Olejek do zębów ? I kremuś do rąk, przyjemności od Ringany

Olejek do zębów ? I kremuś do rąk, przyjemności od Ringany

Hej wszystkim! Moi czytelnicy firmę Ringana mieli okazje poznać już dwa razy. Jest to wyjątkowa firma z jeszcze bardziej wyjątkową filozofią chcąca łączyć ludzi. Zapraszam na post, gdzie opisałam cudny event tej firmy. A dzisiaj pogadamy o olejku do mycia zębów i kremie do rąk! Dziękuje za miłe komentarze na temat zdjęć, zawsze przy nich bardzo się staram :3



Balsam do rąk

Cenię firmę Ringana za dobry skład i ideologie korzystania z naturalnych środków i składników. Bardzo podobają mi się opakowania na których widać, że nikt nie oszczędzał. Dobre wykonanie i napis, który się nie ściera. Liczę na to, że marka tak się rozwinie, iż będziemy mieli opakowania i z polskimi napisami. Pompka przyjemna, gładko chodzi. Stopniowo widzimy  ile ubywa produktu. Skład jest bardzo długi, ale przy każdym składniku mamy jego tłumaczenie co jest naprawdę na duży plus :)  Producent podkreśla obecność olei z nasion chia, żurawiny, malin i amarantusa, wyciąg z nagietka, aloe vera i stokrotka.




 Aloe barbadensis leaf juice* (żel ze świeżego aloesu), Macadamia ternifolia seed oil* (olej z orzechów makadamia), Aqua (woda), Squalane (skwalan z oliwy z oliwek), Xylitol (cukier brzozowy), Bellis perennis flower extract* (ekstrakt ze stokrotki pospolitej), Simmondsia chinensis seed oil* (olejek jojoba), Cetearyl olivate (emulgator Microcell z oliwek), Sorbitan olivate (emulgator Microcell z oliwek), Aleurites moluccanus seed oil* (intensywnie pielęgnujący olej z owoców tunga molukańskego), Sambucus nigra fruit extract (antyoksydacyjny ekstrakt z owoców czarnego bzu), Salix alba bark extract (regenerujący skórę ekstrakt z kory wierzby), Hydrolyzed jojoba esters (składnik olejku jojoba), Tocopheryl acetate (naturalny acetat witaminy E), Calendula officinalis flower extract* (ekstrakt z nagietka lekarskiego), Vaccinium macrocarpon seed oil* (antyoksydacyjny, odmładzający komórki olej z nasion żurawiny), Salvia hispanica seed extract* (olej z nasion chia), Rubus idaeus seed extract* (odżywiający skórę olej z nasion malin), Amaranthus caudatus seed extract* (wysokiej jakości, antyoksydacyjny olej z nasion amarantusa), Calophyllum inophyllum seed oil* (regenerujący komórki olej z drzewa tamanu), Triticum vulgare gluten extract (ceramidy pszeniczne), Plukenetia volubilis seed oil* (regenerujący komórki olej z Sacha Inchi), Borago officinalis seed oil* (olej z ogórecznika lekarskiego), Lecithin (roślinny budulec błon komórkowych), Tocopherol (witamina E), Prunus persica bud extract* (nawilżający ekstrakt z pąków brzoskwini), Prunus cerasus bud extract* (pielęgnujący skórę ekstrakt z pąków wiśni), Fagus sylvatica bud extract* (wzmacniający ekstrakt z pąków buku), Vitis vinifera bud extract* (ochronny ekstrakt z pąków winogron), Rosmarinus officinalis leaf extract (regenerujący skórę ekstrakt z rozmarynu), Helianthus annuus seed oil (olej słonecznikowy), Hydrolyzed tomato skin (ekstrakt ze skórki pomidora przeciwdziałający starzeniu), Hydrolyzed grape skin (ekstrakt ze skórki winogron o działaniu chroniącym skórę i odmładzającym komórki), Hydrolyzed walnut extract (pielęgnujący ekstrakt z orzecha włoskiego), Hydrolyzed olive fruit (antyoksydacyjny ekstrakt z oliwek), Palmitic acid, Citric acid (kwasek cytrynowy), Glycerin (roślinny nawilżacz), Arginine (nawilżający aminokwas), Cellulose (daje wrażenie aksamitnej skóry), Xanthan gum (naturalny środek zagęszczający), Galactaric acid (antyoksydacyjna substancja czynna z pektyn), Dipalmitoyl hydroxyproline (składnik aminokwasów roślinnych o skutecznym działaniu przeciwzmarszczkowym), Elaeis guineensis fruit extract (naturalne tokoferole i tokotrienole), Phenethyl alcohol (alkohol fenyloetylowy), Limonene°, Citral°

 Puściłam skład oczywiście przez apke Cosdna i zwróciła ona uwagę tylko na ostatnie dwa składniki. Limonene i Citral. Jednak jako, że są one na ostatnich miejscach myślę, że ich znaczenie jest dosyć małe. Sam krem ma bardzo lekką konsystencje. Produkt szybko rozprowadza się na skórze i szybko wchłania. Jego działanie jest widoczne. Skóra dłoni wygląda zdrowo i jest dobrze nawilżona.  Wydaje mi się też, iż dobrze działa na paznokcie. Mniej mi one pękają i się rozdwajają. Wadą oczywiście jest cena, bo za kremik musimy zapłacić 89zł. Jednak jak spojrzymy na skład czy jest to tak serio dużo za taki ładny skład ?


Tooth Oil 

 Przyznam, że bardzo zainteresował mnie ten produkt. Słyszałam coś o modzie na mycie zębów w oleju, ale szybko  o tym zapomniałam. Olej od Ringany ma podobno zastąpić nam pastę do zębów. Skład znowu się wyróżniający, bo jest  w nim olejek sezamowy, olej z mirtu, olejek miętowy, olejek anyżowy, olejek cynamonowy i eukaliptusowy.



Sesamum indicum seed oil* (olej sezamowy), Hydrated silica (uwodniony kwas krzemowy), Xylitol (cukier brzozowy), Mentha arvensis leaf oil* (olejek miętowy), Silica (kwas krzemowy), Menthol* (z mięty polnej), Curcuma xanthorrhiza root extract* (powstrzymująca stany zapalne substancja czynna z kurkumy jawajskiej), Illicium verum fruit oil* (olejek z anyżu gwiaździstego), Citrus limon peel oil* (olejek cytrynowy), Eucalyptus globulus leaf oil* (olejek eukaliptusowy), Eugenia caryophyllus flower extract* (ekstrakt z kwiatów goździka), Commiphora myrrha oil (olejek mirrowy), Salvia lavandulifolia herb oil* (olejek szałwiowy), Dipotassium glycyrrhizate (substancja czynna z korzenia lukrecji), Elaeis guineensis fruit extract (naturalne tokoferole i tokotrienole), Epigallocatechin gallate (ekstrakt z zielonych liści herbaty), Ascorbyl palmitate (związek witaminy C i roślinnego kwasu tłuszczowego), Tocopheryl acetate (naturalny acetat witaminy E), Aqua (woda), Limonene°, Cinnamal°, Eugenol°, Linalool°

Skład nie najkrótszy, ale ciągle bardzo ładny. Miło się patrzy na kosmetyki, gdzie na pierwszym miejscu nie ma na przykład wody. Tutaj apka Cosdna zwróciła uwagę na Cinnamal i Eugenol.
Cinnamal i Egenol są to dodatki zapachowe. Pierwszy jest naturalnego pochodzenia, może uczulać. Drugi imituje zapach goździków, również może uczulić.




Pierwsze zetknięcie z olejem uważam za przyjemne. Bardzo ciekawa odmiana dla pasty do zębów. Niestety miałam dosyć spory problem z aftami w jakie ustnej, ten olej zażegnał mój problem. Czuje mocne i  przyjemne odświeżenie w jakie ustnej. Tu nie narzekałabym na cenę, bo wynosi ona 55 zł. Jest to naturalny zamiennik pasty do zębów, który się sprawdza. Uważam, że warty swojej ceny. Chce zużyć do końca i rozważam jego zakup :)
Moda na Czarnobyl

Moda na Czarnobyl

Sam temat brzmi po prostu okrutnie i nie na miejscu, ale trudno zaprzeczyć, że jest moda na temat Czarnobyl. HBO po niezbyt satysfakcjonującym finale GOT wypuścił serial Czarnobyl. Nie pamiętam kiedy tak któryś serial parę dni po premierze był na wszystkich językach na świecie.



