starał i po prostu wczuł w swoją role. Wierzcie lub nie, ale "kupiłam" jego postać WIELKIEGO Massimo. Anna Maria Sieklucka dla mnie  bardziej bawiła się rolą. Nie była określoną kobietą, o określonym charakterze. Trudno było mi wczuć się w tą postać.
W skrócie "czego ta baba chce od życia" z tego powodu mogło być sporo kontrowersji, ale o tym później. Reszta aktorów podeszła bardzo nijako do roli, po prostu istnieli. Całkiem ciekawymi postaciami była Olga oraz Domenico. Kolejną kwestią są dialogi. Było ich bardzo mało. Przez to nie umiałam wyczuć, zrozumieć rozwoju emocjonalnego tej relacji. Szybkie skoki, przejścia oraz oklepana bardzo fabuła. Film z pewnością nie dostanie nigdy nominacji do Oscara, ale czy ktokolwiek idący na ten film tego oczekuje ?

Film uważam był dosyć słaby jakościowo, ale mimo to uważam, że można się przy nim dobrze bawić. Jak? Inne podejście. Na film dobrze pójść z przyjaciółką lub z chłopakiem ( ale tylko jeśli wasza relacja jest luźna) albo nawet samemu. Można wspólnie pośmiać się z absurdów (jest ich bardzo dużo) i obejrzeć bardzo nielogiczną, przejaskrawioną bajkę dla dorosłych kobiet. Od lat już kobiety mają pociąg w literaturze do groźnych i niebezpiecznych mężczyzn. Czy to jest grzech i jakiś większy problem? Nie, jeśli ktoś w moim odczuciu umie odróżnić fikcje od rzeczywistości. Film, jak i inne dzieło to w moim odczuciu tylko fikcja. Możesz, ale nie musisz przemycić coś z tego do  rzeczywistości. Współczuje, jeśli z komedii romantycznych kobiety inspirują się w szukaniu idealnego partnera, a potem przeżywają mocną depresje, bo taki nie istnieje?

W filmie 365 dni problem jest domniemany gwałt, który uważam nie miał miejsca. Przynajmniej ja tego nie odczułam. Jest tu pokazany niekoniecznie normalny psychicznie mężczyzna ze swoją potrzebą dominacji na którą koniec końców bohaterka się godzi, ponadto podoba się jej to i podnieca. Widać, że bohaterka jest wyzwoloną seksualnie kobietą i chce tej przygody.
Dlatego zadam ponownie pytanie. Czy film jest szkodliwy?
W moim odczuciu nie, bo to tylko fikcja. Jeśli mielibyśmy patrzeć na szkodliwość takich dzieł trzeba by było usunąć z 50% filmów oraz albo przede wszystkim gier, gdzie zabijamy bez patrzenia "wrogów", a nawet cywili. Wiecie, że powstały nawet gry, które polegają tylko i wyłącznie na zabijaniu ludzi? Postal, komuś ten tytuł coś mówi?

Jakie mam odczucia wobec samej reżyserki? Jak dla mnie to cwana, mądra kobieta, która chce szumu i kontrowersji wokół swojego dzieła. Udało jej się to bez problemu. Internet demonizuje dzieło, a przecież zakazany owoc smakuje najlepiej prawda? Dlatego też na ten film poszło w weekendzie premiery pół miliona widzów ;) Ładny wynik.

Podsumowując, na filmie całkiem nieźle się bawiłam. Nie jest to kino wysokiej klasy, ale nie takie miało też być. Jest to luźna fantazja autorki, która chciała się zabawić swoją historią i zrobiła to. Poleciłabym ten film ludziom z dystansem, lepiej mi się go oglądało niż typowe, polskie komedie romantyczne, które omijam szerokim łukiem.
Czytaj dalej »

wtorek, 11 lutego 2020

Tanie, ALE DOBRE #5 Korektor Catrice CAMOUFLAGE

12
Przyznam, że bardzo polubiłam tę serie, ale niestety nie dodaje dosyć często postów apropos niej. Postaram się to naprawić! Dzisiaj przychodzę do Was z moim ulubieńcem, jeśli chodzi o korektory. Oczywiście są lepsze, ale w takiej cenie i o takim działaniu naprawdę trudno znaleźć lepszy!



Nie będę ukrywać, że za samą firmą Catrice po prostu nie przepadam. Nie wyobrażam sobie od nich mieć podkładu. Bałabym się, że by mnie porządnie zapchał. Do korektoru przekonałam się z polecenia koleżanki. Jest on naprawdę tani, bo zaledwie 10zł. Aplikacja nim jest banalna, a krycie naprawdę mocne. Nie używam go jednak dużo, tylko w nagłych wypadkach, takich jak duże cienie lub jakiś "wulkan" na twarzy. Zawsze mam go pod ręka w przypadku jakiegoś kryzysu. W przypadku kolorówki nie patrze jeszcze tak rygorystycznie na skład więc się nie wypowiadam.

