piątek, 23 grudnia 2016

Trochę świątecznie o oleju lnianym + inspiracje

Hej Kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z trochę świątecznym produktem, jakim jest olej lniany.
Jest to nasz ulubiony produkt w świątecznych potrawach (przynajmniej u mnie). Ostatnio dowiedziałam się, że nawet śledzie  mogą z nim smakować ciekawiej i lepiej ;)
Jednakże, przez jeszcze dłuższy czas, nie wiedziałam, iż może on byc przydatny nie tylko w kuchni i o tym mniej więcej dzisiejszy post :)
Jak się okazuje olej lniany ma cenne dla nas tłuszcze omega 3 i omega 6. Są one ważne w funkcjonowaniu naszego organizmu. Obniżają poziom złego cholesterolu, działają przeciwnowotworowo i wspierają prawidłowy rytm serca. Dosyć sporo zalet, by przynajmniej ten produkt spożywać co jakiś czas ;)
Jak się to ma do urody ?
 Jak się ostatnio miałam okazje przekonać, olej lniany całkiem fajnie wpłynął na moje włosy podczas olejowania lub jako dodatek do maseczki. Włosy stały się bardziej wygładzone, wyglądały zdrowiej i miałam wrażenie, iż są też nawilżone. Moim zdaniem jest to świetna alternatywa na znaną nam oliwę z oliwek. W przypadku pielęgnacji tworzy również wypadła ciekawie. Można go stosować również jako dodatek do maseczki lub nakładać sam. W obu przypadkach efekt was nie zawiedzie. Kondycja skóry jest wyraźnie poprawiona w moim przypadku zniknęły również zaczerwieniania na twarzy podczas dłuższego noszenia (około15-20minut). Podobno świetnie się sprawdza w przypadku dłuższej kuracji na zmarszczki.

Jeszcze na koniec posta chciałam Wam życzyć, spokojnych radosnych i Wesołych Świąt w gronie najbliższych. Oby ten czas był dla was magiczny i wyjątkowy :)
Na koniec parę świątecznych inspiracji <3



wtorek, 13 grudnia 2016

kilka słów o herbacie

Hej kochani! :) Jak pogoda u Was? Przyznam u mnie typowo jesienna, brzydka i nie zachęca w ogóle  do wyjścia z domu. Na taką właśnie pogodę, idealna jest herbatka ! Dlatego dzisiaj jej temat trochę rozwiniemy ;)

Jak byłam młodsza w ogóle nie zwracałam uwagę na ten napój. Przyznam, że najbardziej smakowała mi Nestea lemon (mój smak dzieciństwa 😊) .
Za to "prawdziwy" smak herbaty poczułam jakieś 3 lata temu, gdy u koleżanki miałam okazje spróbować zielonej, liściastej herbaty. Było to dla mnie kompletne, inne doznanie smakowe. Taka delikatność i świeżość, czego nie doświadczałam w zwykłej herbacie z torebek, a co dopiero w takiej z butelki.Od razu postanowiłam zagłębić się w temat i znalazłam wiele ciekawych informacji.
Z tego co już się zdążyłam dowiedzieć, najzdrowsza jest BIAŁA herbata, potem ZIELONA, a na końcu CZARNA (w inne się nie zagłębiałam).
Biała herbata podobno chroni nasz organizm przed wolnymi rodnikami i ma dużo witaminy C (czyli idealna na tą porę roku 😊 ). Jeśli chodzi o smak, jest on dosyć specyficzny. Najbardziej delikatny i działa (przynajmniej na mnie) na mnie relaksująco, nawet lepiej niż melisa. Parzę ją 2, a czasami nawet 3 razy. Smak ciągle ten sam. Według kilku stron, w zależności od patrzenia ,działanie jest inne. Ja nie zauważyłam jednak żadnej różnicy.
W przypadku zielonej herbaty sprawa ma się troszeczkę inaczej. Zazwyczaj dodatki, ulepszające smak są bardziej wyrazistsze. Ponadto herbata działa na mnie trochę pobudzająco i ułatwia koncentracje. Smak często jest o wiele bardziej oryginalny. Również mozna parzyć 2-3 razy.

Jednak na co zwracać uwagę przy zakupie/spożywaniu liściastej herbaty ?

1.Cena W przypadku tej herbaty nie polecam wybierać tanich, gdyż kilka razy się zawiodłam. Smak i zapach, na przykład cytrynowej, był bardzo sztuczny i nieprzyjemny, jak w landrynkach.
2. Nie każda herbaciarnia jest dobra. Na to, najlepszą radą jest poczta pantoflowa. Na pewno macie w swoim otoczeniu osoby, które gustują w takiej liściastej herbatce. Eksperymenty, w szukaniu na własną rękę mogą skończyć się nieprzyjemnie ;)
3. Nie trzymajcie herbaty w papierowych torebkach ! Niestety firma  Five o'clock w takich oferuje swoją herbatę. Zapach szybko się ulatnia i jedna z przyjemności picia herbaty również
4. Szklane słoiki.- Moim zdaniem najlepsze miejsce dla naszej herbatki. Zapach pozostaje nadal intensywny, a przecież o to chodzi. Na 2 miejscu są plastikowe torebki.
5. Co za dużo to nie zdrowo.- Wszyscy wiemy, że i nawet z napojami zdrowotnymi, nie należy przesadzać. W tym przypadku zwracam uwagę, iż za duże spożywanie herbaty (więcej niż 4-5 filiżanek dziennie) może skutkować wypłukiwaniem cennych minerałów z naszego organizmu.

Poniżej przedstawiam mój mały zestaw herbatek liściastych :)

  
Największa zaleta kupowanie w  Five o'clock :)


A wy lubicie herbatki liściaste?   
 

piątek, 2 grudnia 2016

Tołpa krem pod oczy

Witajcie kochani! :) Miło mi Was powitać w moim pierwszy grudniowym poście !
Dzisiaj przychodzę do Was z moim pierwszy kremem pod oczy, jakiego miałam okazję ostatnio używać. Mowa o: Tołpa Botanic, Amarantus, Nawilżający krem rozświetlający pod oczy. Szczególnie w tą porę roku powinniśmy zadbać o skórę w tym miejscu.
 W tym przypadku producent nie składa nam tysiąca obietnic. Opis obraca sie ciągle wokół słów: nawilzenie, uelastycznienie, rozjaśnienie i przywrócenie blasku. Zachwalana jest równiez bardzo roślina- Amarantus, z którą przyznam spotykam się pierwszy raz w kosmetykach.
Jednak jak to się ma do rzeczywistości ? Przyznam szczerze, że produkt jest dosyć przeciętny. 
Zdecydowanie poleciłabym go osobom bardzo młodym. Nawet jestem skora stwierdzić, tak do 23 roku życia. Ponadto, te osoby muszą mieć bardzo niewielkie problemu z cieniami, gdyż krem nie podoła temu wyzwaniu.  Efekt czasami jest praktycznie niezauważalny. Cienie są lekko rozjaśnione, a skóra trochę tylko nawilżona (czasami nawet  mieszam ten krem z olejem kokosowym) . 
Na plus jest przyjemny i delikatny zapach oraz fakt, iz produkt jest bardzo funkcjonalny i nie podrażnia skóry.Krem kupiłam w Rossmanie za 22zł.
Podsumowują, zdecydowanie nie jest to produkt dla wszystkich. Mało tego, jest to kosmetyk dla bardzo wąskiej grupy osób.Nie wiem, czy kupię ten kosmetyk ponownie. 
Oceniam go na 6/10


 A Wy jakie macie ulubione kremy pod oczy ? :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka