niedziela, 12 lipca 2020

Ponowne podejście do Kallosa

Hej kochani! 

Dzisiaj pomówimy o masce Kallosa, ale nim zaczniemy temat samego produktu, to warto porozmawiać o głównym zarzucie wobec tej firmy, jakim jest silikon w składzie. Ostatnio bardzo demonizowany jest on w sieci, a sam temat składów jest nadal wyjątkowo gorący. 

Kallos maska jedwab


Silikon tak naprawdę nie ma żadnych wartości odżywczych. Występują tylko i wyłącznie w roli emolientu, czyli tworzy ochronną powłoke na skórze/ włosach, która chroni przed ucieczką wody. 
Poza tym ładnie wygładza nam skórę i włosy (dociąża), robi to jednak w bardzo sztuczny sposób. Mamy wrażenie iluzji, że nasza skóra i włosy są w idelanym stanie. Słyszeliście o silikonowej bazie? Fajne na duże wyjście, ale przy codziennym stosowaniu wyjątkowo odradzam, może naprawdę boleśnie zapchać. Silikon jest ponadto nielubiany przez osoby, które szczególną wagę poświecają środowisku, gdyż ten skłandik nie jest biodegradowalny.

Jakie ja mam podejście? Wyjątkowo spokojne. Przede wszystkim ja mam duży problem z puszącymi się włosami. Zakochana jestem w gładkich, ujażmionych włosach, dlatego też ponownie podeszłam do Kallosa. Tym razem padło na maske z jedwabiem. 

Maska ma obojętny przyznam zapach. Nie zachwyca mnie ani nie drażni. Łatwo się rozprowadza, trzymam na głowie około 30min. Efekt jest zadowalający. Włosy nie są idelanie gładkie, ale na pewno dociążone i prezentują się naprawdę ładnie. Sama używam silikonu w kremie do twarzy więc nie jest mi on straszny. Od siebie nawet polecam Kallosy. Otrzymujemy za niską cene nawet ciekawy produkt (1l za 10zł). Włosy to struktura martwa, nic im w moim odczuciu się nie stanie, ale nie nakładajcie po prostu ich na skórę głowy. Zapchane mieszki włosowe to ostatnie czego wam trzeba.

2 Czytaj dalej »

niedziela, 5 lipca 2020

Zastosowania masła kawowego

4
Masło kawowe uważam, że jest kolejnym niedocenianym surowcem, które ma bardzo dużo zastosowań i na tym dzisiaj się przede wszystkim skupie. Już na samym wstępie warto wspomnieć, że masełko to zdecydowanie powinno mieć już wiele fanów wśród miłośników kawy. Osobiście kawy nie pije, ale jej zapach po prostu ubóstwiam, dlatego wstępnie ten produkt znalazł się w mojej kolekcji. 



Masełko to znalazło zastosowanie w pielęgnacji skóry moich rąk, która przez obecny okres była w fatalnym stanie. Produkt szybko zmiękczył twarde skórki, a dłonie po paru dniach wróciły do swojej kondycji.

Kolejna sprawą jest zastosowanie jako kremu po oczy. Zamiennie stosuje z sensum mare i skóra w tym miejscu jest w świetnej kondycji. Naprężona, odżywiona oraz lekko rozświetlona.

Świetnie się też sprawdzi jako dodatek do naszego balsamu do ust. Bardzo lubię swoją pomadkę od Sylveco. Śliczny skład, ale zdecydowanie nie najmocniejsze działanie. Masło kawowe je podbija, dzięki czemu mam swój idealny odpowiednim Carmexa.

Masło kawowe może być stosowane samodzielnie albo jako dodatek do balsamu do ciała
Czytaj dalej »

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Olej kokosowy pod pachy!

3
Hej kochani! Im więcej czytam, interesuje się składami tym też więcej wymagam od kosmetyków. Tak jak wspomniałam poprzednio, stronie od popadania w paranoje jednakże na tą chwilę pewne sprawy są dla mnie o wiele ważniejsze niż kiedyś. Dzisiaj pomówimy o aluminium w dezodorantach i o tym, dlatego nie warto w moim odczuciu ich stosować. 




Można wręcz powiedzieć, że żyjemy aktualnie w o wiele bardziej komfortowych czasach niż kiedyś. Świadomość pielęgnacyjna jest coraz większa i na szczęście nie ma już tuszów, które powodowały ślepnięcie u kobiet bądź kąpiele w arszeniku. Jednakże nadal nie jest idealnie. Ciągle podejmowane są tematy co może odkładać się w naszym organizmie latami oraz, co może wpływać nawet na gospodarkę hormonalną. Tak jak mówiłam, nie lubię wpadać w paranoje, ale są składniki których po prostu nie chce widzieć w kosmetykach i takowym składnikiem jest też aluminium.

