środa, 31 lipca 2019

Najlepszy krem pod oczy od Kiehls

23
Powiem Wam, że mimo młodego wieku sporo przetestowałam już kremów pod oczy. Ziaja, Tołpa, Vianek, Orientana i teraz Kiehls. Widać, że większość po prostu nie robi absolutnie nic. Jest to naprawdę bardzo źle, gdyż nasza skóra pod oczami jest bardzo wymagająca. To na niej widać pierwsze oznaki starzenia się. To na niej widać cienie i "wory" pod oczami. To nie tylko post z recenzją kremu Kiehls, ale też apel "Dbajmy o skóre pod oczami!"

 

Chyba największa popularność tego kremiku kojarzy mi się z USA. Tam bardzo często się o nim mówi. Jest absolutnym hitem i pionierem jesli chodzi o kremy pod oczy.  Jest to firma z dużym dorobkiem, bo az 160 lat. Swoją historie zaczęła w Nowym Yorku. Według obietnic stawia na naturalne składniki, ale o tym chętnie pogadamy później. 

Sam produkt jak i sklep wygląda jak połączenie eksluzywności z naturą.Słoiczek jest plastikowy, ale widać, ze dobrze wykonany. Po otwarciu jest powłoka zabezpieczająca. Sam produkt ma kolor kremowy, a zapach delikatny lekko wyczuwalne awokado. Konsystencja, jak  w przypadku Luciousa bardzo treściwa. Ten krem nie jest jednak ciężki ! Bardzo szybko się wchłania i walczy z cieniami. Delikatne prasowanie zmarszczek pod oczami. Nie usunie, ale efekt zadowalający. Skóra pod oczami wręcz lekko świeci, wygląda bardzo zdrowo. Ciężko go nie pokochać, ale wady ma dwie. Pierwsza to cena ! 120 zł za 14g, ale juz bronie tego produktu, bo jest bardzo wydajny. Te 14g naprawdę starczy nam na nawet pół roku uzywajac rano i wieczorem !



Kolejna wadą uważam jest skład. Nie uwazam się za speca, ale parabeny, PEG-I ? To nie wyglada dobrze, jeśli twórca podpisuje sie jako 'natural" skład. Sami zerknijcie i oceńcie.

 Skład: Aqua / Water / Eau, Butyrospermum Parkii Butter / Shea Butter, Butylene Glycol, Tridecyl Stearate, Isodecyl Salicylate, Peg-30 Dipolyhydroxystearate, Tridecyl Trimellitate, Persea Gratissima Oil / Avocado Oil, Isocetyl Stearoyl Stearate, Propylene Glycol, Dipentaerythrityl Hexacaprylate/Hexacaprate, Sorbitan Sesquioleate, Magnesium Sulfate, Phenoxyethanol, Hydrogenated Castor Oil, Sodium Pca, Ozokerite, Methylparaben, Tocopheryl Acetate, Isopropyl Palmitate, Disodium Edta, Copper Pca, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Zea Mays Oil / Corn Oil, Beta-Carotene.

Jednak moim zdaniem krem ma działać, skład nie jest idealny, ale mówie jedno wielkie TRUDNO. Każdy produkt ma wady, ale ten wykonuje swoją robotę bardzo dobrze. Jeśli jak ja widzicie juz pierwsze oznaki starzenia się, a chcecie kupić coś dobrego, porządnego to spokojnie mogę polecić Wam ten krem!
Czytaj dalej »

środa, 24 lipca 2019

Mocny kaliber - Luscious

24
Tytuł post jest dosyć specyficzny, ale myślę, iż z czasem pisania postu zrozumiecie dlaczego jest taki, a nie inny. Dzisiaj przedstawie wam wyjątkowy krem do zadań specjalnych i dla miłośników kosmetyków naturalnych.



Firma Phenome zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Sama strona internetowa jest zrobiona ze sporą estetyką. Kosmetyki faktycznie stawiają na naturalne składniki co można zobaczyć w składzie, który omówię później. Dzisiaj omówimy LUSCIOUS hydrating cream dla skóry suchej i odwodnionej. Posiada bardzo bogaty sok z aloesu, olejek z róży damasceńskiej i naturalny kwas hialuronowy doskonale i głęboko nawilżają suchą skórę, wiążąc wodę na naskórku.

