wtorek, 28 kwietnia 2020

Ma się wchłaniać, a nie wchłania- Uzdrovisco

Hej kochani!  Jak widzicie jest mała zmiana w stylu zdjęć. Ta zmiana systematycznie będzie występować na całym blogu. Wraz z koronawirusem postanowiłam dokonać wielu zmian w swojej estetyce i funkcjonowaniu bloga.  Mam nadzieje, że tak jak mi przypadnie wam do gustu. Po miesiącu dodam ankietę w tym temacie :)

A dzisiaj zapraszam was na recenzje nowej marki Uzdrovisco. Poznałam tę markę na targach i stąd moja prośba do producentów marki. Jeśli wprowadzacie kosmetyki nowe na rynek, proszę niech Wasi przedstawiciele będą kompetentni i znali kosmetyki, które sprzedają. Trudno mi skomentować fakt, że Pani mówiła jak typowy marketingowiec. Niestety teksty żywcem wzięte jak z telewizji w ogóle mnie nie przekonują, a bardzo odstraszają. Warto to rozważyć ;)



W tym poście będę omawiać maseczkę roślinną redukującą zmarszczki. Duży plus za same opakowania. Bardzo lubię kosmetyki, które są  w ciemnych słoiczkach. Można ponownie je wykorzystać, nawet do posadzenia tam roślinek ;) Kolejną sprawą o której wspomnie jest zapach. Bardzo mocny i intensywny. Mi się bardzo podoba, ale nie każdemu przypadnie do gustu, może wręcz dyskwalifikować dla osób z wrażliwymi nosami. Kolejną kwestią jest kolor maseczki, pomarańczowy. Po nałożeniu wygląda, jak źle dobrany podkład (pierwsze skojarzenie :D). Skojarzenie to miało najmocniejszy wydźwięk, gdy zostawiłam na dłużej maseczkę na skórze. Opis producenta sugeruje, że część maseczki się wchłonie, a resztę należy zdjąć? Niestety nie spodziewałam się, że maseczka zacznie zasychać na mojej twarzy. To niedoprecyzowanie niekonieczne mi sie podobało.

Jeśli chodzi o działanie, to nie jestem zachwycona. Nie wyróżnia się ta maseczka na tle konkurencji. Jest  w porządku. Oczywiści na zmarszczki nie wpływa, jedynie całkiem dobrze nawilża.Jednak w cenie 53zł/30ml (na Kontigo) możemy w tej cenie dostać inne naprawdę dobre, a może nawet lepsze maseczki.

Dodatkowo warto pochylić się nad składem. Jest on krótki i całkiem naturalny. Jednak czy warto przepłacać? W moim odczuciu nie. Pamiętajcie, że nawet idealnie naturalny skład może was zapchać oraz mogą wystąpić reakcje alergiczne.

AQUA/WATER, GLYCERIN, TRIPELARGONIN, C13-15 ALKANE, ILLITE, GLYCERYL STEARATE, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, CETEARYL ALCOHOL, CAESALPINIA SPINOSA GUM, MAURITIA FLEXUOSA FRUIT OIL, TOCOPHERYL ACETATE, DELTA - GLUCONLACTONE, HIPPOPHAE RHAMNOIDES KERNEL EXTRACT, LAMINARIA HYPERBOREA EXTRACT, TRIFOLIUM PRATENSE (CLOVER) FLOWER EXTRACT, SODIUM STEAROYL GLUTAMATE, ISOPENTYLDIOL, CAPRYLYL GLYCOL, BUTYLENE GLYCOL, MALTODEXTRIN, PARFUM/ FRAGRANCE, HYDROXYACETOPHENONE, 1,2-HEXANEDIOL, PHENOXYETHANOL, POTASSIUM SORBATE, SORBIC ACID

5 komentarzy:

  1. Skład ma bardzo przyjemny, ale nie miałam okazji używać. Mam za to balsamiczne serum i jestem ciekawa jak się sprawdzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ale działanie totalnie nie :D. A zwłaszcza to zastyganie, mimo że miała się wchłonąć i dać zmyć ;)

      Usuń
  3. Szkoda, że produkt się nie sprawdził.
    Z chęcią zajrzę na stronę marki i poszukam czegoś dla siebie :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Hej misiek! Cieszę się, ze tu jesteś ! Każdy konstruktywny komentarz powoduje uśmiech na mojej twarzy i motywuje mnie do dalszej pracy.
Jeśli będę miała czas, z pewnością odwiedzę Twojego bloga i nie musisz zostawiać linku do niego, na pewno go znajdę ;)