Jest to krótki, bo 5 odcinkowy serial na platformie HBO. Opowiada historie katastrofy reaktora, ale przede wszystkim skupia się na tragedii nie teoretycznie, ale od strony ludzkiej, emocji. "Najgorsze koszmary są takie, które miały miejsce" i w przypadku tego serialu jest to absolutna prawda. Pokazane są przeżycia bohaterów i zmagania się ich z skutkami promieniowania. Również został położony nacisk na stronę polityczną i ogromne zaniedbania ze strony ZSRR, co oczywiście spotkało się ze spora krytyką ze strony państwa wschodniego.
Wierni Rosjanie co chwilę doszukują sie nowych dziur w fabule, bardzo często po prostu na siłe. Według jakiejś informacji chcą już stworzyć własny serial Czarnobyl ;)

Podczas oglądania miałam w sobie naprawdę  wiele emocji. Bardzo szybko można było utożsamić sie z tą historia i chłonąć jej każdą minutę. Boli chyba tu najbardziej fakt błędu ludzkiego i możliwość uniknięcia tej wielkiej katastrofy, gdzie z powodu promieniowania zginęło naprawdę bardzo dużo osób. Bohaterzy nie byli wyidealizowanie, byli to zwykli ludzie, jak my. Ludzie, którzy za czyjąś lekkomyślność przepłacili życiem i jest wśród nich dużo, już dawno zapomnianych bohaterów.


Od strony artystycznej praca kamery, gra aktorska to było absolutnie coś pięknego. Tego serialu nie lubi się za przystojnego bohatera, ładną muzykę. Ten serial się kocha za całokształt jaki stwarza niepowtarzalny klimat. Widać, że nikt tu nie oszczędzał na produkcji. Po tym serialu ma się ochotę poznać bliżej historie tej tragedii. Serialomaniaki pewnie pamiętają, jak po Narcos wyszły chyba z 3 książki w Empiku o Pablo Escobarze. Tu czuje niestety w niedługim czasie kolejny skok na kasę przez popularność tematu.
Zainteresowanie i zgłębienie informacji o tragedii nie jest niczym złym. Sama szukałam informacji oraz oglądałam na yt Urbex History , gdzie chłopaki świadomie i odpowiedzialnie odwiedzili juz bezpieczne strefy Ale "dzikie " odwiedziny miejsca tragedii i robienia tam zdjęć. Uważam, że jest nie na miejscu. Parę fotografów po fenomenalnym rozgłosie serialu pojechało tam ze swoimi modelkami.

Podsumowując uważam, że ta produkcja to może nie arcydzieło, ale kawał naprawdę dobrej roboty. Jeśli ktoś chce obejrzeć coś ambitnego i dobrego to musi obejrzeć ten serial!
Prezent Marzeń- Lip Lab | Stwórz swoją szminkę

Prezent Marzeń- Lip Lab | Stwórz swoją szminkę

Hej kochani! Są w naszym życiu tacy ludzie dla których nie zawsze wiemy co kupić, a są dla nas bardzo wyjątkowi. Nie chcemy im podarować kolejnego kubka z imieniem albo książkę. Jednak nie powinniśmy się czuć źle z tego powodu. Naprawdę bardzo dużo ludzi ma spory problem zakupem prezentu. Tu z pomocą przychodzi strona Prezent Marzeń. Na początku sceptycznie podchodziłam to tej stronki, ale wraz z kolejnymi linijkami postu zobaczycie, że obawy były nie uzasadnione.





Na początek czym jest Prezent Marzeń ? Jest to sklep internetowy, gdzie jest naprawdę bardzo dużo propozycji na prezent dla kogoś albo nawet dla samego siebie. Są to różne zabiegi, skok ze spadochronem, a nawet kolacja w jakiejś ekskluzywnej restauracji. Oferta naprawdę jest szeroka.
Ja miałam przyjemność wypróbować z oferty stworzenie własnej pomadki w studiu LipLab w Warszawie.

Pracownia położona jest  w centrum Warszawy na Nowym świecie, bardzo łatwo tam trafić. Samo miejsce jest naprawdę dobrze i ze smakiem urządzone. Czuć, że jest to coś nowego. Voucher prezentowy zrealizowany został od razu, bez problemu. Na zdjęciu poniżej widzicie pewnie biały stolik z lusterkiem, tam odbywa się tworzenie szminki :)


Na początek musimy przygotować nasze usta. Do tego dawany jest nam najpierw peeling, a potem maseczka na usta z firmy Sara Happ. Peeling jest cukrowy, słodziutki i jadalny. Po nim naprawde suche skórki są przeszłością. Maseczka natomiast, bardzo dobrze odżywia nasze usta i wizualnie powiększa. Przyznam, że jakby nie wysoka cena produktów, to kupiłabym od razu parę na miejscu. Niestety za peeling lub maseczkę na usta musimy zapłacić 100-150 zł. :/


Kolejnym etapem jest stworzenie już pomadki. Na początku wybieramy czy ma być ona matowa, błyszcząca, w płynie, a moze błyszczyk ?  Ja przyznam, że wybrałam tradycyjną, matową pomadkę z odcieniem różu. Ciągle miałam przyjemność oglądać jak Pani miesza kolory i tworzy mój idelany, wymarzony :3



Potem był etap wyboru koloru i smaku. Postawiłam na zapach  Egzotyczny oraz na Trufle malinową. Byłam zauroczona tym połączeniem. Następnymi etapami było nadanie kształtu pomadce i jej utwardzenie. Efekt był naprawdę fantastyczny.



Spokojnie mogę polecić możliwość stworzenia szminki wszystkim. Jest to świetna propozycja na naprawdę oryginalny prezent dla kogoś albo nawet dla samego siebie.
Paleta Wibo Viva a Viva

Paleta Wibo Viva a Viva

Hej kochani! Firma Wibo jest bardzo znana i chwalona na polskim rynku. Ja osobiście uważam go za solidnego przeciętniaka. Mimo to trafiła mi się kiedyś u nich perełka, jak puder bananowy. Dzisiaj pod recenzje leci paleta Viva a Viva. Czy też okaże się hitem ?



Jest to dosyć świeża paleta o której było dosyć głośno na wiosnę. Bardzo dużo miała recenzji i w kolejności swoich zwolenniczek. Specjalna paleta w edycji Karoliny Wójcik. Ma zdać egzamin w makijażu codziennym, ale też i w wieczornym looku. Obiecana jest super trwałość i wyśmienita pigmentacja. A jak wygląda rzeczywistość ?



Wizualnie paleta jest moim zdaniem po prosto normalna. Nie wyróżnia się na tle konkurencji. Dobór kolorów na pewno jest plusem. Wpadł mi w oko fiolet, ale też i żółć. Współpraca z nimi jednak nie jest już tak kolorowa. Dosyć trudno się je buduje, a długo pocierając po prostu zmieniają kolor. By trwałość była zadowalająca musi być obowiązkowo baza. Inaczej naprawdę nie mamy co liczyć na długą trwałość. Samą pigmentacje nazwałabym okej, ale przez trudną współprace z nimi ten fakt po prostu ginie.

Recenzja może nie jest zbyt obszerna, ale postanowiłam przedstawić Wam tylko mocne konkrety. Paleta wydaje się ok w cenie 25zł. Przyznam, że sama nie oczekiwałam od niej więcej. Firma jest jak na taki budżet dobra, stara się i oto chyba chodzi ? Już niedługo na blogu wystąpi kolejny produkt Wibo jakim jest słynna pomada!
Pomysły na zdrowe dania po STUDENCKU

Pomysły na zdrowe dania po STUDENCKU

Hej kochani! Jako studentka, ale też osoba trochę już pracująca, nie zawsze mam czas, by zadbać o zdrowy posiłek. Nie wymyślam jakiś super dań z długimi przepisami. Staram się by było smacznie oraz w miarę zdrowo, bo przecież zdrowie jest najważniejsze. Dzisiaj post o moich pomysłach na zdrowe dania. Zapraszam !



Vega Up

Od razu mówię, nie jest to post sponsorowany. Produkty Vega Up po prostu bardzo mi zasmakowały, dlatego je Wam dzisiaj przedstawiam. Są to różnorodne pasty, paszteciki oraz paprykarze. Są dla mnie bardzo dobrą alternatywą do zwykłych pasztetów na które nie zawsze mamy ochotę. Odpowiednie są dla wegan, bez konserwantów i barwników. Składają się głownie z warzyw, roślin  i przypraw. Moje ulubione to chyba pasta z pieczonych batatów i pasztet wegański. Ponadto są to produkty bardzo lekkie. Mam dosyć wrażliwy żołądek, a po tych produktach czuje się po prostu dobrze :) Ponadto nie są kaloryczne, więc spokojnie mogę je polecić osobom odchudzającym się. Dostępność ich jest całkiem dobra. Widzę je coraz częściej w Carrefourze oraz piekarniach ( np Putka). Mi starczy taki słoiczek na 3-4 dni. Jednak producent zaleca spożyć w ciągu 2 dni. Cenowo wypada to po prostu nieźle. Za jeden słoik płacimy około 6-7 zł.

 Domowe Sałatki

Staram się również  sama robić sałatki. Zazwyczaj starczą mi na około 2-3 dni. Przygotowanie ich to koszt około 10 zł.