Lekarze, jak i naukowcy silnie łączą obecność aluminium w dezodorantach z rakiem piersi. Są nawet spekulacje o podnoszeniu ryzyka choroby Alzheimera. Niestety nie ma na ten temat badań, dlatego możemy bazować jedynie na książkach i artykułach specjalistów, gdzie czasem są zaledwie dopiero eksperymenty. Jednakże czy warto ryzykować? 

Istotną zaletą, która przemawia za dezodorantami jest zdecydowanie cena. Są one po prostu tanie w przeciwieństwie do naturalnych dezodorantów, których cena waha się od 25-50zł (zależy od marki).
Tutaj jest ogromna przeszkoda czasem dla niektórych nie do przeskoczenia. Używając naturalnego dezodorantu możesz wydać dużo pieniędzy, a nie masz nawet pewności czy zadziała. Słaby biznes.

Dlatego dzisiaj, prócz wywodu o aluminium przychodzę do was z fajnym pomysłem, który już sama wypróbowałam na domowy dezodorant- Olej kokosowy. Rekomenduje wam ten za zdjęcia, gdyż używam go nawet na twarz. Maskuje on nieprzyjemnych zapach potu, niestety nie działa na plamy.

Na plamy, wilgoć pod pachą mam dłuższy przepis, ale nadal bardzo prosty:
-4 łyzeczki oleju kokosowego(płynna forma)
-pół łyżeczki sody oczyszczonej
-pół łyzeczki skrobi ziemniaczanej
-olejek ulubiony 1-2 krople (jesli chcemy)

Stosuje ten sposób od tygodnia i dzięki niemu nie mam żadnych plam pod pachą i nieprzyjemnego zapachu :) Kasa zaoszczędzona, skład wzorowy. Minus? 10 min w kuchni! :)



Czytaj dalej »

środa, 24 czerwca 2020

Trudne do wymówienia, ale jakie ciekawe- Pyunkang Yul

9
Hej kochani! Firmę Pyunkang Yul musicie kojarzyć. Jest ona ostatnio dosyć popularna w internecie. Trudno mi było stwierdzić czy to kwestia dobrej promocji marki, czy marka jest naprawdę bardzo dobra, dlatego po kremie Laneige (na którą recenzje serdecznie was zapraszam) zakupiłam krem nawilżający Pyunkang Yul, Jak wypadł? Zapraszam na recenzje!




Pyunkang Yul jest koreańską marką stworzona przez klinikę medycyny orientalnej Pyunkang. Zwraca uwagę (jak każdy w sumie producent) na naturalność składów i dobrane receptury. Ciekawą kwestią jest nie posiadanie linii zapachowych, co będzie pozytywne dla wrażliwców. 

Przede wszystkim na początku zwróciłam uwagę na naprawdę ładny minimalizm marki, estetycznie jest to czysta poezja dla moich oczu. Kolejną kwestią jest brak zapachu, niestety nie jest to dla mnie zaleta. Krem rozprowadza się ładnie po twarzy i również szybko wchłania.  Jeśli chodzi o skład jest on dosyć średni mimo, że krótki. Mamy pochodną parafiny oraz mikroplastik. Na plus moim okiem jest olej jojoba, masło shea oraz ekstrakt z kłącza Coptis Japonica, który jest na pierwszym miejscu.

Coptis Japonica Extract, Butylene Glycol, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Cetyl Ethylhexanoate, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Isohexadecane, 1,2-Hexanediol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Polysorbate 80, Glyceryl Caprylate

Przez skład jak najbardziej nie skreśliłam kremu. Mam parę produktów, których po prostu unikam, ale nie demonizuje silikonów, mikroplastików itp Nie podoba mi się, że one tam są, ale też nie uważam, że produkty naturalne są idealne, nie są. Nie raz produkty naturalne mnie zapchały dlatego też teraz bardziej do naturalnych podchodzę z dystansem,

Jeśli chodzi o działanie, jest ono średnie. Kremik jest przyjemny, ale zauważyłam, że lekko zapycha. Trzeba uważać! Nie stosuje go na codzień. Ładnie współpracuje z kremem UV do twarzy Purito, dlatego też ten duet wam polecam. Twarz przyjemnie rozświetlona, gładziutka. Ogólnie jest ten krem przyjemny, ale boli mnie to, że zapycha, dlatego też nie kupie go ponownie. Ogólnie krem kosztuje bardzo dużo i można znaleźć na pewno lepsze alternatywy dla niego.
Czytaj dalej »