Pierwsze na co zwróciłam, to naprawdę dobre i solidne opakowanie kremu. Słoiczek wykonany z ciemnego szkła, prosty, czytelny design. Można stosować dzień i w nocy. Zapach powiedziałabym, że mocno ziołowy. Jedni mogą polubić, inni nie za bardzo. Konsystencja gęsta i czuć, że naprawdę solidna. Odradziłabym skórze  z pewnością tłustej, ale i do mieszanej mam obiekcje mimo, ze sama mam taką skórę. Nie stosowałam na dzień, bo z lekka zapychało, ale spróbowałam na noc. Naprawdę solidna regeneracja twarzy po całym dniu, krem szybko się wchłania. Pokusiłam sie też przy stosowaniu go pod oczy, ale naprawdę bardzo malutko, bo jest to cięzki produkt. Całkiem dobrze sie przyjął. Jest dla mnie aktualnym zbawieniem, gdy czekam na zakup Kiehlsa. Jeśli chodzi o skład to zapraszam do zapoznania sie z nim.

Aloe Barbadensis Leaf Water**, Squalane**, CIitrus Limon Peel Water**, Rosa Damascena Flower Water**, Glycerin**, Isopropyl Palmitate**, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Caprylic/Capric Trigliceryde**, Bentonite**, Cetearyl Alcohol**, Betaine**, Dicaprylyl Ether**, Glyceryl Stearate Citrate**, Olea Europaea Fuit Oil**, Aqua**, Benzyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil**, Propanediol**, Panthenol**, Tocopherol**, Aloe Barbadensis Leaf Juice**, Xanthan Gum**, Tocopheryl Acetate, Olus Oil**, Hydrogenated Vegetable Oil**, Sodium Stearoyl Lactylate**, Sodium Lactate**, Sodium Phytate**, Cetyl Alcohol**, Gluconolactone**, Rosa Gallica Flower Extract*, Lycium Barbarum Fruit Extract*, Caramel, Sodium Carboxymethyl Betaglucan**, Calendula Officinalis Flower Extract*, Glycine Soja Sterols**, Sodium Hyaluronate**, Carnosine, Lactic Acid**, Passiflora Incarnata Extract**, Rosa Damascena Flower Oil*, Citric Acid**, Calcium Gluconate, Parfum**, Sorbic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Limonene***, Linalool***, Geraniol***, Citronellol***



Nie jest najkrótszy, ale uważam, że bardzo treściwy, co wspomniałam powyżej. Opiera sie faktycznie na dużej ilości składników naturalnych, co z pewnością dużo osób doceni. Minusem jest też cena, bo nie jest ona mała. Za ta naturalną przyjemność musimy zapłacić ze 180 zł/50ml. Patrząc jednak na ilość naturlanych składników cena wydaje się faktycznie adekwatna.


Czytaj dalej »

niedziela, 21 lipca 2019

Zakupy w Koreański Sekret

20
Jak dobrze wiecie moją miłością są azjatyckie kosmetyki. Jednak, co to za miłość jeśli nie oddajemy jej się całkowicie. Co mam na myśli ? Wydaje mi się,  że jeśli już się nazywamy fanem takowych cudów,to raczej trzeba zamówić coś z ich stron ;) Wybrałam stronę Koreański Sekret i o przygodzie z tym sklepem internetowym będzie dzisiaj ten post. Wierzę, że komuś się ona przyda.



Na początek, zamówiłam maseczkę z firmy SkinFood  Złuszczająca miodowa maseczka. Niestety firma ta z niewiadomych mi przyczyn została wycofana z Serphory, co trochę zmusiło mnie do szukania w innych źródłach. Padło na sklep Koreański Sekret.

Samo zamówienie przebiegło w sposób bezproblemowy. Mamy do wyboru dostawę bezpłatnie lub kurierem. Wybrałam dostawę bezpłatną. Pamiętajcie, że jest to przesyłka nierejestrowana, więc jeśli bierzecie duże zamówienie i zależy wam na czasie uważam, iż jest to trochę ryzykowane. Oczywiście, jeśli takowa przesyłka z jakiś przyczyn do was nie dojdzie z tego co wiem sklep zobowiązuje się wrócić kwotę lub wysłać produkty jeszcze raz.


