piątek, 14 lutego 2020

Szkodliwość filmu 365 dni?

Hej kochani! Jestem świeżo po seansie filmu 365 dni, ekranizacja książki Blanki Lipińskiej. Jest to film wokół którego jest wiele kontrowersji o których dzisiaj chciałabym pomówić. Omówić sam film, jego wykonanie, greę aktorską w tym, ale też domniemany problem społeczny. Chcecie wiedzieć czy warto pójść na "dzieło"? Czy omijać je szerokim łukiem? Zapraszam na recenzje!



Przede wszystkim na film polecam iść z dużym dystansem. Nie jest to kino wysokiej klasy, ale czy az tak bardzo złe? Przekonajmy się.  Już na początku są bardzo irytujące wstawki z muzyką, które kompletnie nie pasują do określonego w tej chwili momentu. Plus za ładne widoki i całkiem dobrą prace kamery. Ma się odczucie, że zostało włożone trochę pieniędzy w tą ekranizacje. Film był w dużej części w języku angielskim. Uważam, że jak na polską produkcje, aż tak język angielski nie był kaleczony, był całkiem niezły. Główna aktorka starała nie męczyć naszych uszu. Kolejną kwestią jest gra aktorska. Michele Morrone bardzo się starał i po prostu wczuł w swoją role. Wierzcie lub nie, ale "kupiłam" jego postać WIELKIEGO Massimo. Anna Maria Sieklucka dla mnie  bardziej bawiła się rolą. Nie była określoną kobietą, o określonym charakterze. Trudno było mi wczuć się w tą postać.
W skrócie "czego ta baba chce od życia" z tego powodu mogło być sporo kontrowersji, ale o tym później. Reszta aktorów podeszła bardzo nijako do roli, po prostu istnieli. Całkiem ciekawymi postaciami była Olga oraz Domenico. Kolejną kwestią są dialogi. Było ich bardzo mało. Przez to nie umiałam wyczuć, zrozumieć rozwoju emocjonalnego tej relacji. Szybkie skoki, przejścia oraz oklepana bardzo fabuła. Film z pewnością nie dostanie nigdy nominacji do Oscara, ale czy ktokolwiek idący na ten film tego oczekuje ?

Film uważam był dosyć słaby jakościowo, ale mimo to uważam, że można się przy nim dobrze bawić. Jak? Inne podejście. Na film dobrze pójść z przyjaciółką lub z chłopakiem ( ale tylko jeśli wasza relacja jest luźna) albo nawet samemu. Można wspólnie pośmiać się z absurdów (jest ich bardzo dużo) i obejrzeć bardzo nielogiczną, przejaskrawioną bajkę dla dorosłych kobiet. Od lat już kobiety mają pociąg w literaturze do groźnych i niebezpiecznych mężczyzn. Czy to jest grzech i jakiś większy problem? Nie, jeśli ktoś w moim odczuciu umie odróżnić fikcje od rzeczywistości. Film, jak i inne dzieło to w moim odczuciu tylko fikcja. Możesz, ale nie musisz przemycić coś z tego do  rzeczywistości. Współczuje, jeśli z komedii romantycznych kobiety inspirują się w szukaniu idealnego partnera, a potem przeżywają mocną depresje, bo taki nie istnieje?

W filmie 365 dni problem jest domniemany gwałt, który uważam nie miał miejsca. Przynajmniej ja tego nie odczułam. Jest tu pokazany niekoniecznie normalny psychicznie mężczyzna ze swoją potrzebą dominacji na którą koniec końców bohaterka się godzi, ponadto podoba się jej to i podnieca. Widać, że bohaterka jest wyzwoloną seksualnie kobietą i chce tej przygody.
Dlatego zadam ponownie pytanie. Czy film jest szkodliwy?
W moim odczuciu nie, bo to tylko fikcja. Jeśli mielibyśmy patrzeć na szkodliwość takich dzieł trzeba by było usunąć z 50% filmów oraz albo przede wszystkim gier, gdzie zabijamy bez patrzenia "wrogów", a nawet cywili. Wiecie, że powstały nawet gry, które polegają tylko i wyłącznie na zabijaniu ludzi? Postal, komuś ten tytuł coś mówi?

Jakie mam odczucia wobec samej reżyserki? Jak dla mnie to cwana, mądra kobieta, która chce szumu i kontrowersji wokół swojego dzieła. Udało jej się to bez problemu. Internet demonizuje dzieło, a przecież zakazany owoc smakuje najlepiej prawda? Dlatego też na ten film poszło w weekendzie premiery pół miliona widzów ;) Ładny wynik.

Podsumowując, na filmie całkiem nieźle się bawiłam. Nie jest to kino wysokiej klasy, ale nie takie miało też być. Jest to luźna fantazja autorki, która chciała się zabawić swoją historią i zrobiła to. Poleciłabym ten film ludziom z dystansem, lepiej mi się go oglądało niż typowe, polskie komedie romantyczne, które omijam szerokim łukiem.

8 komentarzy:

  1. Nie czytałam książki i filmu też nie zamierzam oglądać. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie kusi mnie ten film, jak mam wydać kasę na kino, wolę coś konkretnego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie te zabiegi wynalezienia sensacji i tym skłonienia widzów do odwiedzenia kina jest po prostu odstraszające. Jak widzę gdzieś w internecie Blankę Lipińską to już po prostu przewracam oczami. Za dużo jej i gołym okiem widać że robi wszystko by zrobić jak najwięcej szumu wokół filmu. Na mnie wywołuje to odwrotny efekt i nie planuję oglądać tego filmu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie jest to ciekawe, bo widzę jak łatwo ludzie sie na to nabierają

      Usuń
  4. Nie czytałam ani książki, ani raczej nie obejrzę filmu, aczkolwiek co dla kogo ;) Może się podobać, albo nie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśle, ze w mojej recenzji jest troche głębije temat poruszony, apropos podobac czy nie ;)

      Usuń
  5. Słuchałam recenzje Pana Raczka, który sam stwierdził, że główny aktor wykonał kawał porządnej roboty. Wynikało to pewnie z jego przeświadczenia o swoim nienagannym wyglądzie, no i jak niejednokrotnie wspominał- takie sceny to dla nich, Włochów- norma. Pan Raczek skomentował natomiast naszą główną gwiazdę bardzo negatywnie.. sama nie będę się wypowiadała, jeszcze nie widziała. Szczere powiedziawszy jestem bardzo ciekawa i na pewno obejrzę. Każdy widział 50 twarz greya, dlatego myślę sobie, że Polskie dzieła tym bardziej warto wspierać;)

    Mój kanał

    Blog ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że właśnie jak się widziało ©reya to warto i to hah

      Usuń

Hej misiek! Cieszę się, ze tu jesteś ! Każdy konstruktywny komentarz powoduje uśmiech na mojej twarzy i motywuje mnie do dalszej pracy.
Jeśli będę miała czas, z pewnością odwiedzę Twojego bloga i nie musisz zostawiać linku do niego, na pewno go znajdę ;)