Jednak czy jest on idealny? Zdecydowanie nie. Nie radzi sobie przy temperaturze 30 stopni, "ciasteczkuje" się. Jest naprawdę ciężki więc polecam stosować go ostrożnie. Jednak czy są to wady decydujące? Również nie, bo jest to produkt na tą cenę naprawdę dobry i niezastąpiony. Ponadto jest też wydajny, starczy na długo.
Czytaj dalej »

środa, 5 lutego 2020

Bubel też musi się pojawić Basiclab

12
Bardzo dużo powstaje produktów chcących po prostu wzbogacić się na naszym nieszczęściu.
Włosy wypadać mogą naprawdę przez wiele czynników. Geny, zła dieta, a nawet stres. Potrzeba naprawdę kosmetyków z mocnym składem, by jakkolwiek wpłynąć na ten nieprzyjemny proces. Zauważyłam, że na blogach bardzo pozytywnie wypowiadają się o tym produkcie. Ja go dostałam w paczce na targach Beauty Days. Nie planowałam go kupować, ale byłam go ciekawa, więc oto jest, wpadł sam w moje ręce.

Produkt z początku prezentuje się całkiem przyjaźnie. Obecność składników aktywnych takich jak m.in kofeina, arginina, biotyna, niacynamid, keratyna, żeńszeń. Odnoszę jednak wrażenie, że są one w dosyć śladowych ilościach i są znacząco w tyle.  

Aqua, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Cocamidopropyl Betaine, Laureth-2, Lauryl Glucoside, Polysorbate 20, Glycerin, Cafeine, Niacinamide, Panthenol, Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Copper Gluconate, Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Soy Protein, Propanediol, Zinc PCA, Glucose, Ornithine HCI, Arginine HCl, Panax Ginseng Root Extract, Citrulline, Glucosamine HCI, Pyridoxine HCI, Allium Cepa (Onion) Bulb Extract, Biotin, Chamomilla Recutita Flower Extract, Arnica Montana Flower Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Propylene Glycol, Polyquaternium-10, Polyquaternium-11, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum.

Ponadto jest widoczne podkreślenie, że nie zawiera parabenów SLS SLES oraz jest hipoalergiczny dla skóry. Czasami poważnie zastanawiam się nad modą demonizowania SLS, ale o tym w innym poście


Jak działa? U mnie przyznam wcale.  Jest po prostu nijak. Nie podrażnia skóry głowy, ale robi z włosów siano bez zastosowania dodatkowo odżywki. Kondycji włosów nie poprawił. Mi, jak i paru koleżankom, które zdecydowały się na zakup produktu. Nie wiem skąd tyle pozytywnych opinii na blogach. U mnie po prostu ten produkt nie działa :/ Ponadto muszę podkreślić, że produkt nie jest tani. Musimy zapłacić za niego od 30-40zł nawet.  W moim odczucie nie jest on warty tych pieniędzy.

A wy mieliście styczność z marką BasicLab ? Podzielcie się w komentarzu!
Czytaj dalej »

sobota, 1 lutego 2020

Krople żołądkowe lepsze od wcierki Jantar

7
Mogliście u mnie przeczytać na blogu o wcierce Jantar. Zgadza się, chwaliłam ją bo cokolwiek robiła, ale czy byłam pod naprawdę dużym wrażeniem? Nie. Zastanawiałam się długo dosyć czemu wszyscy chwalili ten produkt, a jest on taki sobie. Odpowiedź  okazała się bardzo prosta. Skład. Wcierka od Jantara ma zmieniony skład ;) Czy w poprzedniej wcierce Jantar był formaldehyd? Szczerze wątpię. Tu jest, a pod inną postacią moi kochani, mianowicie 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol. Jestem naprawdę rozczarowana produktem, jak i swoim niedopatrzeniem. Rozczarowana jestem oszczędzaniu na nas! Konsumentach! Musimy być wręcz ciągle czujni, czy nasi ulubieńcy nie zmienili swoich składów! Niestety te próby oszczędzania pojawiają się w wielu markach. Uważajcie na to :(  Uwierzcie nie chcecie stosować formaldehydu na skórę głowy. Może i nie podrażnił mi skalpu, ale nie chce stosować kosmetyku,  który ma składnik mogący działać rakotwórczo.  Uważam, że taie produkty powinny zostać wycofane wręcz z rynku.



Jednak z niemiłych tematów, czas na przyjemniejsze. Mianowicie krople żołądkowe o których przeczytałam na blogu HEDONISTKA. Byłam zaskoczona tym sposobem na porost włosów, ale działa to. Malutkie baby hairs rosną na moim jednym ala zakolu po lewej stronie głowy. Mi przyznam zapach nie przeszkadza. Stosuje krople żołądkowe nawet 3- 4 razy w tygodniu. Jednak zalecam ostrożność. Wzmożona ilość baby hairs, ale też spora ilość łupieżu i lekkie podrażnienie skóry głowy. Musimy to robić dosyć rozważnie, a na efekty cierpliwie czekać nawet do 1-2 miesięcy.

Produkty jantar z rozczarowaniem porzucam szukając innych sposobów na ratowanie moich słabych włosów. Trzymajcie kciuki, będę dodawać aktualizacje. Na razie zostaje przy kroplach żołądkowych i pisiem skrzypu!

Czytaj dalej »