Skąd takie informacje mam ? Przyznam, że trochę nerwów straciłam czekając na tą przesyłkę. Czas na stronie do 22 dni robocze. Zaczęłam sie denerwować, gdy po tym okresie po przesyłce nie było ani śladu, plus nie mogłam sie dowiedzieć gdzie jest, bo jest nierejestrowana. Potem został powiedziany mi czas 28 ni roboczych, a ostateczny to podajże 35 dni roboczych. Uważam, że sklep powinien pisać maksymalna liczbę dni roboczych, a nie skracać ją. Oczywiście są osoby do których przesyłki trafiają szybko, ale ja do takowych nie należałam.

Do sklepu nie mam żalu, przesyłka dotarła po 28 dniach roboczych, jednak uważam, iż powinno być to lepiej napisane na stronie. Sam produkt był dobrze opakowany i używam go z przyjemnością. Wierze w jego 100% oryginalność.Doceniam też prostą i sprawną komunikacje ze sklepem. Po zakupie nie zostałam zostawiona sama sobie. Czy jeszcze kiedyś zamówię z tej strony ? Być może, mam na oku serum Purito, ale nie wiem czy nie będę wolała go odebrać osobiście w Warszawie z innego sklepu.

PS. Recenzja tej maseczki była już na blogu




Czytaj dalej »

środa, 17 lipca 2019

Powrót Wet n Wild

10
Wet n wild uważam za markę na pewno ciekawą i nie drogą. Wprost mówiąc nie olśniła mnie, ale wydane na nią pieniądze po prostu nie bolą. Czasami nawet wręcz ze sporą ochotą testuje ich nowości. Raz się zawiodę, a raz jestem naprawdę miło zaskoczona. Tak jest i tym razem. Dzisiaj przychodzę to was z dwoma ciekawymi produktami właśnie od Wet n Wild. Zapraszam na recenzje !




Wet n Wild Hello Halo liquid highlighter

Pierwszy produkt, to rozświetlacz w płynie z serii Hallo. Ma za zadanie stworzyć piękną poświatę, a skóra ma wyglądać zdrowo i promiennie. Ponadto jego kolejnym atutem ma być olej z pestek winogron, masło z nasion murumuru i witamina E. W praktyce produkt prezentuje się naprawdę całkiem ładnie. Buteleczka jest szklana i poręczna, nawet mogę powiedzieć, że całkiem solidnie wykonana, jak na tę firmę. Aplikacja również jest łatwa, produkt nie pozostawia plam, przyjemnie się z nim współpracuje. Osobiście preferuje bardzo delikatny, naturalny efekt. Jeśli dobrze będziemy współpracować z tym rozświetlaczem taki efekt możemy uzyskać. Produkt ogólnie oceniam na niezły, nie jest drogi i jak ktoś chce zacząć swoją przygodę z rozświetlaczami, to mogę powiedzieć "czemu nie". Przyjemne użytkowanie, dobra cena. Warto się temu przyjrzeć.



 

Wet n Wild Mega Last

 Cenię sobie dobre pomadki matowe. Moje pierwsze były z firmy Golden Rose i naprawdę dobrze je wspominam. Do tych pomadek mogę porównać tą dzisiejszą, jako dobry powrót do przeszłości. A może jeszcze lepszy? Nigdy nie jest jednak 100% kolorowo. W przypadku dzisiejszego produktu, na minus jest zdecydowanie opakowanie. Plastik, tanie wykonanie, zdecydowanie na nie. Sam produkt jest jednak ciekawy. Naprawdę ma mocną pigmentacje i nie wysusza ust! Ponadto jest całkiem trwała, jak na tą cenę i jest spory wybór w kolorach.  Myślę, że to całkiem sporo, a produkt często możemy dostać też w promocjach.

Czytaj dalej »

czwartek, 11 lipca 2019

Zapach Police

13
Bardzo rzadko kupuje zapachy z Rossmana. Przyznam, że zazwyczaj wolałam wydać więcej na zapach przykładowo z Douglasa jakiś Opium bądź Kors (moje ulubione), a nie mieć możliwość kupna większej ilości zapachów, w mniejszej cenie.  Dzisiaj natomiast jest test zapachu właśnie z Rossmana z firmy Police, a dokładnie  Police To Be The Queen. Firmę kojarzyłam zazwyczaj tylko z czaszki i przyznam, że wybrali sobie naprawdę ciekawy znak charakterystyczny.