środa, 17 czerwca 2020

Z miłości do oleju jojoba

4
Z olejami moim zdaniem trzeba uważać. Ja niestety sparzyłam się na olejach nie raz, dlatego teraz wyjątkowo ostrożnie do nich podchodzę. Aktualnie padło na bardzo polecany olej jojoba. Zakupiony został oczywiście w sklepie Ecospa, w którym robię już wiele zakupów i serdecznie wam polecam <3

Olej jojoba ma wiele zastosowań. Działanie przeciwstarzeniowe, regeneracyjne i przeciwbakteryjnie.
Ma w sobie dużo witaminy E, kwasy tłuszczowe oraz skwalen. Przeznaczony do cery wrażliwej, suchej i dojrzałej. 



Ja na początek zakupiłam tylko 50ml oleju jojoba za 15,90zł. Uznałam, że na sam początek, jest to wystarczająca ilość. Przez wiele pozytywnych opinii postanowiłam ostrożnie olej wypróbować na wiele sposobów.

Najciekawszym etapem, ale najbardziej stresującym było używanie go na twarz. Używam aktualnie około 3 razy w tygodniu zamiast kremu. Szybko się wchłania, nie zostawia tłustej warstwy, świetnie współpracuje z kwasem hialuronowym. Skóra jest po nim odżywiona i delikatnie błyszcząca.
 
Sprawdza się również jako baza pod makijaż! Podkład się nie rolował. Świetna współpraca z podkładem mineralnym Lily Lolo!

Możemy go również zastosować przy łamliwych paznokciach. Olej fajnie może je wzmocnić.
Lepiej się zdecydowanie sprawdza niż moje odżywki, przykładowo od Golden Rose.

Olej przydatny jest również na włosy. Fajnie je dociąża. Delikatnie też są nabłyszczone.

Olej jojoba obowiązkowo zamówię jeszcze nie raz. Świetny produkt i dzięki niemu wraca mi wiara w oleje!


Czytaj dalej »

sobota, 13 czerwca 2020

Dobry filtr do twarzy! Mamy to!

3


Hej kochani! Dzisiaj o filtrach UV. Ci którzy namiętnie interesują się kosmetykami wiedzą, jaki to jest gorący temat. Podstawową kwestią jest, że filtr chroni naszą skóre i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się. Mimo, że słońce każdy kocha, to nie jest ono najlepsze, jeśli chce się długo zachować młody wygląd. Filtry chemiczne czy nie? Rakotwórczość czy inne przenikające związki? W moim odczuciu jest to temat bardzo złożony. Krąży wokół niego wiele mitów i niewiadomych. Dlatego też dzisiaj omawiamy po prostu ten kremik bez głębszych ideologii wokół tematu filtrów, zapraszam!



Uwierzcie, że naprawdę bardzo długo szukałam odpowiedniej ochrony UV. Zwracałam przy tym uwagę przede wszystkim na skład. Chciałam uniknąć kosmetyków z BHT, BHA, Alcohol Denat oraz niepotrzebną ilością silikonu czy mikroplastiku. Przede wszystkim, nie chciałam mojej cerze zrobić krzywdy. Już mam krem z dużą dawką silikonu (Laneige), dlatego nie chciałam jeszcze dołożyć dodatkowej, zapychającej warstwy i tak padło na filtr Purito Centella Green Level Uscented Sun SPF 50 + PA ++++ Bezzapachowy krem przeciwsłoneczny.

Krem wizualnie przedstawia się bardzo estetycznie. Proste opakowanie z ładnym i  czytelnym designem. Sam krem pachnie nie do końca ładnie, ale naprawdę nie jest to duży problem. Co najważniejsze, krem nie bieli, nie zostawia tłustej warstwy i szybko się wchłania, nawet jeśli jesteśmy po kilku etach mocniejszej pielęgnacji. Bez problemu nakłada się też później makijaż. Dobrze współpracuje  z podkładem mineralnym Lily Lolo, nie roluje się. Krem wręcz jest niezauważalnym elementem pielęgnacji prócz zapachu, więc chyba to najlepsza rekomendacja. W temacie składu, nie jest on bez wad, ale też nie jest zły. Jest tu pochodna parafiny, która może zapchać, ale nie musi, kwestia indywidualna.