Sałatka z Kalafiora

Główne warzywo jest wyjątkowo pożywne i zawiera dużo wartości odżywczych : magnez, potas, mangan oraz witaminy: B1, B2, B5, B6, B9 (kwas foliowy), C i K1. Warzywo to jest również źródłem błonnika pokarmowego. Ponadto do sałatki też dodaje całą paprykę (zbiór witaminy C), majonez, kukurydza oraz koperek. Wiem, że majonez nie jest tu najzdrowszy, ale mozecie go zastąpić jogurtem naturalnym, ja przyznam, że wole się tu trochę rozpieścić.

Sałatka z tuńczykiem 

Poleciłabym ją chyba najmocniej osobom, które są typowymi domownikami i nie lubią się opalać. Jest przez to duża możliwość, iż mają bardzo mało witaminy D, która ma tuńczyk. Ponadto dodaje tu też paprykę, 2 jajka, kukurydze oraz 1 lub pół cebuli. Poza brzydkim zapachem, nie mam w stosunku do niej większych zarzutów :D

Fast&Healthy Food

Tak nazywam miejsca typu Green it lub Salad Story. Są naprawdę dobrą alternatywą, jeśli mamy ciężki dzień, a potrzebujemy zjeść coś po prostu w miarę zdrowego. Wiem, że nie ma tam najtaniej, ale wychodzi naprawdę podobnie niźli mielibyśmy zjeść na przykład w Macdonaldzie. Taki box z Salad Story spokojnie mi starczy jak taki mocny obiad do nawet 5h. Jeśli jesteście na diecie, po prostu zwracajcie uwagę na sosy. Pojemniczek mojego ulubionego sosu ma aż około 364 kcal. Polecam najbardziej jogurtowy, tylko 53 kcal
Ringana w Polsce

Ringana w Polsce

W takich momentach czuję przyznam największą radość z prowadzenia bloga. Napawa mnie to ogromnym szczęściem, gdy jestem zaproszona na eventy beauty. Czuję, że moja praca nie idzie na marne. Dla Was i takich chwil czuje, że warto tworzyć! Dzisiaj relacjonuje Wam przebieg otwarcia firmy Ringana w Polsce. Zapraszam na post!


Firmę Ringana mieliście już przyjemność zobaczyć u mnie na blogu. Recenzowałam ich produkty, po targach Oh! Beauty Warsaw. Jest to firma wyjątkowa. Ona nie udaje, że robi naturalne kosmetyki, ona je robi. Firma ma już 23 lata. Założona wtedy przez młode małżeństwo (Andreas Wilfinger i Ulla Wannemacher), które po zobaczeniu pasty do zebów jaką przyniósł ich syn z przedszkola i zobaczenia składu, zrozumieli, że coś jest nie tak. Zdolni, utelentowani ludzie z gamą innowacyjnych pomysłów.

Otwarcie odbyło się 25 maja w hotelu Sofitel Victoria. Przyznam, że byłam trochę zestresowana przez wizytę w 5 gwiazdkowym hotelu. Obawiałam się naprawdę ciężkiej atmosfery i ludzi ubranych w wizytowe stroje. Jednak cały zły czar prysł, gdy dotarłam na miejsce. Była tam po prostu ogormna różnorodność. Były oczywiście osoby ubrane na wizytowe, ale też goście w storjach codziennych. Większość czuła się tam naprawdę swobodnie, a wszyscy nawzajem się witaliśmy serdecnzym uśmiechem.

Pierwszą częścią konferencji było przedstawienie firmy. Ich planu historii oraz filozofii. Duża dawka wiedzy połączona z humorem. Osoba prowadząca konferencje jak i osoby mówiące niepozwolili, by uczestnicy wydarzenia się nudzili. Co was zaskocze, wydarzenie nie było prowadzone w jezyku polskim! Ale spokojnie, dzieki tłumaczeniu symultanicznemu wszystko możnna było zrozumiec !

Kolejna część to był lunch biznesowy. Niestety muszę przyznać, że to była moja ulubiona część :D
Tak pysznych wegetariańskichi  wegańskich dań po prostu nie jadłam. Leciutkie, że można było jeść i jeść. A ciasta? Po prostu delicje!



Ostatnim dla mnie elementem wydarzenia było przedstawienie w sali konferencyjnej celu Ringany. Pokaznaie, że i my możemy pomagać ją tworzyć, jeśli mamy taką ochotę. Wiele osób nie ma planu na życie, a Ringana daje możliwość rozowju każdemu. Wystarczą chęci i motywacja.



Potem około 300 osób udało się do klubu Fat Buddha. Je niestety mam bardzo dużo projektów na studia i przyznam, że nawet nie rozważałam takiej opcji. Z tego samego powodu ten miesiąc nie jest dość obfity w postach :(
Każdy z uczestników dostał też torbę produktów Ringana, które będę recenzowała dla Was w niedługim czasie.  Jeśli jesteście zainteresowani firmą Rinagana, odsyłam Was do cudnej osoby jaką jest Patrycja Lech. Udzieli Wam ona wszystkich niezbędnych informacji apropos firmy, kosmetyków, a nawet jeśli checie to we współprace z marką. Poniżej  mój outfit w którym byłam tego dnia :)





Nabiał a cera ?

Nabiał a cera ?

Nabiał ostatnio jest  tematem na czasie. Sporo osób mówi o jego szkodliwości i jak wychodzi nie jest taki zdrowy jak wszyscy sądzili. Jednak nadal nie ma badań na ten temat, a wszystko co czytamy to czyjeś wnioski  i teorie. Dzisiaj zapraszam Was na post, gdzie będzie zbiór faktów o nabiale oraz o jego wpływie na moją cerę.





Fakty o nabiale 

Nim skreślimy nabiał, warto przytoczyć o nim parę faktów ogólnych i z mojego życia.

Nabiał pomógł mi walce ze zbędnymi kaloriami :) Naprawdę, nie sięgałam po batonika, a po jogurcik! Początkowo droga przez mękę zamieniła się w moje przyzwyczajenie do dziś.
Lubię sięgać po serki i jogurty, są one dla mnie dobrą i zdrową przekąską. Zabiły one we mnie nawyki po sięganie, po niezdrowe, pełne cukru jedzenie.

Ponadto produkty mleczne zawierają naprawdę dużo składników odżywczych : białka, aminokwasy, dobrze przyswajalny wapń i witaminy. Również mleko zawiera dużo tych "dobrych" dla nas bakterii :) Wspomaga prawidłowe funkcjonowanie naszych mięśni oraz kości

Mimo to, pod produktami mlecznymi jest coraz więcej zarzutów. Nietolerancja laktozy przez duży odsetek ludzi wynosi podobno około nawet 70% ! Niektórzy też zarzucają dużą ilość hormonów w mleku, co u kobiet może nawet rozregulować cykl miesiączkowy ? Nie, to brzmi już trochę jak naciąganie faktów ;)


Nabiał a cera

No właśnie jaka jest prawda? Uważam, że każdy organizm jest trochę innym. Jednym może szkodzić mleko krowie innym nie. Sama na początku swojej przygody z nabiałem, gdy jadłam go naprawdę dużo,  nie miałam problemów z cerą. A była to czasami rano owsianka na mleku, potem dwa jogurty i może wieczorem ryż na mleku. Znam jednak osoby, które borykają się z średnim trądzikiem i odstawienie, całkowite nabiały przyniosło im sporą ulgę. Zastąpili mleko krowie, sojowym bądź migdałowym i czują się naprawdę o wiele lepiej. Myślę, że warto po prostu słuchać swojego organizmu i go kontrolować. Jednak uważajcie tez na radykalne ruchy!  Trzeba kontrolować, jak nasz organizm będzie się zachowywał przy odstawieniu nabiału. Ponadto pamiętajcie, że ich zamienniki też mają swoje wady!

 Osobiście, nie planuje całkowicie odstawić nabiału, ale na pewno go trochę ograniczę.Nie mam już dużych problemów z cera, ale czasami pojawią się jeszcze na niej nieprzyjemne wulkany, które bardzo mnie drażnią.

A Wy co sądzicie o produktach mlecznych ? Myślicie, że mogą one szkodzić na naszą cerę ?




Bliżej Japonii -  maseczki Yoskine

Bliżej Japonii - maseczki Yoskine

Bardzo dużo firm przyznam "bawi się" w pielęgnacje japońską, bo widzą, że temat jest w modzie. Dużo płacht od polskich marek wyszło na rynek oraz kosmetyki z "etapami pielęgnacji". Osobiście omijam je szerokim łukiem, bo naprawdę nie lubię, jak coś jest po prostu tanim chwytem marketingowym, a z prawdziwą Japonią nie ma nic wspólnego. Jednak w  tym poście nie przedstawię Wam firmy, która jest rewolucją, nie. Jednak uważam, że jest bliższa samej ideologii pielęgnacji azjatyckiej niż jakakolwiek polska firma jaką znam. Zapraszam Was na pierwszy mój post z firma Yoskine!