Według producenta zapach opiera się na dużej mieszance owocowej. Wyzywający, długotrwały zapach, a na wstępie zostaniemy zalani zapachem mandarynek, uzupełniony o kuszącą kombinację kwiatów fiołka i czerwonych jagód. Zapach ten został wprowadzony na rynek w 2013 roku, a sama firma jest z nami od 1983. Jest to włoska marka zajmująca się produkcją produkująca akcesorii takich jak okulary, zegarki, biżuterię i luksusowe pióra.

Warto też wspomnieć, że otrzymujemy wodę perfumowaną,  a nie toaletową! Woda perfumowana ma wyższe stężenie olejków dzięki czemu zapach jest bardziej trwały i dłużej utrzymuje się na skórze, 

 Perfumy  Police To Be The Queen

Jeśli chodzi o same perfumy oryginalny jest ich design. Zdecydowanie zapamięta się czaszkę jako flakonik i koronę. Jeśli chodzi o koronę dałabym na minus to, iż jest plastikowa. Widać to i nie wygląda to dobrze, szczególnie jeśli marka przedstawia się jako włoską. Jednak buteleczka jest poręczna i cudnie wygląda na półce. W temacie samego zapachu. Przyznam, że mam wrażenie, iz wyczuwam tam karmel, a nie owoce, może trochę mandarynki. Zapach zdecydowanie jest intensywny i nie jest stworzony dla każdego. Zapach To be Queen po prostu trafia w określone gusta. Mi się bardzo podoba. Lubie mocne, wyrafinowane zapachy, które nie są zwykłymi kwiatkami lub owockami. Czuć tu interesującą kombinacje. Trwałość również jak najbardziej na plus. Zapach naprawdę długo utrzymuje się na skórze i ubraniach. Wracam do tego zapachu dosyć często. Chwalony jest przez moich znajomych, nie można przejść obok niego obojętnie.



Dezodorant Police To Be The Queen

Dezodorant przyznam, że na pierwszy rzut oka przypomina mi perfumy. Wizualnie prezentuje się bardzo dobrze, fajna grafika i zachowana estetyka. Zapach jest praktycznie identyczny, jak w przypadku perfum. Przyznam, że nie byłam pewna czy da sobie rade z potem, ale wypróbowałam go w dosyć trudnych warunkach, po siłowni. Osobiście wole przyznam zapachy bardziej odświeżające, ale ten dezodorant naprawdę poradził sobie świetnie z maskowaniem zapachu potu. Jeśli ktoś lubi maskować zapach potu perfumami to polecam. Nie jest to miks perfum i potu ( fuj nie lubię :( )a po prostu zamaskowanie nieprzyjemnego zapachu. Warto zwrócić uwagę na tą propozycje.




Czytaj dalej »

niedziela, 7 lipca 2019

Czuje pistacje! - Trico Botanica

14
Jedni będą zadowoleni, inni troch mniej, ale dzisiaj wystąpi kolejne trio do włosów. Tym razem będą to produkty oparte bardziej na naturalnych składnikach, gdzie dominuje pistacja ! Zapraszam do czytania!

Firma Tico botanica nie była mi wcześniej znana. Kojarzyłam ją tylko z blogosfery. Gdy wpadła w moje ręce postanowiłam bliżej sie jej przyjrzeć. Firma, która widać, że podkreśla,iz wykonuje produkty z naturalnych składników aktywnych i innowacji technologicznych. Podkreśla też, że jest wolna od: parabenów, SLS, substancji ropopochodnych oraz barwników.

Z cech wspólnych, pierwsze na co zwracam uwagę to prosty i przyjemny design produktów. Ta firma zdecydowanie to ma. Proste oznaczenia i krótki opis zdecydowanie na plus.  Wszystkie trzy produkty mają wręcz identyczny zapach pistacji. Jest on naprawdę ładny i mocno wyczuwalny, jest to jednak czysta przyjemność.