Water, Butylene Glycol, Butyloctyl Salicylate, Glycerin, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Hydrogenated Polyisobutene, Acrylates Copolymer, Silica, 1,2-Hexanediol, Niacinamide, Dibutyl Adipate, Ethylhexyl Triazone, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Cetearyl Olivate, Cetearyl Alcohol, Dicaprylyl Carbonate, Sorbitan Olivate, Glyceryl Stearate, Methyl Glucose Sesquistearate, Sorbitan Stearate,Centella Asiatica Extract(4315ppm), Madecassoside,Asiaticoside, Madecassic Ac., Asiatic Ac., Pentaerythrityl Tetra-di-t-butyl Hydroxyhydrocinnamate, Disodium EDTA, Adenosine, Hyaluronic Ac., Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Tocopherol

Uważam, że jedyną wadą tego kremu jest cena. Musimy zapłacić 92zł/60ml. Jest to naprawdę wysoka cena za sam krem UV. Jednak jak spojrzymy na to jak działa, jaki ma skład, to może nie jest tak źle?
Osobiście zdecydowanie nie żałuje zakupu. Sądzę też, że firma Purito jest nadal mało doceniana. Warto jej się naprawdę dobrze przyjrzeć.

Czytaj dalej »

środa, 10 czerwca 2020

Zły skład, zakłamane współprace, jak nie zwariować?

4
Hej kochani! To jest dla mnie dosyć trudny temat, ale uważam, że warto o tym mówić. Chce się stawać nie tylko świadomym konsumentem, ale też świadomym czytelnikiem. Często czytam tak jak wy blogi, siedzę na youtube lub na grupach na facebooku. Zauważyłam dwa niepokojące zjawiska o których chciałabym porozmawiać.



Składy kosmetyków

Odnoszę lekkie wrażenie, że branża beauty lekko zwariowała pod tym kątem. Widzę straszne skrajności w podejściu do składów. Niektóre składniki są tak demonizowane, że najchętniej niektórzy znawcy spaliliby na stosie i wyrzucili je z życia. W moim odczuciu kwestia składów jest bardzo delikatna. Ja nie uważam się za specjalistę mówię wam tyle co kojarzę, co czytałam, jakie mam doświadczenia. Nie wyobrażam sobie kazać wyrzucić komuś kremu za który zapłaci z 200zł tylko dlatego bo ma jeden silikon. Co z tego, że dana osoba lubi ten krem. Powinna go wyrzucić, bo ma zły skład! Idealizowanie kosmetyków naturalnych, które również moga zaszkodzić, mogą zapchać i zrobić podrażnienia. Mnie marka Resibo kiedyś bardzo zapchała i zrobiła krzywdę. Dopiero teraz stopniowo do niej się przekonuje, co widzicie na bieżąco w postach.

Najgorszą sprawą jest moim zdaniem doradzanie przy tragicznych przypadkach. Naturalne kosmetyki naprawdę moga zaszkodzić! TU potrzebna jest konsultacja dermatologiczna, a nie przestawienie całej pielęgnacji na naturalne składy :) Często przy kondycji twarzy ma też wpływ nasze dieta, choroby, a nie sam fakt, ze mamy krem z silikonem i alkoholem.

"Specjalistów" w internecie jest bardzo dużo. Warto zachować obecnie po prostu zdrowy rozsądek. Testować, sprawdzać co nas uczula, co nasza twarz lubi, wszystko powoli i stopniowo. Nikt obcy z internetu nie zna twarzy waszej lepiej niż wy sami. Recenzje kosmetyków mogą wspomagać, ale nie zastąpią wizyty u specjalisty albo przynajmniej obserwacji własnej twarzy.

Zakłamane współprace

Aktualnie w internecie szukając opinii na temat kosmetyku patrze i analizuje jakie jest prawdopodobieństwo, że post/film był sponsorowany. Wiele firm pragnie po prostu wejść ze swoją wpsółpracą na czyjegoś bloga czy kanał na yt. Czasami dosyć umiejętnie i prawdziwie to wychodzi. Dany twórca naprawdę lubi daną markę, więc współpraca jest jak najbardziej uczciwa, ale czasem? Widziałam posty napisane zupełnie innym stylem pisania niż reszta bloga autorki i filmy, które zaprzeczają wcześniejszym słowom twórcy. Jaki wniosek? Uważam, że przez opłacalne współprace bardzo psuje się wizerunek wielu twórców. Czy ich oceniam? Raczej nie. Niektórzy chcą zarobić tym sposobem. Wazna jest jednak świadomość, gdy szukamy opinii o danym produkcie. Świadomość i otwarta głowa może uratować naszą twarz i nasz portfel :)


Czytaj dalej »