Firrma Yoskine zainteresowała mnie dzięki perfumerii Douglas. Bardzo często dają próbki do zakupów różnych kremów i serum, akurat mi trafiła się próbka serum od Yoskine z nićmi jedwabiu. Musze Wam powiedzieć, że było to coś absolutnie wspaniałego. Widać, że serum to było bardzo treściwe, zdecydowanie dla skóry tak 25-30 lat. Uznałam, że muszę zainteresować się innymi kosmetykami tej firmy  i takim sposobem padło na maseczki :)

 Lift Peptide Zabieg Filler Platynowy

W saszetce mamy tak zwany zabieg dwuetapowy. najpierw nakładamy szafirowy peeling, potem peptydową maseczkę. Peeling ma zwiększyć mikrokrążenie, wygładzić skórę oraz przygotować ją na kolejne zabiegi. W przypadku maseczki są trochę obiecane gruszki na wierzbie, czytając można się uśmiechnąć pod nosem ;) Obiecany jest lifting owalu twarzy, w tym podbródek i opadające policzki oraz odbudowa skóry w tym wypełnienie głębokich zmarszczek. No takich bajek to ja nie lubię ;)

Sam produkt prezentuje się bardzo dobrze. Peeling bardzo dobrze spełnia swoją rolę. Nie jest gruboziarnisty, podczas zabiegu delikatnie wmasowuje go w twarz. Twarz jest napięta, solidnie oczyszczona i przygotowana na kolejny zabieg. Maseczka również przyjemnie napina skórę. Podoba mi się jej zmiana kolory, gdy zabieg zostanie zakończony.  Sam wpływ na skórę bardzo pozytywny. Twarz gładka, napięta i zmarszczki wyprasowane. Ale pamiętajcie, ja mam bardzo płytkie zmarszczki, dlatego efekt jest taki  satysfakcjonujący. Za ten produkt musimy zapłacić 7zł

Jeśli chodzi o skład, to jego fani zdecydowanie nie będą zadowoleni. Sporo składników mogących być alergenami oraz składniki z lekka kontrowersyjne.

Aqua, Alumina, Polyvinyl Chloride, Glycerin, Paraffinum Liquidum,Sodium Hyaluronate, Disodium Cocoamphodiacetate, Cephalins, PVP, Dimethicone, Isopropyl Myristate,Glyceryl Stearate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Butylene Glycol,Enantia Chlorantha Bark Extract, Oleanolic Acid, Acetyl SH-Pentapeptide-35, Silica, Diamond Powder, Hydrolyzed Candida Saitoana Extract, Sapphire Powder, Stearyl Alcohol, Ceteareth-20, Ceteareth-25, Hydroxyacetophenone, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, Sodium Hyaluronate, BHA, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Parfum, CI 14720. Maska/Mask: Aqua, Isopropyl Myristate, Glycerin, Cetearyl Ethylhexanoate, Mica, CI 77891, Hydrogenated Polydecene, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Cetearyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Carbomer, Polysorbate 20, Palmitoyl Oligopeptide, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Acetyl Tetrapeptide-17, Colloidal Platinum (nano), Hydrolyzed Candida Saitoana Extract, Cetearyl Glucoside, Hydroxyacetophenone, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, BHA, Sodium Hydroxide, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Limonene, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Coumarin, Parfum.

 Yoskine, Kirei Lifting, Weekendowy zabieg japoński

 Początek jest naprawdę interesujący, bo za również 7zł dostajemy aż 3 maseczki. Jest to naprawdę ciekawe i finansowo nie wypada drogo. Maseczki są przeznaczone na piątek, sobota i niedziela, ale ja je wykorzystałam po prostu na 3 ciężkie dni, gdy mam do późna na uczelni, a potem 2 dni pod rząd w pracy do 20. Po takich dniach moja skóra przypomina zmarnowany kapeć, szara i z widocznymi zmarszczkami mimicznymi. To są dni, gdy twarz po prostu błaga o jakiekolwiek wsparcie.

Maseczka konsystencją przypomina gęsty krem. Nakładałam godzinę przez snem. Przyjemnie sieę wchłania, nie podrażnia skóry. Czuć było jedynie przyjemne szczypanie, które bardziej mnie zadowala niźli przeszkadza. Przy pierwszych dwóch maseczkach bardziej czułam oczyszczenie z rozświetleniem. Skóra była miło wygładzona.  3 maseczka mam wrażenie, iż bardziej odżywiła skórę, efekt po całym zabiegu utrzymywał się nawet kilka dni. Oczywiście w przypadku tych maseczek było widoczne też prasowanie zmarszczek mimicznych!

Sprawa w przypadku składu wygląda również podobnie, sporo alergenów i składników kontrowersyjnych. Te wyróżnione przez apkę Clean Beauty zostały pogrubione.

Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isohexadecane, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Albizia Julibrissin Bark Extract, Cetearyl Glucoside, Hydrogenated Polydecene, Lactic Acid, GLycolicAcid, Citric Acid, Malic Acid, Salicylic Acid, Dimethicone, Hydrolyzed Candida Saitoana Extract, Mandelic Acid, Disodium EDTA, BHA, Hydroxyacetophenone, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Hydroxycitronellal, Benzyl Salicylate, Geraniol, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum, CI 14720.

Perfect Finish Hyalu-Fusion: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isohexadecane, Sodium Hyaluronate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Hydrogenated Polydecene, Cetearyl Glucoside, Albizia Julibrissin Bark Extract, Butylene Glycol Artemisia Abrotanum Extracy, Dimethicone, Polysorbate 60, PEG-20, Sucrose Tristearate, Retinol, Tocopheryl Acetate, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Ascorbyl Palmitate, Linoleic Acid, Hydroxyacetophenone, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, BHT, Hydroxycitronellal, Benzyl Salicylate, Geraniol, Butylphenyl Methylpropional, Linalool Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum, CI 14720.



Podsumowując, maseczki bardzo przypadły mi do gusty. Ich efekt był bardzo zadowalający, a po produkty Yoskine sięgnę jeszcze na pewno nie raz. Już mam w planach zakup maseczki MOON WAKAI i jakiegoś kremu pod oczy. Na minus są tylko bardzo przesadzone  i zabawne obietnice producenta względem produktów ;)









Nie zapominajmy o stopach ! - Pedibaehr

Nie zapominajmy o stopach ! - Pedibaehr

Mam wrażenie, że w przypadku pielęgnacji ciała jak i twarzy bardzo dużo się zmieniło na przestrzeni lat. Powstaje stopniowo bardzo dużo firm i produktów z tego zakresu, rośnie samoświadomość potrzeb naszego ciała. Uważam jednak, że w tym wszystkim nadal zapominamy o również ważnej części naszego ciała, o stopach! Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić dwa produkty, które wyjątkowo mnie zauroczył i dzięki którym łatwiej będzie nam zadbać o nasze stopki, zapraszam!
 



Firmę Pedibaehr poznałam u kosmetyczki. świetny efekt był wygładzonych stopek po kosmetykach z ich firmy. Wiedziałam, że muszę ta markę lepiej poznać, jeśli chciała, dobrze zadbać o stopy na lato. Firma, jak zauważyliście jest niemiecka, zachodnie produkty kojarzą mi się z wyjątkowo dobra jakością.

Balsam z propolisem do stóp 

Jest to balsam do stóp z zadaniami specjalnymi. Skóra z tendencjami do pękania, zrogowacenia oraz przesuszenia. Główne składniki to : ekstrakt propolisowy, olej migdałowy, olej jojoba. Jest ostrzeżenie, iż balsam może uczulić. W tym celu należy niewielką ilością preparatu wetrzeć w np. delikatną część dłoni i obserwować czy nie występuje zaczerwienie, swędzenie lub inna reakcja alergiczna.


Balsam ma całkiem treściwą konsystencje, ale dobrze wsmarowuje się w skórę. Ma delikatny, wręcz subtelny zapach, nie drażniący. Polecam nałożyć go na noc, do skarpetek :) Efekt widać już rano po pierwszym nałożeniu. Skóra w okolicach pięt, jak i całej stopy jest o wiele delikatniejsza i gładsza. Twarde skórki zostały zmiękczone, moje stopy po prostu poczuły znaczącą ulgę.  Balsam działa też bakteriobójczo i wspiera w walce z brzydkim zapachem.Jeszcze większe efekty zauważyłam po systematycznym stosowaniu. Zdecydowanie stopy odetchnęły i są gotowe do dalszej pracy :)

75ml/30zł (około)

 Deo-spray z farnezolem

Jest to spray dla osób prowadzących aktywny tryb życia i z nadmierną potliwością. Spray ma zapewnić długotrwałą świeżość stóp już po pierwsze aplikacji. Aktywne składniki mają ograniczyć wydzielanie się potu. Spray zawiera: hydrat chlorku glinu, glicerynę.

Spray jest w wyjątkowo poręcznej buteleczce, aplikacja przebiega bezproblemowo. Przyznam, że nie najlepszy jest zapach, trochę drażniący, nie należy do moich ulubieńców. Jednak  w przypadku tego produktu najważniejsze jest działanie i powiem Wam, że takowe jak najbardziej jest. Każdemu myślę, że zdarzają się dni, gdy nasze stopki nie najlepiej pachną, ten spray po prostu niweluje brzydkie zapaszki i to jego największy atut, który przebiją wszystkie niedoskonałości !