Szampon nawilżający do włosów Pro-Age Trico Botanica 

Pierwszy idzie szampon. Otrzymujemy w buteleczce 250 ml. Kolor bezbarwny, łatwo i przyjemnie rozprowadza się na skórze głowy. Można używać na co dzień, nie przesusza skóry głowy i jej nie podrażnia. Dosyć sprawnie oczyszcza skóry głowy, ale moim zdaniem czegoś tu jeszcze brakuje do 100% perfekcji. Pomaga jednak zachować świeżość włosów na dłuższy czas. Odżywienie widoczne, ale dopiero po paru myciach. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Skład wolny od dużej ilości nie przyjemniaczków, jednak nie wolny 100% od wad. Średnio podoba mi się obecność składnika Cocamide DEA. Tutaj  minusik. Reszta składu poniżej.

AQUA, SODIUM COCETH SULFATE, SODIUM COCOAMPHOACETATE, CITRIC ACID, MAGNESIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDE DEA, SODIUM PCA, SODIUM CHLORIDE, DISODIUM LAURETH SULFOSUCCINATE, PROPYLENE GLYCOL, PEG-18 GLYCERYL OLEATE/COCOATE, POLYQUATERNIUM-7, PHENOXYETHANOL, GLYCERIN, QUATERNIUM-80, PANTHENOL, GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, DISODIUM EDTA, PISTACIA VERA SEED OIL, PEG-5 COCOMONIUM METHOSULFATE, LAURETH-2, PEG/PPG-20/6 DIMETHICONE, HYDROLYZED SILK, SODIUM GLUTAMATE, MEL EXTRACT, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, LAURDIMONIUM HYDROXYPROPYL HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, HYDROLYZED KERATIN, POTASSIUM SORBATE, SODIUM COCOYL GLUTAMATE, HYDROXYPROPYL GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, LAURDIMONIUM HYDROXYPROPYL HYDROLYZED KERATIN, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, IMIDAZOLIDINYL UREA, TETRASODIUM EDTA, METHYLISOTHIAZOLINONE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, TETRASODIUM GLUTAMATE DIACETATE, PARFUM.



 Maska nawilżająca do włosów Pro-Age Trico Botanica 250 ml

Maski w wielu firmach bardziej przypadają mi do gustu i tak jest tym razem. Podoba mi się jej konsystencja, ale też i działanie. Widać działanie po pierwszym użyciu.  Włosy sa odżywione, łatwiej się rozczesują i są mięciutkie w dotyku. Na skład o wiele przyjemniej się patrzy, nie ma większego nie przyjemniaczka. Tu fanatycy składu będą o wiele bardziej zadowoleni. Produkt jest po prostu dobry i z przyjemnością będę go używać zamiennie z innymi moimi maskami.


 AQUA, CETEARYL ALCOHOL, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, CYCLOPENTASILOXANE, CETRIMONIUM CHLORIDE, ETHYLHEXYL COCOATE, DIMETHICONE, BIS-ISOPROPYLAMINO-PG-PROPYL DIMETHICONE/BIS-ISOBUTYL PEG-14 COPOLYMER, CITRIC ACID, PISTACIA VERA SEED OIL, COCOS NUCIFERA OIL, OLEA EUROPAEA OIL, PROPYLENE GLYCOL, SIMMONDSIA CHINENSIS SEED OIL, GLYCERIN,POLYQUATERNIUM-74, HYDROLYZED COLLAGEN, MEL EXTRACT, BUTYLOCTANOL, POLYSORBATE 20, LAURETH-7, TOCOPHEROL, HYDROLYZED SILK, LACTIC ACID, SODIUM BENZOATE, PHENOXYETHANOL, DIISOPROPANOLAMINE, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, TETRASODIUM GLUTAMATE DIACETATE, METHYLISOTHIAZOLINONE, POTASSIUM SORBATE, PARFUM.



Ochronny olej do włosów Pro-Age Trico Botanica

Olej przeznaczony do ochrony włosów przed promieniami UV, ale też innymi czynnikami zewnętrznymi. Przyjemnie sprawdza się po myciu, nawet trochę pomaga przy układaniu włosów ? Całkiem fajny przyjemniaczek, ale trzeba uważać, bo obciąży zbyt włosy. Skład też bez nie przyjemniaczków i krótki! Jestem na tak! Stosuje często, gdy chce ładnego połysku na włosach. Wyróżnia się na tle konkurencji w olejkach. Moje włosy bardzo go polubiły :)




CYCLOPENTASILOXANE, ISOPROPYL MYRISTATE, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, COCO-CAPRYLATE, PISTACIA VERA SEED OIL, SIMMONDSIA CHINENSIS SEED OIL, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, TOCOPHEROL, PARFUM.