100ml/27zł


Nie tylko z tej firmy, ale ogólnie polecam Wam zaopatrzyć się w produkty do stop. Są to produkty wydajne i nie najdroższe, warto zadbać o swoje stopki, one też są ważną częścią nas ! :)

Kolejny przyjemniaczek do dłoni - Swederm

Kolejny przyjemniaczek do dłoni - Swederm

O marce Swederm pisałam Wam już jakiś czas temu. Zapominalskich odsyłam na post o moim ulubionym balsamie ever. Jeszcze żaden inny produkt nie zepchnął go spodium, więc poprzeczka jest wysoka. Dzisiaj natomiast zapraszam Was na krem do rąk z tej samej firm. Czy będzie takim samym hitem jak balsam? Zapraszam na post :)



Według producenta jest to wręcz maść do zadań specjalnych. Polecana dla osób zmagających się z problemem zrogowaciałego naskórka, zaczerwienieniem i pęknięciami powstałymi na skutek działania czynników zewnętrznych np. niskiej temperatury. Ponadto ma chronić  podrażnioną skórę przed przesuszeniem i szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych (zimno, słońce, woda).
 Wykorzystanie stabilnej formy wit. E kondycjonuje i wzmacnia skórę partii najbardziej przesuszonych i wymagających, aktywnie przeciwdziałając oznakom starzenia i wspierając efekt uzyskiwany przez stosowanie żelu GEL TRAP. Zawarty w maści bisabolol łagodzi napiętą lub popękaną skórę wykazując dużą aktywność antybakteryjną, regeneracyjną i wyciszającą. Alantoina – działa łagodząco, nawilżająco i zmiękczająco, dodatek gliceryny chroni przed nadmierną utratą wody – szczególnie ważne w stosowaniu na dłonie, gdzie skóra cierpi na słabą ochronę naturalną ze strony gruczołów łojowych natomiast narażona jest na dużą utratę wody (obecność licznych gruczołów potowych). Skład uzupełnia lanolina o działaniu intensywnie natłuszczającym.


Poprzeczka zdecydowanie postawiona jest wysoko, a przed tą mała tubką  stoi nie lada wyzwanie.  Za 36, 90 zł dostajemy 100ml interesującego specyfiku.Wizualnie maść prezentuje się naprawdę bardzo ładnie. Prosty, czytelny design i przezroczyste opakowanie, gdzie widać ile jeszcze produktu pozostało nam do zużycia. Produkt ma bardzo ciekawą i oryginalną strukturę. Przypomina trochę primer pod cienie lub połyskujące, różowe serum od Wibo. Nie ma w sobie żadnych drobinek, brokatu, więc oto nie musicie się martwić :)
Bardzo przyjemnie rozprowadza się po skórze i jeszcze szybciej wchłania. Podołał nie tylko skórze dłoni, ale też i na łokciach, jak i stopach! Zdecydowanie się sprawdza, a efekt jest długotrwały, czyli na więcej niż dwie, 3 godziny ;) Jesli chodzi o skład, to apka Clean Beauty zwróciła tylko uwagę na Phenoxyethanol, więc naprawdę nie ma czego się obawiać.

Aqua, Glycerin, Cetyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Methoxy PEG-22/Dodecyl Glycol Copolymer, Polysorbate 80, Stearyl Alcohol, Dimethicone, Shea Butter Ethyl Esters, Steareth-21, Parfum, Tocopheryl Acetate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Dimethiconol,Phenoxyethanol, Bisabolol, Allantoin, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, CI 17200.

Do firmy Swederm wrócę na pewno jeszcze nie raz. Jestem pod naprawdę sporym wrażeniem ich kosmetyków i jakości. Post niesponsorowany i mimo nie najniższej ceny rozglądam się juz za kolejnymi cudami od nich :)
TOP 3 przytulnych miejsc w Warszawie

TOP 3 przytulnych miejsc w Warszawie

Hej kochani ! W każdym mieście są miejsca tak przyjemne, wyjątkowe, że nie sposób do nich się nie udać. Mają swój niepowtarzalny klimat oraz oryginalną kartę menu. Dzisiaj chciałabym polecić Wam moją Top 3 Przytulnych miejsc w Warszawie (kolejność przypadkowa) !



Pijalnia Ziół (Mokotowska 19)

Jeśli lubicie klimat z dużą ilością zieleni, spokojem, harmonią i poczuciem bycia eko, to zdecydowanie musicie odwiedzić to miejsce. Cudowne, jeśli chodzi o fotogeniczność zdjęć, ale też i wyjątkowe ma menu. Dania wykonane są  z ekologicznych oraz bezglutenowych produktów. Wybór nie ogranicza się tylko do ciast, są nawet zupy. Przyznam, że bardzo zaskoczyła mnie zupa z pokrzywy! Jak byłyśmy pierwszy raz, miałam ochotę na ciasto, ale przy kolejnym podejściu chętnie spróbuje ich menu z potraw na ciepło. Na miejscu jest też sklepik, są tam zioła, herbaty, a nawet cukier z róży ! Jest to po prostu idealne miejsce na wyciszenie się i wydanie pieniędzy :D



Warszawski Lukier  (Hoża 5/7)

Miejsce wyjątkowo zrobione. Minimalizm zrobiony ze smakiem, to nie lada wyzwanie. To nie tylko miejsce gdzie możecie dobrze zjeść, ale zrobicie tam bez problemu  stylowe zdjęcia na IG. Jeśli chodzi  o samo menu to mocno na słodko! Byłam po prostu zachwycona ich Shakeami z Donatami, po prostu coś cudownego. Można tam również wypić kawę i zjeść śniadanie. Na zdjęciu macie smakowitego Snickersa <3






Manekin (Marszałkowska 14)

To miejsce ma tylko jeden minus- kolejki. Trzeba zazwyczaj 5-10 minut postać w kolejce, by wejść do środka. Poza tym? Jest to najlepsza naleśnikarnia w Warszawie. Ja uwielbiam zamawiać tam naleśniki na słodko. Pancakes to coś co uwielbiam najbardziej. Jednak wielu moich znajomych chwali tam również menu typowo tam obiadowe.  Najważniejsze, jest tam domowo, przytulnie, a obsługa jest bardzo miła. Nie jest to też jedzenie za miliony monet, można tam dobrze zjeść, a nie musi wyjść to drogo.

 

Zmiany w pielęgnacji, które wyszły mi na dobre

Zmiany w pielęgnacji, które wyszły mi na dobre

Zmiany w życiu są potrzebne. Nie zawsze wszystkie sa dobre, ale warto je podejmować W przypadku pielęgnacji mam wrażenie, że to pole minowe, a efekty widzimy dopiero z czasem. Dzisiaj post o zmianach, które jak się okazało przyniosły mi wiele pozytywnych efektów, zapraszam!



Wycieranie twarzy ręcznikiem papierowym

Nie macie nawet pojęcia ile ta mała zmiana zaoszczędziła mi wyprysków i tym podobnych nieprzyjemności na twarzy. Kiedyś miałam ręcznik do wszystkiego, potem osobny do twarzy, ale jak się okazało, nadal było to złe podejście. Wypryski pojawiały się i znikały na twarzy, tak było w kółko. Szukałam przyczyny, ale bardzo ciężko było ją namierzyć. Dzięki kanałowi MishOn znalazłam przyczynę problemu i jak na razie sprawdza się to w 100%. Moja twarz polubiła jednorazowe ręczniki papierowe. Mam wrażenie, że moja twarz jest po prostu czystsza.

Stosowanie kremów UV

Robie to od około 2 lat i widzę spora poprawę w kondycji mojej cery. Fakt, jestem blada, ale przyznam, że coś za coś. Jest to swego rodzaju poświęcenie, by walczyć z przedwczesnymi oznakami starzenia się. Jest to wybór, którego nie żałuje. Mam w planach kupić niedługo kolejny filtr z firmy Iwostin. Będę niedługo o nim pisać.

Pielęgnacja Anti Age 


Jestem coraz bardziej zdania, zdania, że nigdy nie jest za wcześnie na rozpoczęcie pielęgnacji Anti Age. Każda skóra jest inna, ma inne wymagania. Niestety u mnie zmarszczki pierwsze zaczęły się pojawiać już w wieku 17 lat ! Nie słuchajcie telewizji, koleżanek, słuchajcie swojej skóry, obserwujcie ją.  W jakiej jest kondycji, może jest odwodniona ? Może juz widać powoli pojawiająca się pierwszą zmarszczkę ? Obserwujcie i sami podejmujcie decyzje kiedy rozpocząć pielęgnacje Anti Age. Ja mam aktualnie 21 lat. Pielęgnacje Anti Age podjęłam rok temu. O efektach, kosmetykach jakie używam już niedługo.


Stosowanie Toniku

Uważam, że w świecie pielęgnacji jest to nadal niedoceniany kosmetyk. Sporo osób naprawdę go pomija uważając go cytując jedna osobę  za "drogą wodę". Warto interesować się różnymi etapami pielęgnacji, tonik również w niego wchodzi. Tak jak pisałam wcześniej tonik podtrzymuje ph skóry oraz oczyszcza skóre z codziennych zabrudzeń. Teraz na rynku jest dużo toników i tak naprawdę mają one o wiele więcej właściwości niż wcześniej.



Babor znowu zaskakuje, ale czy pozytywnie ?

Babor znowu zaskakuje, ale czy pozytywnie ?

Kolejny powrót marki, która w sumie niedawno była u mnie na blogu. Dzisiaj zapraszam Was na recenzje trzech kosmetyków od firmy Babor. W tym poście będzie o błyszczyku, tuszu do rzęs oraz próbce primera. Zapraszam!



Nie ma co ukrywać, jest to dosyć droga firma i bez promocji naprawdę nie zachęca ona do kupna. W cenie około 80 zł, bo w takiej dzisiaj nasze przyjemniaczki stoją, można  dostać tańsze i lepsze kosmetyki. Co jednak, jak mamy przyjemność trafić na jakąś promocje ?

Perfect Shine Lip Gloss z BABOR

Extra Volume Mascara

Kolejny stylowy wizualnie produkt. Firmie Babor zdecydowanie nie można zarzucić klasy w swoich produktach. Tusz ma wydłużać i dodawać rzęsom objętości, nie są to jakieś wyjątkowe obietnice.
Tusz nie pozostawia grudek i całkiem ładnie się rozprowadza. Ma całkiem przyjemny zapach , ale po za tym na tle innych się nie wyróżnia. Na tusze do rzęs naprawdę nie warto dawać więcej niż 50 zł. Ten tusz spokojnie znajdzie konkurencje z marką Deborah czy L'oreal. W promocji jak mamy zapłacić 50zł polecam, w normalnej cenie zdecydowanie nie. Będzie to zbędny wydatek dla waszego portfela, w normalnej cenie musimy zapłacić 114zł.




Lip&Eye Primer



Wyjątkowo jest to produkt, który nie ma masy obietnic, jest to po prostu baza pod makijaż :D Krótko i zwięźle nie uważacie ? Przyznam, że większość kosmetyków na rynku powinna mieć taki opis, bo naprawdę część po protu jest, istnieje i tyle ;) To maleństwo pełnowymiarowo  ma 15ml za 70,95zł. Ma uniwersalny kolor i muszę przyznać, że całkiem dobrze się dopasowuje. Użyłam go jako korektor pod oczy i całkiem dobrze wypadł w tej roli. Nie wchodzi w zmarszczki, skórę lekko wygładza.
W przypadku jego głownego przeznaczenia jest ok. Trochę przedłuża trwałość makijażu oka, ale nie jest to jakaś rewelacja. Powiedziałabym, że makijaż jest trwalszy o 2h ? Nie jest źle prawda, ale nie jest to produkt waty 70 zł znowu, ale za 35 zł? Czemu nie ;)

Wydaje mi się, że Babor jest specyficzną marką. Faktycznie w przypadku ich produktów można przepłacić, dlatego ważna jest rozwaga. Warto rozglądać się za promocjami, by wtedy co nieco przetestować. Jest to dobra marka, ale zdecydowanie zawyża ceny swoich produktów.



Sense Boost- Fajne Zapaszki

Sense Boost- Fajne Zapaszki

Bardzo lubię przychodzić do was z fajnymi firmami i dzisiaj również tak będzie! W tym pocie chciałabym zaprezentować Wam trochę firmę Sense Boost . Wcześniej była to firma całkowicie mi nieznana, ale przyznam, że lubię czasami ryzykować. Jeśli jesteście ciekawi, jak wypadłą to zapraszam do czytania!



Regenerujące masło do ciała

Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to przede wszystkim pojemność. Dostajemy naprawdę duże opakowanie, bo aż 500ml. Wizualnie prezentuje się naprawdę nieźle, przyjemnie dla oka. Przeznaczony, by zapewnić skórze maksimum regeneracji, odnowy i odżywienia.  Zawiera olej malinowy, który ma w sobie silne przeciwutleniacze i kwasy tłuszczowe  Ma regenerować naskórek i przywrócić skórze zdrowy, młodzieńczy blask.

Przyznam, że boli mnie to, iż nie ma żadnej folii zabezpieczającej, ale idzie to przeżyć. Pierwsze co uderza, to jest zapach dzieciństwa. Pierwszy raz, zakochałam się w sztucznym zapachu. Nie jest to świeży, orzeźwiający zapach maliny, ale jest to cudowny zapach dzieciństwa przypominające gumę balonowa z malinką, coś przecudownego ! Łatwo rozprowadza się po skórze, konsystencja bardzo mi odpowiada. Samo nawilżenie jest na poziomie dobrym.  Masełko dobrze się wchłania, nie pozostawia nieprzyjemnego filtru na skórze. Zdecydowanie produkt wydajny, starczy na naprawdę długo.

Jeśli chodzi o skład, nie nazwałabym go cudownym, jest po prostu dobry. Aplikacja wykryła parę drobiazgów na które warto zwrócić uwagę.

Aqua(water), Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Helianthus Annuus (Sunflower), Seed Oil, Catearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, utyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cocos Nucifera (Coconut), Petrolatum, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil. Tocopheryl Acetate, Dimethicone, Carbomer, Ctric Acid, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Triethanolamine, Parfum ( Fragrance), CI 16035 (Red 40)



Aloesowy Płyn Micelarny 

Uwielbiam Aloes chyba pod każdą postacią. Najpierw zakochałam się w produkcie Holika Holika, potem już poszło. Ten produkt z firmy Sense Boost szczególnie mnie interesował, bo nie przypomina typowych micelari jakie znam. Wyróżnia się przede wszystkim naprawdę sporą pojemnością, bo jak masełko, dostajemy go aż 500 ml.

Dedykowany dla każdego rodzaju skóry, szczególnie suchej i wrażliwej. Bazuje na ekstrakcie z aloesu, pantenolu i witaminie B3. Formuła ma łagodnie, ale skutecznie rozpuszczać nasz makijaż.

Tutaj również funkcje dominującą odgrywa moim zdaniem zapach. Bardzo przyjemny lekki, zachęca wręcz do użycia.  Przyjemnie rozprowadza się po skórze, wręcz powiedziałabym, że nawet lekko nawilża i poniekąd odgrywa funkcje toniku. W przypadku makijażu lekko i powoli go rozpuszcza, ale faktycznie działa bardzo łagodnie, brak podrażnia oczu.

Skład nie należy do najkrótszych i ma parę potencjalnych alergenów. Jednak, ja jestem wyjątkowo wrażliwą alergiczką i mi ten płn nie zaszkodził

Aqua, Aleo Barbadensis Leaf Juice, Niacinamide, Panthenol, Allantoin, Polysorbate 20, PEG-6 Caprylic/Capric GLycerides, Polyaminopropyl Biguanide, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hydroxyisohexyl 3- Cyclohexene Carboxaldehyde, Geraniol, Eugenol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene



Pixi Glow Tonic - Faworyt wśród toników

Pixi Glow Tonic - Faworyt wśród toników

Hej wszystkim! Tonik Pixi zna chyba już każdy. Ja przedstawiam go z małym opóźnieniem , bo jednak chciałam go dosyć porządnie przetestować. Dlaczego jest dobry i co zmienił w mojej pielęgnacji ? Zapraszam na post :)


Jeśli chodzi o tonik, to mam całkiem dobre rozeznanie. Od produktów Tołpy, Vianka przez hydrolaty i wreszcie do produktu Pixi. Kolejność nie jest przypadkowa, Tołpa wypada najgorzej, a Pixi na tą chwilę najlepiej. Tołpa praktycznie nic nie robiła z moją cerą, miałam wrażenie jakby to była zwykła woda, z Viankiem podobnie, ale trochę wyrównywała kolor cery. Jednak w pierwszym, jak i drugim przypadku miałam z czasem po nich wypryski. Ostatnio najlepszy był hydrolat Bioline Melisa, ale nie róża ! Całkiem nieźle sprawdzał się jako tonik, a potem jako odświeżenie twarzy. Nadal go używam przy nakładaniu podkładu mineralnego na mokro.

O Pixi pierwszy raz usłyszałam na amerykańskim YT, do Polski dotarł on ze sporym opóźnieniem. W Polsce okazał się on ogromnym hitem, który opanował szybko YT, jak i blogosferę. Ja dopiero go zakupiłam pod koniec lutego. Przez same dobre opinie poprzeczka została ustawiona naprawdę wysoko. Ponadto przerzucenie się z hydrolatu, który miał tylko wyciąg róży w składzie do produktu, który ma wyjątkowo obfity skład było dla mnie trochę niepokojące. Przyznam, ze moja skóra jest bardzo wrażliwa na różne składniki. Łatwo ją zapchać, a potem pozbycie się tego jest nie lada wyzwaniem.