Czytaj dalej »

środa, 3 lipca 2019

Eko podpaski + wielki test z liderem - Getnle Day

6
Mimo XXI wieku temat miesiączki nadal nie jest chętnie poruszany przez większość kobiety. Spokojnie można się doszukiwać w złym przygotowaniu zajęć typu WDŻ i nierozmawianiu  na ten tema, ale nie o tym dzisiaj będzie ten post. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam firmę, która wspiera kobiety w tych trudnych dniach jest to Gentle Day. Jak wypadają ich produkty i czy mogę je polecić ? O tym będzie dzisiejszy post!



Nie da się ukryć, że firma Gentle Day nie jest liderem wśród marek dbających o higienę intymną u kobiet. Przyznam, że po prostu nie zwracałam na nią uwagi. Firma przykładowo Always była od zawsze liderem w swojej branży obok było Bella, a reszta firm? Powiedzmy, że po prostu jest. Dlatego interesujące było dla mnie spotkanie z ta marką. Jak się okazało nie jest ona po prostu zwykła marką na rynku. Zwraca ona uwagę na problem nad jakim każdy z nas powinien pomyśleć mianowicie sa to produkty ekologiczne ! Nie zagrażają środowisku naturalnemu, mogą być utylizowane, wykonane  z bawełny naturalnej.

Wizualnie prezentują się w porządku, ale jako grafik przyznam, że znacząco odstępują od stylizacji i kolorystyki innych produktów. Ich szata graficzna bardziej do mnie przemawia.
Jednak wiemy, że to nie to jest najważniejsze, prawda ?  Produkty Gentle day mają dużą ilość certyfikatów, przebadane też są dermatologicznie. Posiadają pasek anionowy, który z początku średnio wygląda, ale gdy się wczytamy dowiemy się, iż hamuje on przykry zapach i nie pozwala na rozwój bakterii. W dotyku są bardzo mięciutkie, nie czuć plastiku, jak w przypadku naszego lidera na rynku.



Myślę, że tu warto poruszyć kwestie składu. W przypadku tradycyjnych podpasek używane są ogromne ilości pestycydów. Do produkcji tradycyjnych podpasek używany jest syntetyczny jedwab.
Syntetyczny jedwab pozyskiwany jest z celulozy, czyli z drzewa i miazgi papierowej. Pozyskanie tego typu papieru jest uważane za jedno ze źródeł głównych zanieczyszczeń środowisko. Używany jest również chlor, który bieli podpaski i sztuczne pochłaniacze wilgoci.  Produkty Gentle Day są jedne z niewielu wolne od tego rodzaju problemów.




W moje ręce wpadły 4 produkty Gentle Day: wkładki, podpaski na dzień, na noc oraz podpaski  dla młodych dziewcząt, które dopiero miesiączkują. Przyznam, że każde były na swój sposób przyjemne. Jednak największym ich atutem jest pochłanianie wilgoci. Z przyjemnością przeprowadziłam test wilgoci z liderem wśród podpasek.

Byłam w szoku, jak bardzo wilgotna była podpaska Always po 200 ml. Podpaska Getnle Day po prostu chłonęła wode. Wilgoć nie była jednak długo odczuwalna. Wodę można było lać i lać ;)
Sami możecie zobaczyć kartkę po odciśnięciu podpaski Always, a Gentle Day na moim Twitterze. Wynik jest naprawdę zaskakujący i nie sadziłam, że ta bitwa tak się skończy.

Na koniec myślę, że warto jesli mamy czas rozglądać się bardziej za solidnymi markami. Liderzy w sprzedaży jak widać nie stoją na podium z powodu dobrej jakości i działania, a być moze ze względu na fenomenalny marketing.  Liczę, że firma Gentle Day wejdzie dalej ze swoimi produktami i będzie bardziej znana. To dobre i bezpieczne produkty po które będę chciała sięgnąć jeszcze nie raz.



Czytaj dalej »