Wizualnie prezentuje się całkiem przyjemnie. Ja mam wersje mini 100 ml, więc jest to mały, poręczny produkt. Buteleczka jest plastikowa, ale nie jest to duża dla mnie wada. Płyn jest pomarańczowy, a zapach bardzo kojarzy mi się z herbatą. Chętnie poruszę temat samego składu. Jak widac poniżej jest o czym tu mówić.

Water/Aqua/Eau, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycolic Acid, Butylene Glycol, Glycerin, Sodium Hydroxide, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Extract, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract, Hexylene Glycol, Fructose, Glucose, Sucrose, Urea, Dextrin, Alanine, Glutamic Acid, Aspartic Acid, Hexyl Nicotinate, Panax Ginseng Root Extract, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Biotin, Panthenol, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Fragrance (Parfum), Caramel, Red 4 (CI 14700)

Jest on dosyć długi, a parę składników ocenianych jako potencjalnie alergiczne. Jendak nie powstrzymało mnie to przed użyciem. Coraz bardziej jestem zdania, że jeśli coś ma działać, to skład może być długi. Nie ma rzeczy idealnych.

Jeśli chodzi o samo działanie, to przez ponad już miesiąc bardzo obserwowałam swoją skórę. Nadal miałam problem z pojedynczymi wypryskami i rozszerzonymi porami. Na szczęście tonik nie pogłębił problemu. Przeciwnie, wyciszył moją twarz. Od ponad miesiąca nie mam problemu z jakimiś nieprzyjemnościami na twarzy. Ponadto cera jest lekko rozświetlona i bardziej gładka. Nie sądziłam, że będę tak pozytywnie zaskoczona jakimś kosmetykiem. Aktualnie jest to mój ulubiony tonik i nie przewiduję żadnej zmiany.


Promocja Rossman -55% - Co polecam ?

Promocja Rossman -55% - Co polecam ?

Hej kochani! Przede wszystkim życzę Wam spokojnych, radosnych świąt Wielkanocnych w gronie najbliższych! Z okazji też, że promocja Rossmanna nakłada się na święta dzisiaj taki, a nie inny post. Zapraszam do czytania!



Promocja w Rossmannie to chyba już tradycja. Wiele osób już zapewne wie, że w podobnej cenie lub taniej można dostać produkty w internecie, ale tak naprawdę nie oto chodzi. Jest to czas, kiedy możemy zrobić spore zapasy kolorówki nawet na cały rok. Dzisiaj podzieliłam post na parę sekcji.

 Cienie 

Dobre cienie ciężko dostać. Chodzi nie tylko o trwałość, ale też o zadowalająca pigmentacje. W Rossmannie możemy znaleźć firmę PUPA, która ma naprawdę bardzo dobre trwałości owo kosmetyki oraz Deborah, która również niczym nie odstaje. Są to dwie, całkowicie różne palety. Pupa Pupart/ 121zł  reprezentuje kolory delikatne, na codzień, natomiast DEBORAH Ombretto Trio Hi-Tech/ 49.99 zł  bardziej imprezowe i karnawałowe. Jednak są też jej inne odcienie.


Tusze

Tusze to również trudny temat. W dzisiejszym poście przedstawiam Wam moje 3 ulubione tuszę, które co najważniejsze nie obsypują się! Mają dobrą trwałość ! Tusz od Deborah Instant Maxi Volume /51,99zł fajnie pogrubia i optycznie wydłuża rzęsy. Co było miłym zaskoczeniem, nie ma brzydkiego zapachu. Ma przyjemną szczoteczkę, która bezproblemowo współpracuje. Maybeline Colossal Volum Express/36,99zł  jest  w porządku, obsypuje się jednak tak po 6-8h. Ma charakterystyczny zapach, jednak nie jest ona rażący, przyjemnie pogrubia, szczoteczka też dobra. L'oreal Volume Milllion Lashes/ 64,99zł nazwałabym najgorszym z tego całego trio ale na półce wszystkich z Rossmana jest całkiem wysoko. Najbardziej drażniący zapach, ale ma bardzo dobry efekt wydłużenia. Warto go tez wypróbować.



Pomadki

Słynne Super Stay Matte Ink/34,49zł zna zapewne każdy. Nie zawodne, a na promocji można je dostać w wyjątkowo przyjemnej cenie. Moim odkryciem natomiast jest też matowa pomadka  w płynie z marki  DEBORAH Fluid Velvet Mat Lipstick/27,29 zł Dobra trwałość, ładne krycie, w sumie nic do zarzucenia. 



Podkład

Dla niektórych wręcz najważniejszy jest to punkt podczas zakupów w Rossmanie. Moim faworytem, którego niestety nie ma tu na zdjęciu jest Bourjois Healthy Mix/ 64,99zł, jednak jest to podkład tylko na co dzień. Nie nadaje sie na jakieś ważniejsze wyjścia, gdy chce, by makijaż wyglądał dobrze i w stanie nienaruszonym. Revlona nie lubię, robi efekt maski, jest za ciężki ale moim nowym odkryciem jest Deborah 24 Ore Extra Cover/59,99zł


Wiosennie z Bath and Body

Wiosennie z Bath and Body

Hej wszystkim! Moi czytelnicy pewnie już wiedzą, że kosmetyki Bath&Body Works mają specjalne miejsce w moim serduszku. Dobre nawilżenie i intensywny zapach to zdecydowanie coś z czego jestem bardzo szczęśliwa. Jak wypadają kolejna dwa produkty ? Zapraszam do czytania!





Krem do rąk Hello Beautiful Masło Shea

Malutki, ale uroczy kremik w tubce, 29 ml. Przyznam, że jest on po prostu idealny do torebki. Jak zawsze jestem tez zauroczona designem opakowań. Są proste, ale bardzo efektowne i przyjemne dla oka. Sam krem łatwo rozprowadza się na dłoniach. Ma wyjątkowo delikatny zapach, jak na Bath&Body Works, ale nadal rozpoznawalny dla marki. Nie pozostawia tłustego filtru i szybko się wchłania. Dłonie były dobrze nawilżone, a sam efekt utrzymywał się parę godzin, potem ponownie aplikowałam krem. Dobrze sprawdza się w przypadku wyjątkowo suchych dłoni, ale aplikacja musi być częstsza. Krem posiada w sobie masło shea, ale tez i witamine E.


Balsam do ciała Forever Red

 Tym razem mamy balsam do ciała.  Ma on większa pojemność, bo aż 236 ml, ale ma też masło Shea i Witaminę E. Przyznam, że design kojarzy mi się z kolekcją świąteczną, ale nie narzekam :) Prezentuje się naprawdę fajnie tak jak reszta produktów tej firmy.  Balsam jest koloru białego i zapach tak samo delikatny, jakby bardziej aksamitny niż typowe produkty Bath&Body Works. Przyjemnie rozprowadza się po skórze i też szybko wchłania. Zapach pozostaje na skórze zdecydowanie na długo. Zawsze ktoś myśli, ze to jakieś perfumy :D Przyznam, ze jedna seria bardzo podrażniała moją skórę i pojawiały się plamy, z tym balsamem na szczęście nie było takiego problemu!
Cudo od The Balm Cosmetics Meet Matt(e) Shmaker

Cudo od The Balm Cosmetics Meet Matt(e) Shmaker

Hej wszystkim! Trafienie na dobra paletę to naprawdę nie lada wyzwanie. Ostatnio swój podstawowy makijaż opierałam tylko na czekoladce od Makeup Revolution. Była ona w porządku, ale czegoś jednak jej brakowało. Nie byłam w pełni usatysfakcjonowana. Na urodziny miałam przyjemność dostać paletę od The Balm Cosmetics Meet Mett(e) Shmaker  i to o niej będzie dzisiejszy post. Zapraszam do czytania!



Mimo, że samo logo jest dosyć słabe, za to szata graficzna tych kosmetyków jest po prostu imponująca. Wszystko utrzymane w stylu starych reklam z lat 60. Marka zdecydowanie wyrobiła sobie pewien styl i nadal się go trzyma. Jest on bardzo przyjemny  dla oka.
Moja paletka ma na okładce pana kupidynka z charakterystycznym błyskiem na zębach. Paleta zdecydowanie wywołuje uśmiech na twarzy. Sam jej środek również jest przyjemny. Mamy 6 matowych i 6 połyskujących cieni. Są to moje ulubione kolory, więc zdecydowanie prezent trafiony :D



Cienie bezproblemowo rozprowadzają się po powiecie.  Chociaż przyznam też, że są dosyć suche, nie jest  to masełkowa konsystencja. Jednak cienie da się budować do satysfakcjonującej intensywności. Trwałość jest całkiem dobra, jednak i tak polecam pod cienie bazę. Wytrzymują bez niej około 3-4h.

Jedynym minusem jest cena, bo nie jest to najtańsza paleta. Musimy za nią zapłacić około 90-130 zł
Ale uważam, że jest ona zdecydowanie warta swojej ceny. Warto ją kupować w sklepach internetowych, szukając dobrych okazji można trochę zaoszczędzić.



TEALOGY - Smaczki z Hebe

TEALOGY - Smaczki z Hebe

Hej kochani ! Jak się okazuje na ciekawe firmy można trafić naprawdę przypadkiem, zazwyczaj średnio byłam zainteresowana kosmetykami od Hebe, ale ostatnio miałam przyjemność trafić na ciekawą markę, którą normalnie ominęłabym. Jak widać niesłusznie. O co chodzi i jaka to firma? Zapraszam na post !



Tealogy to marka opracowana we Włoszech z pasją i troską o każdy szczegół. Marka zainspirowana naturą i stworzona dzięki zaawansowanej technologii. Badania Teaology doprowadziły do opracowania unikalnej i innowacyjnej technologii ekstrakcji, dzięki której w każdym produkcie znajduje się wyjątkowo wysoka zawartość polifenoli pochodzących z herbaty.TEA INFUSION SKINCARE™ to proces pozyskiwania z naparu z całych liści herbaty aktywnego koncentratu będącego naturalnym źródłem polifenoli i prawdziwym eliksirem piękna dla skóry, który stanowi podstawę każdego produktu Teaology.

Woda Toaletowa  z wyciągiem z Japońskiej herbaty Matcha

Przyznam, że już od paru lat gustowałam tylko w mocnym zapachach, taki jak Opium, Kors itp. W mojej kolekcji nie było zapachu wyrafinowanego, lekkiego na taką letnią porę. Opiumy mimo, że są piękne są już za mocne na ta porę roku. Nie wiedziałam, ze trafi mi sie taki świetny zamiennik.
Zapach zrobił na mnie dobre wrażenie. Przyjemny, cytrusowy zapach w rześki poranek zdecydowanie ożywia. Trwałość jest całkiem dobra, ale jest to bardzo lekki zapach, wiec przez to nie mam po prostu nic do zarzucenia.



Maska w płachcie z wyciągiem z herbaty Matcha

Jak wiecie uwielbiam płachty, więc ten produkt sprawił mi dużo radości. Aplikacja jest komfortowa, a maskę trzymałam na twarzy około 10-20 min. Zapach jest bardzo delikatny, ale przyjemny jakby  zioła, trochę cytrus. Po zdjęciu twarz była wyjątkowo wygładzona, a skóra bardzo miękka. Subtelna prasowanie moich zmarszczek mimicznych. Tez przyznam, ze zauważyłam wyrównany kolor skóry, bo w niektóre dni moja skóra miała wyjątkowo ziemisty kolor. Idealna sprawa, by dać skórze odpocząć po ciężkim tygodniu. Maska tak mi przypadła do gustu, że planuje ją kupić ponownie :)



 AQUA, COCOYL PROLINE, PROPYLENE GLYCOL, GLYCERIN, HYDROXYACETOPHENONE, POLYGLYCERYL-10 EICOSANEDIOATE/TETRADECANEDIOATE, CAPRYLYL GLYCOL, 1,2-HEXANEDIOL, ARGANIA SPINOSA, KERNEL OIL, CAMELLIA SINENSIS LEAF, GLYCERYL LINOLEATE, SODIUM HYALURONATE, PEG-8, GLYCERYL OLEATE, TRISODIUM ETHYLENEDIAMINE DISUCCINATE, SORBITOL, TRIETHANOLAMINE, PEG/PPG-18/18 DIMETHICONE, PANTHENOL, SALICYLIC ACID, DISODIUM RUTINYL DISULFATE, CAFFEINE, ALGAE EXTRACT, CARNITINE, CENTELLA ASIATICA LEAF EXTRACT, SODIUM HYDROXIDE, GLYCERYL LINOLENATE, FERRIC CHLORIDE, MAGNESIUM CHLORIDE, MANGANESE CHLORIDE, CUPRIC CHLORIDE, CALCIUM CHLORIDE, ZINC CHLORIDE, PALMITOYL, TRIPEPTIDE-5


Idealny żel dla topornych paznokci Ibd

Idealny żel dla topornych paznokci Ibd

Pokochałam hybrydy, ale niestety powiem Wam, że bez wzajemności. Moja przygoda z nimi była bardzo smutna. Maksymalnie hybryda wytrzymywała mi do 1,5 tyg ? To był taki maks, który rzadko udawało mi się osiągnąć. Hybryda schodziła płatami i nic nie mogłam na to poradzić. Przedłużanie Hardem? Sytuacja bardzo podobna. Ostatnio miałam przyjemność wypróbować inny  żel do przedłużania. Uznałam, że to będzie  moja już ostatnia szansa, by może ponosić pazurki dłużej niż tydzień. Jeśli i WY macie podobny problem lub jesteście ciekawi tego cudeńka to zapraszam na post !


Dzisiaj moi kochani przychodzę do Was z Hard Gel Builder - Żel budujący. Jest to produkt profesjonalny, dlatego nie jest dostępny od ręki.  Obietnice producenta to: mocny, wytrzymały, posiada wysoką przyczepność, trwały, nie odpryskuje, bezzapachowy. Można zakupić go w hurtowniach, jak i w sklepach internetowych. Za 14 g musimy zapłacić około 50 zl.

Na początek muszę dodać, że zdecydowanie nie jest to produkt bezzapachowy. Zapach nie jest wielce drażniący, ale wyczuwalny. Jeśli chodzi o działanie, to bardzo chętnie porównam go do żeli Semilaca.
Niestety po pierwsze dłużej one zasychały, a trwałość była porównywalna do harda. Po 1 tyg mogłam swoje przedłużane pazurki ściągać płatami, to bardzo smutne. W przypadku żelu Ibd ten problem po prostu nie występuje. Aktualnie noszę paznokcie już 2 tydzień. Pękł mi w połowie jeden paznokieć, ale to tyle zarzutów jakie mam. Jest to tylko z mojej winy. Żel trzyma się tak mocno aż mam wrażenie, ze to moje paznokcie, a nie przedłużane. Spisuje sie po prostu fenomenalnie i to żaden post sponsorowany! :D
Jeśli i wy kochani macie problem z trwałością hybryd polecam ten żel. Nawet nie musicie przedłużać paznokci nim, ale samo nałożenie go, już przedłuża przynajmniej w moim przypadku trwałość hybryd.  W tym przypadku cena zdecydowanie poszła z jakością.  Moje pazurki i ich stan możecie zobaczyć na moim IG @Paulurodowo.

Przedłużacie paznokcie? Tez macie problem z trwałością hybrydy ?
Wyjątkowy róż- Physicians Formula

Wyjątkowy róż- Physicians Formula

Witajcie ! Przyznam, że róż nie był kosmetykiem, który często pojawiał się w moim makijażu. Zawiodłam się  na kilku markach, nie będąc zbytnio zainteresowana kolejnymi. Bardzo często róż  dawał zbyt mocny efekt, wyglądał sztucznie i niekorzystanie na mojej twarzy. Ostatnio w moje ręce wpadł produkt z firmy Physicians Formula Argan Wear. Czy to cudo zmieniło moje podejście do różu ? Zapraszam do czytania!



Przede wszystkim, na początku muszę wspomnieć o naprawdę cudnym i klimatycznym opakowaniu. Było bardzo fototgeniczne na zdjęciach co możecie sami zobaczyć :) Bardzo kojarzy mi się z Indiami i egzotycznym klimatem. Miłym zaskoczeniem jest lusterko i pędzelek w kolejnych "częściach" opakowania. Trzeba też dodać, że róż został wyprodukowany we Włoszech, więc stawia sam przed sobą wysoką porpzeczkę.

 Warto też zwrócić uwagę, że róż jest hypoalergiczny i testowany dermatologicznie. Nie zawiera parabenów, konserwantów, sztucznych barwinków, a nawet glutenu. Według producenta ma zapewnić rozświetlenie, ale też i nawilżenie !



Produkt poza różem zawiera też małe rozświetlające drobinki, jednak nie jest to wada, a zaleta. Drobinki są bardzo delikatne, subtelne i dodają tylko swoje słowo do efektu glow. Interesujący jest również zapach, jakby jedwabisty. Trudno go opisać, ale jest po prostu przyjemny. Nie sądziłam, że róże mogą tak ładnie pachnieć.

Sam produkt daje bardzo delikatny efekt i  trzeba się postarać, by wyglądał on źle. Jeśli damy go więcej, to po utrwaleniu trzyma się naprawdę długo. Ja jednak w połowie dnia lubię sobie odświeżyć efekt i dzięki lusterku jest to szybkie i proste hah. Bardzo przydatny i przyjemny gadżet. Ciężko mi się odnieść do nawilżenia, bo moja skóra nie ma z tym problemu w tych okolicach. Róż nie wywołał u mnie żadnych podrażnień i innych niespodzianek. Spokojnie i bez obaw mogę go wam polecać :)

A Wy zetknęliście się z firmą Physicians Formula ? Używacie różu w swoim codziennym makijażu ?


Copyright © 2014 Zyciowo i Urodowo u Pauliny , Blogger